Tylko życie ma przyszłość!

Anglia: 12-letni chłopiec zmarł po odłączeniu od aparatury

Archie Battersbee

Ar­chie Bat­ters­bee, 12-let­ni chło­piec zmarł w so­bo­tę po tym, jak le­ka­rze odłą­czy­li mu apa­ra­tu­rę pod­trzy­mu­ją­cą ży­cie. Chło­piec wsku­tek nie­szczę­śli­we­go wy­pad­ku do­znał uszko­dze­nia mó­zgu. Ro­dzi­ce prze­gra­li są­do­wą wal­kę o pra­wo do ra­to­wa­nia je­go życia.

Ar­chie zmarł po tym jak urzą­dze­nia pod­trzy­mu­ją­ce funk­cje ży­cio­we zo­sta­ły wy­łą­czo­ne. Przez dwie go­dzi­ny je­go funk­cje ży­cio­we po­zo­sta­wa­ły jed­nak sta­bil­ne, stop­nio­wo zmniej­sza­ła się je­dy­nie sa­tu­ra­cja. O 12.15 chło­piec zmarł w szpi­ta­lu w oto­cze­niu najbliższych.

Ro­dzi­ce Ar­chie­go Bat­ters­bee wal­czy­li do koń­ca o ży­cie sy­na. Skła­da­li wie­le od­wo­łań do bry­tyj­skich i eu­ro­pej­skich są­dów. Chcie­li, aby je­go le­cze­nie na­dal by­ło kon­ty­nu­owa­ne. Sta­li na sta­no­wi­sku, że przy­szłość ich sy­na nie po­win­na za­le­żeć od de­cy­zji są­du, czy szpi­ta­la. Ar­gu­men­to­wa­li, że po­trzeb­ny jest czas w któ­rym stan zdro­wia mógł­by ulec po­pra­wie, jak by­ło w wie­lu in­nych, udo­ku­men­to­wa­nych przy­pad­kach. Tłu­ma­czy­li, że ser­ce ich sy­na na­dal bi­je, a or­ga­nizm wy­ka­zy­wał re­ak­cje od­ru­cho­we, chwy­tał rę­kę mat­ki. Jed­nak na pod­sta­wie prze­pro­wa­dzo­nych te­stów le­ka­rze uzna­li, że nie ma szans, by kie­dy­kol­wiek od­zy­skał świa­do­mość. Sąd nie zgo­dził się rów­nież na prze­nie­sie­nie chłop­ca do ho­spi­cjum, by chło­piec mógł tam spo­koj­nie umrzeć – sę­dzio­wie uzna­li, że jest to „zbyt ryzykowne”.

Je­stem naj­dum­niej­szą ma­mą na świe­cie, ma­mą tak pięk­ne­go, ma­łe­go chłop­ca, któ­ry wal­czył do sa­me­go koń­ca (…) Żad­na ro­dzi­na nie po­win­na ni­gdy prze­cho­dzić przez to, przez co my prze­szli­śmy, to bar­ba­rzyń­stwo” – po­wie­dzia­ła do dzien­ni­ka­rzy zgro­ma­dzo­nych przed szpi­ta­lem mat­ka Archiego.

Ar­chie Bat­ters­bee zo­stał zna­le­zio­ny nie­przy­tom­ny 7 kwiet­nia, z za­wią­za­nym na szyi sznur­kiem. Przy­pusz­cza się, że wziął udział w wy­zwa­niu o na­zwie „blac­ko­ut”, pro­po­no­wa­nym w me­diach spo­łecz­no­ścio­wych. Ce­lem wy­zwa­nia jest omdle­nie czy utra­ta przy­tom­no­ści po­przez za­ci­ska­nie na swo­jej szyi sznu­ra czy wstążki.

Le­ka­rze są zo­bo­wią­za­ni po­móc pa­cjen­to­wi w każ­dej sy­tu­acji, na­wet w naj­po­waż­niej­szym je­go sta­nie. Chłop­cu po­win­na przy­słu­gi­wać ak­tyw­na i ca­ło­ścio­wa opie­ka ho­spi­cyj­na, za­pew­nia­ją­ca ade­kwat­ne do po­trzeb le­cze­nie pa­lia­tyw­ne, na­kie­ro­wa­ne na po­pra­wę ja­ko­ści ży­cia. Me­dy­cy­na po­win­na słu­żyć za­wsze życiu. 

 

JB
Źró­dło: tvp.info

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj