fbpx

Tylko życie ma przyszłość!

Jak długo karmić piersią?

Nie ist­nieje górna granica dłu­gości, ani dowody na szko­dliwość w sferze psy­chiki lub rozwoju, przy kar­mieniu piersią do 3. roku życia lub dłużej – twierdzą eks­perci.

Zale­cenia, które poniżej przy­taczam, zostały sfor­mu­łowane przez uznane auto­rytety w dzie­dzinie kar­mienia piersią takie jak: Światowa Orga­ni­zacja Zdrowia (WHO), Ame­ry­kańska Aka­demia Pediatrii (AAP), WHO, Euro­pejskie Towa­rzystwo Gastro­logii, Hepa­to­logii i Żywienia Dzieci (ESPGHAN). Są także zawarte w dyrek­tywach opra­co­wanych dla Unii Euro­pej­skiej.

Nie­mowlęta powinny być kar­mione piersią przez pierwsze sześć mie­sięcy życia, aby ich wzrost, rozwój i zdrowie były opty­malne.” (WHO)

Czas wpro­wa­dzania posiłków uzu­peł­nia­jących zależy indy­wi­du­alnie od goto­wości dziecka do przyj­mo­wania stałych pokarmów, nie należy go przy­śpieszać, ani opóźniać.” (WHO)

Rodzicom należy wyjaśnić, że kar­mienie piersią do końca 6. mie­siąca życia zapewnia nie­mow­lęciu opty­malny wzrost i pra­wi­dłowy rozwój. Nie­które dzieci nie są gotowe do spo­ży­wania innych pokarmów nawet do 8. mie­siąca życia, a inne mogą wymagać wpro­wa­dzenia pokarmów uzu­peł­nia­jących już w piątym mie­siącu życia.” (AAP)

Decyzję o roz­po­częciu żywienia uzu­peł­nia­jącego, w tym wszelkie wyjątki od wieku sześciu mie­sięcy, można podjąć wyłącznie po zasię­gnięciu opinii nie­za­leżnych osób posia­da­jących kwa­li­fi­kacje w dzie­dzinie medycyny, żywienia lub far­macji albo innych spe­cja­listów zaj­mu­jących się opieką nad matkami i dziećmi w oparciu o indy­wi­dualne, kon­kretne potrzeby nie­mow­lęcia w zakresie wzrostu i rozwoju.” (Dyrektywa UE)

Jednak w moim gabi­necie kobiety często opo­wiadają, że nie raz sły­szały, że np. „Po czwartym mie­siącu już można roz­szerzać dietę dziecku” lub „Wiem, że po szóstym mie­siącu roz­szerza się dietę, ale im szybciej to nastąpi, tym szybciej dziecko będzie poznawać nowe smaki.” (Mleko matki ma smak i zapach spo­ży­wanych przez nią pro­duktów, więc dziecko kar­mione piersią degu­stuje te smaki od pierw­szego kar­mienia.) Choć przy­to­czone opinie odzwier­cie­dlają jedynie indy­wi­dualne poglądy wygła­sza­jących je osób, są często trak­towane jak powszechnie obo­wią­zujące prawdy. Nie są jednak zgodne z opi­niami uznanych auto­ry­tetów.

ESPGHAN dopuszcza sma­ko­wanie lub ewen­tualne wpro­wa­dzenie pokarmów uzu­peł­nia­jących w 5. lub 6. mie­siącu życia, jednak nie przed ukoń­czeniem 17. tygodnia życia. Sma­ko­wanie to poda­wanie lub przy­zwo­lenie na samo­dzielne pró­bo­wanie śla­dowych lub nie­wielkich ilości pokarmów. Nie zaburza ono rytmu kar­mienia piersią. Stosuje się je wtedy, gdy kar­mienie piersią pokrywa zapo­trze­bo­wanie kalo­ryczne i odżywcze dziecka. Wpro­wa­dzanie więk­szych ilości pokarmu ma na celu uzu­peł­nienie zapo­trze­bo­wania kalo­rycznego i odżyw­czego. Wydaje się, choć jest to jeszcze przed­miotem badań, że poda­wanie nie­których pro­duktów w okresie obni­żonej odpo­wiedzi immu­no­lo­gicznej, czyli między 5. a 7. mie­siącem życia, w osłonie mleka matki, pozwala na wytwo­rzenie tole­rancji i chroni dzieci przed celiakią, alergią i cukrzycą typu I. Z kolei opóź­nione poda­wanie pszenicy, owsa, żyta, ryb, jaj, mięsa, ziem­niaków zwiększa praw­do­po­do­bieństwo wystą­pienia alergii pokar­mowej i wziewnej w 5. roku życia. Matkom aler­giczkom zaleca się wyłączne kar­mienie piersią do 6. mie­siąca życia ze względu na niższe ryzyko alergii wziewnej.

Czy ist­nieje górna granica kar­mienia?

Uznane auto­rytety nie sta­wiają górnej granicy kar­mienia:

  • „do lat dwóch lub dłużej” (WHO),
  • „tak długo, jak będzie to pożądane przez matkę i dziecko” (ESPGHAN),
  • „przy­naj­mniej przez 1 rok życia lub dłużej, zgodnie z życzeniem matki lub dziecka”, dodając, że: „nie ist­nieje górna granica dłu­gości, ani dowody na szko­dliwość w sferze psy­chiki lub rozwoju, przy kar­mieniu piersią do 3. roku życia lub dłużej” (AAP).

A co słyszą czasami matki kar­miące? „Wystarczy 6 mie­sięcy”; „Karmimy wyłącznie piersią 6 mie­sięcy, szybko roz­sze­rzamy i koń­czymy. No, tak naj­wyżej do roku”; „Karmimy, roz­sze­rzamy, koń­czymy i idziemy do pracy. Jak naj­szybciej, bo w domu gnu­śniejemy, a tu życie przed Panią. Roz­wijać się trzeba”; „Po pierwszym roku pokarm jest bez war­tości” (to lżejsza wersja); „Po pierwszym roku pokarm jest szko­dliwy” – to wersja dla mam, które podej­rzewa się o intencje wycho­wania mamin­synka.

Czy wypada karmić piersią publicznie?

Piersi lak­ta­cyjne, z przy­sta­wionym dzieckiem, są zja­wi­skiem tra­fia­jącym do serca każdego, kto przeżył i odkrył piękno i zalety tego sposobu kar­mienia.

Czy wypada jeść publicznie? Dorosłym czasami nie wypada, np. w teatrze, w kościele, na zebraniu, ale nawet tam widok dziecka z jabłkiem lub chlebem w ręku raczej nikogo nie gorszy. Z piersią może już być inaczej. Tylko dla­czego? Czy nie dlatego, że nie­którym piersi inaczej się kojarzą? A przecież tak w czasie lak­tacji, jak i poza nią, są one ozdobą kobiety. Piersi lak­ta­cyjne, z przy­sta­wionym dzieckiem, są zja­wi­skiem tra­fia­jącym do serca każdego, kto przeżył i odkrył piękno i zalety tego sposobu kar­mienia.

Nie wszyscy jednak są rów­no­cześnie na tym samym etapie rozwoju, nie wszyscy mają dzieci, nie wszyscy karmili piersią, nie wszystkim kar­mienie się udało, i nie wszyscy akceptują to, że innym się udało. Naj­waż­niejsze jest to, aby sama matka kar­miąca akcep­towała to, że nie wszystkim będzie się podobało jej zacho­wanie i że nie­którzy będą odczuwali potrzebę oka­zania swej dez­aprobaty. Czasami wystarczy dać wyraz temu, że rozumie się ów brak akcep­tacji, a innym razem warto przerwać kar­mienie i zmienić miejsce.

Kar­miłam publicznie na ławkach w parku, w mar­kecie, w kościele i pamiętam obo­jętne lub uda­jących obo­jętność twarze (może, żeby mnie nie krę­pować), twarze uśmie­chające się do mnie, zacie­ka­wione, roz­czulone. Pamiętam pana, który bardzo chciał zapro­te­stować, że karmię publicznie w auto­busie, ale gdy tylko zaczął pro­te­stować, uciszył go inny, młodszy, który stał obok niego. Pamiętam moją podróż pociągiem z mie­sięcznym dzieckiem w prze­dziale, w którym nie było żadnej kobiety, a jedynie sami obcy męż­czyźni. Podróż mijała w ogólnym mil­czeniu. Kiedy przyszła pora kar­mienia, wszyscy panowie, pozo­stając w mil­czeniu, odwrócili głowy i trzymali je tak przez całe 20 minut. Kiedy odło­żyłam syte nie­mowlę, wrócili do poprzednich pozycji. Zachowali się dys­kretnie, dając mi przez to tyle akcep­tacji, że do dziś ta scena przy­prawia mnie o wzru­szenie.

Naj­bar­dziej jednak poru­szyła mnie opo­wieść jednej z kobiet, której podczas rodzinnego spo­tkania w restau­racji ktoś z krewnych zapro­po­nował, aby poszła nakarmić dziecko w ustronne miejsce: „Może do toalety?”. Przy­toczę odpo­wiedź męża tej kobiety, który na tę pro­po­zycję tak zare­agował: „Może, wujku, weź­miesz swój talerz i sam tam pój­dziesz. Do toalety to pój­dziemy, jak będziemy chcieli dziecko prze­winąć, a jeść będziemy wszyscy przy stole.” Nie­które kobiety nawet podczas domowych, rodzinnych, uro­czy­stych obiadów wychodzą do innego pokoju, aby nakarmić dziecko. Rozumiem, że może to wynikać np. ze skrę­po­wania lub z prze­ko­nania, że dziecko się roz­prasza. Czasami jednak są wypra­szane od stołu pod pre­tekstem, „żeby Cię nie krę­pować” lub „żeby dziecko się nie roz­pra­szało”. Bywa też, że same wolą nie karmić przy stole, jeśli mają już doświad­czenie nie­sto­sownych uwag i komen­tarzy na ten temat. A gdzie naj­lepiej uczyć dziecko jeść, jeśli nie ze wszystkimi przy stole?

 

Iwona Koprowska

%d bloggers like this: