fbpx

Tylko życie ma przyszłość!

Czy każda kobieta może wykarmić swoje dziecko?

Matka może mieć trud­ności z wykar­mieniem swego dziecka nie dlatego, że jej piersi nie są zdolne pro­du­kować odpo­wiedniej ilości pokarmu, lecz dlatego, że brakuje jej wiedzy, wsparcia lub pomocy.

Pytanie o zdolność do wykar­mienia swojego dziecka często zadają kobiety, które oczekują narodzin pierw­szego dziecka lub mają nega­tywne doświad­czenia związane z wcze­śniejszym nie­udanym kar­mieniem. Kobiety posiadają, daną im przez naturę, zdolność do zajścia w ciążę, uro­dzenia, wykar­mienia, kochania i wycho­wania dziecka lub dzieci. Oczy­wiście zda­rzają się takie, u których zdia­gno­zowano nie­od­wra­calny brak moż­li­wości zajścia w ciążę. Inne mają nie­pra­wi­dłową budowę miednicy i będą mogły rodzić tylko przez cesarskie cięcie. Zdarza się też, że u nie­których gruczoł pier­siowy jest nie­pra­wi­dłowo roz­wi­nięty, występują braki w tkance gru­czo­łowej, a lak­tacja wzbudza się na niskim poziomie. Na szczęście są to sytuacje bardzo rzadkie.

W przy­padku kar­mienia piersią prze­ważają pro­blemy wyni­kające z nie­pra­wi­dłowego postę­po­wania w okresie roz­bu­dzania lak­tacji (nie­kiedy już od pierwszej doby) i jej sta­bi­li­zacji. Naj­czę­ściej przy­czyną jest zbyt mała ilość pokarmu, ale mogą pojawić się też inne czynniki: nie­pra­wi­dłowy przyrost masy dziecka, trud­ności ze ssaniem, zastój lub zapa­lenie piersi, nad­pro­dukcja pokarmu, nad­mierny lub nie­wy­star­czający przyrost masy dziecka, ból bro­dawek lub piersi.

Natu­ralne kar­mienie prze­biega bez więk­szych trud­ności, jeśli kobieta jest do niego teo­re­tycznie przy­go­towana, ma wsparcie i ewen­tualną empa­tyczną pomoc w szcze­gólnych przy­padkach. Szko­dliwe inge­rencje osób trzecich lub pseu­do­pro­cedury szpitali pro­mu­jących kar­mienie natu­ralne na pla­kacie, a nie w zale­ce­niach, często skutkują nie­roz­bu­dzoną na odpo­wiednim poziomie lak­tacją, nie­pra­wi­dłowym przy­rostem masy dziecka i trud­no­ściami w ssaniu piersi.

W przy­padku kar­mienia piersią prze­ważają pro­blemy wyni­kające z nie­pra­wi­dłowego postę­po­wania w okresie roz­bu­dzania lak­tacji (nie­kiedy już od pierwszej doby) i jej sta­bi­li­zacji.

Przy postę­po­waniu odpo­wiednio dobranym do zastanej sytuacji udaje się sku­tecznie roz­wiązać problem, czyli np. odbu­dować lak­tację. Często wymaga to dodat­kowego zaan­ga­żo­wania, nie­kiedy także wsparcia rodziny. Może okazać się, że mimo pro­fe­sjo­nalnej pomocy, udzie­lonej po powrocie ze szpitala, sytuacja nie­wiele się poprawia i ilość pokarmu nie zwiększa się. Odciągany pokarm stanowi 1/3 obję­tości potrzebnej do nakar­mienia dziecka, a resztę wypełnia mie­szanka. Ale za sukces można uznać to, że lak­tacja utrzymuje się i objętość pokarmu nie maleje.

Od czego zależy poziom lak­tacji?

Poziom lak­tacji zależy w dużym stopniu od:

  • prze­biegu porodu i sytuacji zdro­wotnej po porodzie. Może np. poród był trudny, dziecko trafiło na SOR, ale ktoś przy­niósł już w pierwszej dobie odciągacz, zachęcił do odcią­gania, pokazał, jak podać dziecku pokarm z kubeczka. Może poród prze­biegł bez kom­pli­kacji, ale ktoś polecił kar­mienie z butelki, suge­rując, że to przy­śpieszy powrót ze szpitala do domu;
  • samej kobiety. Czy wcze­śniej dowia­dywała się czegoś na temat kar­mienia? Czy udało jej się poprosić kogoś na oddziale, aby pomógł jej przy­stawić dziecko lub nauczył karmić z kubeczka? Jak odnajdzie się jako mama kar­miąca? Jak odnajdzie się jako mama kar­miąca z pro­blemem? Czy jest gotowa szukać pomocy, czy chce liczyć tylko na siebie? Czy będzie miała czas, siłę i cier­pliwość, żeby wdrożyć zale­cenia w życie? Czy w sytu­acjach trudnych działa, czy tylko szuka winnych i rozważa, dla­czego właśnie ją to spo­tkało?

W sytu­acjach dłu­go­trwałego nie­pra­wi­dłowego postę­po­wania pojawia się ryzyko przed­wcze­snego zakoń­czenia kar­mienia, ponieważ:

  • kobieta nie wie, co ma dalej robić (brak dostępu do pro­fe­sjo­nalnej pomocy),
  • nie ma siły dalej walczyć (brak wsparcia lub przebyty bardzo trudny poród z kom­pli­ka­cjami odbiera nadzieję na dalszą walkę),
  • mimo zasto­so­wania pro­fe­sjo­nalnej pomocy poprawa nie jest już możliwa – ilość pokarmu maleje, dziecko nie podejmuje ssania piersi.

Taka kobieta nie wykarmi swego dziecka nie dlatego, że jej piersi nie są zdolne pro­du­kować odpo­wiedniej ilości pokarmu, lecz dlatego, że zabrakło jej wiedzy, wsparcia lub pomocy. Oznacza to, że może wykarmić kolejne dzieci, ale musi szcze­gólnie zadbać o przy­go­to­wanie się do tego następnym razem. Nie powinna ulegać prze­ko­naniu, że trud­ności z kar­mieniem są dzie­dziczne i skoro miała je jej matka czy babcia, to na pewno staną się one także jej udziałem.

Wybicie: W sytu­acjach dłu­go­trwałego nie­pra­wi­dłowego postę­po­wania pojawia się ryzyko przed­wcze­snego zakoń­czenia kar­mienia.

Oczy­wiście, „nie trudzi się ten, co nic nie robi”, więc są również trud­ności wystę­pujące podczas pra­wi­dłowego postę­po­wania przy podej­mo­waniu i kon­ty­nu­owaniu kar­mienia piersią np. nie­które bóle bro­dawek, nawał, kryzys lak­ta­cyjny, nie­które zastoje. Te trud­ności często nie są tak burzliwe i rzadko pro­wadzą do tego, że kobieta kończy kar­mienie.

Czy natu­ralne kar­mienie jest trudne?

Nie­którym wydaje się ono jedynie banalnym przy­sta­wieniem dziecka do piersi, skut­ku­jącym wypływem pokarmu. Dla innych jest wyma­rzonym, trudnym do osią­gnięcia ideałem, obar­czonym wieloma „musisz”, czasami aż do granicy znie­chę­cenia. Dla pozo­stałych jest naj­czę­ściej czymś pośrednim. Spo­tykam kobiety, które przy­znają, że nie inte­re­sowały się wcze­śniej tym, jak się karmi, jak się postępuje, bo uległy iluzji, że „natu­ralne = banalne”.

Jeśli tylko nie prze­szka­dzamy kar­mieniu, świa­domie lub nie­świa­domie, i dajemy szansę natu­ralnej regu­lacji lak­tacji, to twier­dzimy, że jest ono łatwe. Jeśli jednak zabu­rzymy natu­ralne mecha­nizmy lub naukę ssania dziecka, to czeka nas czasami bardzo trudna i wyczer­pująca praca.

 

Iwona Koprowska

%d bloggers like this: