Tylko życie ma przyszłość!

Śmiertelne oszustwo

Bernard Nathanson

Fał­szo­wa­li­śmy son­da­że i da­ne na te­mat pod­zie­mia abor­cyj­ne­go, kła­ma­li­śmy o po­cząt­ku ży­cia czło­wie­ka i dzie­li­li­śmy ka­to­li­ków na „otwar­tych” i „hie­rar­chię”. Tak wy­gra­li­śmy abor­cję w USA – wy­znał kie­dyś na­wró­co­ny abor­ter. Te­raz ame­ry­kań­ski wzór ob­ser­wu­je­my na pol­skim podwórku.

Uli­ca­mi War­sza­wy 30 wrze­śnia przej­dzie marsz z oka­zji Świa­to­we­go Dnia Bez­piecz­nej Abor­cji (za gra­ni­cą ob­cho­dzo­ne­go dwa dni wcze­śniej). Na­rzę­dzia, po któ­re się­ga­ją gru­py pro­abor­cyj­ne, nie są przy­pad­ko­we, ale wpi­su­ją się w stra­te­gię pro-cho­ice, zde­ma­sko­wa­ną już daw­no te­mu przez nie­ży­ją­ce­go dr. Ber­nar­da Na­than­so­na, na­wró­co­ne­go abor­te­ra z USA.

75 ty­się­cy dzieci

Za­cznij­my od kil­ku fak­tów z ży­cio­ry­su sa­me­go Na­than­so­na (1926–2011), pro­fe­so­ra Cor­nell Uni­ver­si­ty. Je­go oj­ciec, któ­ry z or­to­dok­syj­ne­go Ży­da stał się ide­owym ate­istą, kul­ty­wo­wał w do­mu zwy­cza­je ju­da­izmu, ale przy tym nie­na­wi­dził swo­jej żo­ny, a sy­no­wi wpo­ił ni­hi­lizm. Ro­dzi­ce wy­sła­li Ber­nar­da do pre­sti­żo­wej szko­ły w No­wym Jor­ku, w któ­rej uczy­ły się naj­bo­gat­sze ży­dow­skie dzie­ci. Po wie­lu la­tach Na­than­son wspo­mi­nał: „Bóg mo­je­go dzie­ciń­stwa przy­po­mi­nał po­nu­rą, ma­je­sta­tycz­ną, bro­da­tą po­stać Moj­że­sza z rzeź­by Mi­cha­ła Anio­ła. Wi­dzę Go, jak sie­dzi przy­gar­bio­ny, du­ma­jąc nad mo­im lo­sem na chwi­lę przed wy­gła­sza­niem nie­uchron­nie ska­zu­ją­ce­go wy­ro­ku. Ta­ki był Bóg mo­jej ży­dow­skiej re­li­gii – po­tęż­ny i prze­ra­ża­ją­cy jak lew”. Z te­go i za­pew­ne in­nych po­wo­dów stał się, jak sam o so­bie mó­wił, „ży­dow­skim ate­istą o twar­dym karku”.

W 1945 r. roz­po­czął stu­dia na wy­dzia­le le­kar­skim. Wte­dy też po­znał 17-let­nią dziew­czy­nę, w któ­rej się za­ko­chał. Nie­dłu­go póź­niej Ruth za­szła w cią­żę. Wspól­nie zde­cy­do­wa­li się na abor­cję, wte­dy jesz­cze nie­le­gal­nie, a po­tem roz­sta­li. W po­ło­wie lat 60. Na­than­son był świet­nie za­po­wia­da­ją­cym się gi­ne­ko­lo­giem i po­łoż­ni­kiem. Oprócz me­dycz­ne­go dy­plo­mu miał na swo­im kon­cie dwa nie­uda­ne mał­żeń­stwa i abor­cję wła­sne­go dziec­ka, któ­re­go – tak twier­dził – nie mógł­by wy­cho­wy­wać z po­wo­du ka­rie­ry. Ta szyb­ko na­bra­ła tem­pa. W 1968 r. zo­stał człon­kiem za­ło­ży­cie­lem NARAL (ang. Na­tio­nal As­so­cia­tion for Re­pe­al of Abor­tion Law) – Na­ro­do­we­go Związ­ku na rzecz Znie­sie­nia Usta­wy o Abor­cji. Ta kil­ku­oso­bo­wa, ale za to nie­zwy­kle sku­tecz­na or­ga­ni­za­cja, za­le­d­wie w cią­gu pię­ciu lat do­pro­wa­dzi­ła do le­ga­li­za­cji abor­cji przez Sąd Naj­wyż­szy w USA. A mo­wa o abor­cji bez żad­nych ogra­ni­czeń, do ukoń­cze­nia dzie­wią­te­go mie­sią­ca ży­cia dziec­ka w ło­nie mat­ki. Le­gi­sla­cyj­ny „suk­ces” otwo­rzył przed Na­than­so­nem wie­le drzwi – otrzy­mał m.in. po­sa­dę dy­rek­to­ra naj­więk­szej kli­ni­ki abor­cyj­nej na świe­cie, wy­ko­nu­ją­cej 120 tzw. za­bie­gów dzien­nie, od po­nie­dział­ku do nie­dzie­li. Sam przy­znał się do za­bi­cia 75 tys. dzie­ci poczętych.

Wra­ca­jąc do de­cy­zji Są­du Naj­wyż­sze­go: war­to wie­dzieć, że jesz­cze w la­tach 60. zde­cy­do­wa­na więk­szość Ame­ry­ka­nów po­pie­ra­ła praw­ną ochro­nę dzie­ci nie­na­ro­dzo­nych. Jak to więc moż­li­we, że NARAL do­pro­wa­dził do dra­stycz­nej zmia­ny po­staw? To nie był przy­pa­dek, ale wy­nik in­ten­syw­nej kam­pa­nii abor­te­rów i im po­dob­nych. W 1982 r. w Ir­lan­dii na­wró­co­ny Na­than­son wy­gło­sił słyn­ne prze­mó­wie­nie „Śmier­tel­ne oszu­stwo, za­pla­no­wa­na za­gła­da”. Zde­ma­sko­wał w nim stra­te­gię grup pro­abor­cyj­nych, któ­ra nie jest ja­kąś mi­tycz­ną spi­sko­wą teo­rią dzie­jów, ale sku­tecz­nym – jak wi­dać – na­rzę­dziem zmia­ny po­staw z pro-li­fe na pro-cho­ice. Nie tyl­ko w USA, ale na ca­łym świe­cie, tak­że w Polsce.

Fał­szo­wa­nie sondaży

Pierw­szym ele­men­tem stra­te­gii pro-cho­ice, zde­ma­sko­wa­nej przez na­wró­co­ne­go abor­te­ra, jest fał­szo­wa­nie son­da­ży. „W 1968 r. wie­dzie­li­śmy, że uczci­we prze­pro­wa­dze­nie wśród Ame­ry­ka­nów an­kie­ty na te­mat prze­ry­wa­nia cią­ży ozna­cza­ło­by dla nas dru­zgo­cą­cą klę­skę” – po­wie­dział Na­than­son w Ir­lan­dii. „Zde­cy­do­wa­li­śmy się więc dzia­łać ina­czej: po­słu­gu­jąc się środ­ka­mi ma­so­we­go prze­ka­zu, roz­po­wszech­nia­li­śmy wy­ni­ki prze­pro­wa­dzo­nych przez nas rze­ko­mo an­kiet, twier­dząc, że 50 lub 60 proc. Ame­ry­ka­nów chce le­ga­li­za­cji prze­ry­wa­nia cią­ży. By­ła to nie­zwy­kle sku­tecz­na «tak­ty­ka sa­mo­speł­nia­ją­cych się pro­roctw»: gdy­by do­sta­tecz­nie dłu­go wma­wiać ame­ry­kań­skiej opi­nii pu­blicz­nej, że wszy­scy są za le­ga­li­za­cją abor­cji, więk­szość na­bra­ła­by prze­ko­na­nia o słusz­no­ści ta­kie­go po­glą­du. Nie­wie­lu lu­dzi bo­wiem lu­bi na­le­żeć do mniej­szo­ści. Jed­ną z na­szych prak­tyk by­ło tak­że sto­so­wa­nie od­po­wied­nio spo­rzą­dzo­nych, dwu­znacz­nych an­kiet. Dla­te­go chciał­bym po­ra­dzić wszyst­kim, by by­li bar­dzo nie­uf­ni, sły­sząc lub czy­ta­jąc wy­ni­ki ankiet”.

Pol­skie po­dwór­ko: Kla­sycz­nym przy­kła­dem ma­ni­pu­la­cji ba­da­nia­mi son­da­żo­wy­mi, o któ­rej wspo­mi­nał Na­than­son, jest son­daż zre­ali­zo­wa­ny na zle­ce­nie „Fak­tów” TVN i TVN 24 przez Kan­tar Mil­l­ward Brown SA w mar­cu br. Py­ta­nie an­kie­to­we brzmia­ło: „Obec­ne pra­wo an­ty­abor­cyj­ne w Pol­sce do­pusz­cza prze­pro­wa­dze­nie abor­cji tyl­ko w 3 przy­pad­kach: kie­dy cią­ża jest wy­ni­kiem gwał­tu, kie­dy ży­cie mat­ki jest za­gro­żo­ne lub kie­dy stwier­dzo­no cięż­kie i nie­od­wra­cal­ne wa­dy pło­du. W Sej­mie jest pro­jekt, któ­ry zno­si moż­li­wość prze­rwa­nia cią­ży ze wzglę­du na cięż­kie i nie­od­wra­cal­ne wa­dy pło­du. Jak Pa­ni Pan oce­nia ten pro­jekt?”. Nie­wła­ści­wym jest tu uży­cie sfor­mu­ło­wa­nia „tyl­ko w 3 przy­pad­kach”, któ­re sa­mo w so­bie jest oce­ną – że le­gal­nej abor­cji jest zbyt ma­ło. Po­nad­to py­ta­nie jest nie­pre­cy­zyj­ne – je­go au­to­rzy po­łknę­li jed­no sło­wo: „po­dej­rze­nie” (abor­cja jest do­pusz­czal­na w przy­pad­ku PODEJRZENIA cięż­kich i nie­od­wra­cal­nych wad dziecka).

Sta­rą jak świat tech­ni­ką ma­ni­pu­la­cji jest też prze­mil­cza­nie nie­wy­god­nych tre­ści. Kto wie, że we­dług ofi­cjal­ne­go pi­sma z Kan­ce­la­rii Sej­mu RP do 16 kwiet­nia 2007 r. wpły­nę­ło po­nad pół mi­lio­na pod­pi­sów pod ape­lem o kon­sty­tu­cyj­ne wzmoc­nie­nie ochro­ny ży­cia czło­wie­ka, na­to­miast gło­sów prze­ciw­nych by­ło za­le­d­wie 1987? Jesz­cze mniej zna­ne są hi­sto­rycz­ne już da­ne z 1991 r. W prze­pro­wa­dzo­nych rok wcze­śniej kon­sul­ta­cjach spo­łecz­nych aż 89 proc. Po­la­ków wy­po­wie­dzia­ło się za pra­wem do ży­cia dla każ­de­go po­czę­te­go dziecka.

Prze­sza­co­wa­ne podziemie

Ko­lej­nym ele­men­tem pro­abor­cyj­nej ukła­dan­ki, ob­li­czo­nej na po­zy­ska­nie ko­lej­nych zwo­len­ni­ków idei pro-cho­ice, jest fał­szo­wa­nie da­nych na te­mat wiel­ko­ści tzw. pod­zie­mia abor­cyj­ne­go oraz zgo­nów ko­biet wsku­tek nie­le­gal­nych abor­cji. Dr Ber­nard Na­than­son przy­znał: „Wie­dzie­li­śmy rów­nież, że je­śli do­sta­tecz­nie udra­ma­ty­zu­je­my sy­tu­ację, wzbu­dzi­my dość sym­pa­tii, aby sprze­dać nasz pro­gram le­ga­li­za­cji sztucz­nych po­ro­nień. Dla­te­go sfał­szo­wa­li­śmy da­ne na te­mat nie­le­gal­nych za­bie­gów prze­ry­wa­nia cią­ży wy­ko­ny­wa­nych każ­de­go ro­ku w USA. Mass me­diom i opi­nii pu­blicz­nej prze­ka­zy­wa­li­śmy in­for­ma­cję, że rocz­nie prze­pro­wa­dza się w Sta­nach oko­ło mi­lio­na abor­cji, cho­ciaż wie­dzie­li­śmy, że na­praw­dę jest ich oko­ło 100 tys. Pod­czas nie­le­gal­nych za­bie­gów umie­ra­ło rocz­nie 200–250 ko­biet, ale sta­le po­wta­rza­li­śmy, że śmier­tel­ność jest znacz­nie wyż­sza i wy­no­si 10 tys. rocz­nie. Licz­by te za­czę­ły kształ­to­wać świa­do­mość spo­łecz­ną w USA i by­ły naj­lep­szym środ­kiem, aby prze­ko­nać spo­łe­czeń­stwo, że trze­ba zmie­nić pra­wo antyaborcyjne”.

Pol­skie po­dwór­ko: Przez dłu­gie la­ta ulu­bio­ną licz­bą zwo­len­ni­ków abor­cji, szcze­gól­nie w śro­do­wi­sku fe­mi­ni­stycz­nym, by­ło 200 tys. Ty­le ko­biet mia­ło się pod­da­wać co ro­ku nie­le­gal­nej abor­cji nie­ste­ryl­ny­mi na­rzę­dzia­mi, w ga­bi­ne­tach pseu­do­le­ka­rzy i w stra­chu. Tym­cza­sem ana­li­za na­uko­wa z 2004 r. pt. Pod­zie­mie abor­cyj­ne – mi­ty i fak­ty (au­tor­stwa m.in. dr hab. Ja­dwi­gi Wro­nicz) wy­ka­za­ła, że licz­ba nie­le­gal­nych abor­cji to mię­dzy 7 a 14 tys. rocz­nie. Astro­no­micz­ne 200 tys. nie przy­sta­je też do da­nych z 1997 r., kie­dy to po praw­nym usank­cjo­no­wa­niu abor­cji „na ży­cze­nie” wy­ko­na­no ich trzy ty­sią­ce rocz­nie. Trzy ty­sią­ce le­gal­nie, za dar­mo i w ste­ryl­nych wa­run­kach oraz 200 tys. w pod­zie­miu? Trud­no w to uwierzyć.

„Kar­ta katolicka”

„Naj­waż­niej­szą i naj­sku­tecz­niej­szą z tak­tyk, któ­re sto­so­wa­li­śmy pod­czas na­szej dzia­łal­no­ści w la­tach 1968–1973, by­ła tzw. kar­ta ka­to­lic­ka” – po­wie­dział Na­than­son. „Uni­ka­li­śmy jed­nak te­go, aby wszyst­kich ka­to­li­ków trak­to­wać jed­na­ko­wo. Zda­wa­li­śmy so­bie spra­wę, że ta­ka po­sta­wa po­waż­nie by nam za­szko­dzi­ła. Po­trze­bo­wa­li­śmy pew­ne­go wspar­cia ze stro­ny tych, któ­rych na­zy­wa­li­śmy oświe­co­ny­mi ka­to­li­ka­mi. Za­miast te­go po­słu­gi­wa­li­śmy się zbio­ro­wym po­ję­ciem hie­rar­chii ko­ściel­nej, wy­star­cza­ją­co nie­ja­snym, by prze­ko­nać wszyst­kich li­be­ral­nych in­te­lek­tu­ali­stów, prze­ciw­ni­ków woj­ny i środ­ki ma­so­we­go prze­ka­zu, że to wła­śnie Ko­ściół wi­nien jest po­wsta­niu opo­ru prze­ciw le­ga­li­za­cji abor­cji (…). Nie wol­no do­pu­ścić, aby do­gma­tycz­ny Ko­ściół ka­to­lic­ki prze­jął kom­pe­ten­cje pra­wo­daw­ców i pró­bo­wał każ­dą ko­bie­tę zmu­sić do uro­dze­nia dziec­ka. Po­stę­po­wa­nie hie­rar­chii jest nie­ugię­te, opór prze­ciw­ko usta­wie ze­zwa­la­ją­cej na abor­cję po­cho­dzi wła­śnie od niej, a nie od więk­szo­ści ka­to­li­ków. W ten spo­sób od­dzie­la­li­śmy ka­to­lic­kich in­te­lek­tu­ali­stów, śro­do­wi­ska po­stę­po­we i li­be­ral­ne od hie­rar­chów i wbi­li­śmy klin w ka­to­lic­ki opór prze­ciw sztucz­nym po­ro­nie­niom. Po­wo­łu­jąc się na sfał­szo­wa­ne an­kie­ty twier­dzi­li­śmy, że więk­szość ka­to­li­ków opo­wia­da się za re­for­mą usta­wy… Ja­kie by­ło zna­cze­nie or­ga­ni­zo­wa­nej przez nas na­gon­ki? Przede wszyst­kim prze­ko­na­ła ona me­dia, że każ­dy, kto był prze­ciw do­pusz­czal­no­ści abor­cji, mu­siał być ka­to­li­kiem lub ule­gać sil­ne­mu wpły­wo­wi hie­rar­chii ko­ściel­nej. Cho­dzi­ło nam o to, aby za po­śred­nic­twem me­diów prze­ko­nać spo­łe­czeń­stwo, że nie ma grup nie­ka­to­lic­kich, któ­re by­ły­by prze­ciw prze­ry­wa­niu cią­ży. W rze­czy­wi­sto­ści w owym cza­sie (po­dob­nie jak i te­raz) prze­ciw do­pusz­czal­no­ści abor­cji wy­po­wia­da­ło się wie­le Ko­ścio­łów: wschod­nie ko­ścio­ły pra­wo­sław­ne, Chur­ches of Christ, Ame­ri­can Bap­tist As­so­cia­tion, lu­te­ra­nie, me­to­dy­ści, mor­mo­ni, or­to­dok­syj­ni ży­dzi, mu­zuł­ma­nie, zie­lo­no­świąt­kow­cy… Grup nie­ka­to­lic­kich, któ­re w spo­sób zde­cy­do­wa­ny wy­po­wia­da­ły się prze­ciw prze­ry­wa­niu cią­ży, by­ło więc bar­dzo wie­le. Ni­gdy jed­nak nie do­pu­ści­li­śmy do te­go, by opu­bli­ko­wa­no ich li­stę i za­po­bie­ga­li­śmy po­ja­wie­niu się przy­pusz­cze­nia, że mo­że ist­nieć in­na opo­zy­cja niż katolicka”.

Pol­skie po­dwór­ko: Ten punkt chy­ba nie wy­ma­ga ko­men­ta­rza. Wy­star­czy po­pa­trzeć na ba­ne­ry z czar­nych pro­te­stów ze zdję­cia­mi ko­lo­ra­tek i pod­pi­sa­mi w sty­lu „Precz od mo­jej ma­ci­cy!”, „Opie­ka me­dycz­na, nie wa­ty­kań­ska” lub przy­po­mnieć so­bie ha­sła z pro­te­stów pod ku­ria­mi („Wiedz, bi­sku­pie, że ma­my cię w d…”).

Kłam­stwa o po­cząt­ku życia

Ostat­nim ele­men­tem pro­pa­gan­dy na rzecz abor­cji jest ukry­wa­nie na­uko­wych do­wo­dów na to, ze ży­cie za­czy­na się w chwi­li po­czę­cia. Me­to­da ta „po­le­ga­ła na kon­se­kwent­nym prze­cze­niu do­wie­dzio­ne­mu na­uko­wo fak­to­wi, że ży­cie za­czy­na się w chwi­li po­czę­cia. Utrzy­my­wa­li­śmy, że stwier­dze­nie, kie­dy za­czy­na się ży­cie czło­wie­ka, jest pro­ble­mem teo­lo­gicz­nym, praw­nym, etycz­nym, fi­lo­zo­ficz­nym, ale na pew­no nie na­uko­wym. Ta­kie dzia­ła­nie jest na­dal jed­ną z ulu­bio­nych tak­tyk grup pro­abor­cyj­nych, twier­dzą­cych, że na­ukow­cy nie są w sta­nie zde­fi­nio­wać mo­men­tu, w któ­rym roz­po­czy­na się ist­nie­nie czło­wie­ka. Ta­ki po­gląd jest śmiesz­ny i ab­sur­dal­ny” – mó­wi Na­than­son. „Oso­ba po­czę­ta jest isto­tą ludz­ką, nie ma ta­kie­go mo­men­tu pod­czas ży­cia pło­du ludz­kie­go, w któ­rym mo­gło­by dojść do zmia­ny ni­cze­go w coś, prze­kształ­ce­nia cze­goś, co nie jest oso­bą, w czło­wie­ka. (…) Ja­ko na­uko­wiec wiem, nie są­dzę, lecz wiem, że ży­cie czło­wie­ka za­czy­na się od poczęcia”.

Pol­skie po­dwór­ko: Już co­raz rza­dziej moż­na usły­szeć, że dziec­ko w fa­zie pre­na­tal­nej to „ga­la­ret­ka”, „zle­pek ko­mó­rek” al­bo „sku­tek ubocz­ny współ­ży­cia”. Na­dal jed­nak śro­do­wi­ska fe­mi­ni­stycz­ne prze­ko­nu­ją, że „za­ro­dek nie jest czło­wie­kiem, jest za­rod­kiem” oraz że zwrot „dziec­ko po­czę­te” wy­my­śli­li teo­lo­go­wie ka­to­lic­cy (za: www.protestkobiet.pl). Po­pu­lar­ność zy­sku­je też sfor­mu­ło­wa­nie „treść z ma­ci­cy” (fa­ce­bo­oko­wy fan­pejdż Abor­cyj­ne­go Dre­am Team’u on tour).

30 wrze­śnia po raz ko­lej­ny bę­dzie­my mo­gli za­ob­ser­wo­wać zde­ma­sko­wa­ną przez Na­than­so­na stra­te­gię pro-cho­ice w prak­ty­ce (30 wrze­śnia 2018 r. od­był się pierw­szy marsz pro-cho­ice zor­ga­ni­zo­wa­ny z oka­zji Świa­to­we­go Dnia Bez­piecz­nej Abor­cji – przyp. red.).

 

Mag­da­le­na Guziak-Nowak

 

Ar­ty­kuł po­cho­dzi z:

„Przewodnik Katolicki” www.przewodnik-katolicki.pl

„Prze­wod­ni­ka Ka­to­lic­kie­go” nr 39/2018

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj