Tylko życie ma przyszłość!

„Życie. Bez wyjątków” – książka-cegiełka na ochronę życia

Gdy słowo „kocham” pokazuje, co ma sens

Książ­ka „Ży­cie. Bez wy­jąt­ków” opi­su­je hi­sto­rie z ży­cia. Mó­wi o dzie­ciach, któ­re wy­mknę­ły się dia­gno­zom. Po­zna­je­my zu­peł­nie zdro­we (!) dzie­ci, któ­re w świe­tle „pra­wa” moż­na by­ło po­zba­wić ży­cia, bo otrzy­ma­ły nie­ko­rzyst­ną dia­gno­zę pre­na­tal­ną. Po­zna­je­my cud życia.

Po­zna­je­my chłop­ca, o któ­rym mó­wio­no, że „bę­dzie ro­ślin­ką” – je­śli w ogó­le prze­ży­je. „Od­po­wie­dzia­łam sta­now­czo, że do koń­ca bę­dę wal­czyć o mo­je­go syn­ka” – opo­wia­da ma­ma Szym­ka, dziś.… zu­peł­nie zdrowego.

Ga­bry­sia, któ­ra mia­ła się uro­dzić z ze­spo­łem Do­wna, jest zu­peł­nie zdrowa.

Nie wszyst­kie hi­sto­rie przy­no­szą na­ro­dzi­ny zdro­we­go dziec­ka. Spo­ty­ka­my też ro­dzi­ców, któ­rzy z mi­ło­ścią przy­ję­li dziec­ko z niepełnosprawnością.

„Po­wie­dzia­no mi, że naj­lep­sze, co moż­na zro­bić dla dziec­ka, to nie po­zwo­lić mu na ka­le­kie i tra­gicz­ne ży­cie w cier­pie­niu i udrę­ce” – usły­sza­ła ma­ma Po­li. Su­ge­ro­wa­no jej abor­cję. Dziew­czyn­ka mia­ła uro­dzić się bez mó­zgu. Po­la uro­dzi­ła się z wo­do­gło­wiem, roz­sz­cze­pem krę­go­słu­pa i po­ra­że­niem wiot­kim koń­czyn dol­nych. Dziś, po ope­ra­cjach, ra­dzi so­bie do­brze – jak wi­dać na zdjęciu!

„Mo­je dziec­ko, wy­ję­te spod ochro­ny pra­wa, by­ło trak­to­wa­ne jak od­pad me­dycz­ny. To nie był wy­bór, jak się pięk­nie mó­wi. To by­ła na­sza wal­ka, aby w wiel­kim sto­łecz­nym szpi­ta­lu ktoś za­ak­cep­to­wał na­szą wo­lę kon­ty­nu­acji cią­ży”. Po przed­wcze­snym po­ro­dzie, po no­wo­two­rze ło­ży­ska le­karz ra­to­wał Ma­ry­się – jak mó­wił – tyl­ko ze wzglę­du na bła­ga­nia jej ma­my, ko­le­żan­ki po fa­chu. Twier­dził, że je­śli dziec­ko cu­dem prze­ży­je, to bę­dzie ro­ślin­ką. Jak jest dziś? „Każ­de ko­cham wy­po­wie­dzia­ne przez Ma­ry­się moc­no po­ka­zu­je, że na­sza wal­ka mia­ła sens”.

Cza­sem ro­dzi­ce to­wa­rzy­szy­li dziec­ku do koń­ca je­go krót­kie­go ży­cia. Z ni­mi po­zna­je­my sens pożegnania.

Wy­bra­li­śmy ży­cie. Ró­życz­ka uro­dzi­ła się i by­ła z na­mi pa­rę go­dzin, któ­re by­ły jed­ny­mi z naj­trud­niej­szych i za­ra­zem naj­pięk­niej­szych na świecie”.

Czy jest to więc książ­ka o ży­ciu czy o śmier­ci? O ży­ciu, któ­re zwy­cię­ża na­wet śmierć. O na­dziei, któ­ra jest więk­sza niż lęk i o mi­ło­ści, któ­ra wszyst­ko prze­trzy­ma. Za­mów już dziś ten wy­jąt­ko­wy zbiór re­por­ta­ży, któ­re na­pi­sa­ło ży­cie. Książ­ka ma 173 stro­ny, za­wie­ra pięk­ne zdjęcia.

Najważniejsze, że jest

Wi­dząc ma­mę w cią­ży, czę­sto mó­wi­my: nie­waż­ne, czy chło­piec czy dziew­czyn­ka; waż­ne, że­by by­ło zdro­we. A my chce­my po­wie­dzieć: naj­waż­niej­sze, że jest – mó­wi Mag­da­le­na Gu­ziak-No­wak, współ­au­tor­ka książ­ki „Ży­cie. Bez wyjątków”. - Skąd po­mysł na książkę? – Kie­dy wi­dzie­li­śmy na uli­cach tłu­my, któ­re do­ma­ga­ły się moż­li­wo­ści za­bi­ja­nia dzie­ci nie­na­ro­dzo­nych, mó­wiąc o nich, ze to są zde­for­mo­wa­ne pło­dy czy ka­ry­ka­tu­ry lu­dzi, my też się zde­ner­wo­wa­li­śmy. Od wie­lu lat Pol­skie Sto­wa­rzy­sze­nie Obroń­ców Ży­cia Czło­wie­ka po­ma­ga ro­dzi­nom wy­cho­wu­ją­cym dzie­ci z nie­peł­no­spraw­no­ścią i wie­dzie­li­śmy, że ten pro­abor­cyj­ny prze­kaz nie ma nic wspól­ne­go z praw­dą! Za­czę­li­śmy szu­kać, że­by o tym, jak jest, do­wie­dzieć się od sa­mych za­in­te­re­so­wa­nych. Za­py­ta­li­śmy w książ­ce ro­dzi­ców, któ­rych ten pro­blem naj­bar­dziej do­ty­czy, któ­rzy prze­ży­li to na wła­snej skó­rze. - Trud­no by­ło zna­leźć bo­ha­te­rów książ­ki o tak oso­bi­stych sprawach? – Nie. Oka­za­ło się, że na wy­cią­gnię­cie rę­ki są tych hi­sto­rii set­ki, je­śli nie ty­sią­ce. Za­czę­li­śmy drą­żyć. I oka­za­ło się, że sto­sun­ko­wo czę­sto do­cho­dzi do sy­tu­acji, w któ­rej dia­gno­za pre­na­tal­na jest po pro­stu błęd­na. W pierw­szej czę­ści na­szej książ­ki po­ka­zu­je­my 16 hi­sto­rii ro­dzin, któ­re mi­mo trud­nej dia­gno­zy pre­na­tal­nej osta­tecz­nie cie­szy­ły się na­ro­dzi­na­mi zdro­we­go dziec­ka. Przed­sta­wia­my dzie­ci, któ­re są zu­peł­nie zdro­we! Jak Ga­bry­się, któ­ra mia­ła uro­dzić się z ze­spo­łem Do­wna, a jest zdro­wa. Al­bo Szym­ka, któ­ry miał być cięż­ko ob­cią­żo­ny, a uro­dził się bez żad­nych scho­rzeń. Ko­lej­na z mam wspo­mi­na: „Obro­ni­łam ży­cie mo­jej cór­ki, choć le­ka­rze ska­zy­wa­li ja na śmierć. Ser­ce mi się kra­je, jak po­my­ślę, ile bez­bron­nych, a zdro­wych dzie­ci, zo­sta­ło za­bi­tych wła­śnie przez na­ci­ski le­ka­rzy”. - Sły­sze­li­ście o na­ci­skach lekarzy? – Wie­lu le­ka­rzy nie da­wa­ło ro­dzi­com żad­nej in­nej opcji, mó­wi­ło tyl­ko o abor­cji. Ma­ma Ma­ry­si mó­wi­ła tak: „Mo­je dziec­ko, wy­ję­te spod ochro­ny pra­wa, by­ło trak­to­wa­ne jak od­pad me­dycz­ny. To nie był wy­bór, jak to się pięk­nie mó­wi. To by­ła na­sza wal­ka, aby w wiel­kim sto­łecz­nym szpi­ta­lu ktoś za­ak­cep­to­wał na­szą wo­lę kon­ty­nu­acji cią­ży”. Nie jest jed­nak tak, że ce­lem książ­ki „Ży­cie. Bez wy­jąt­ków” jest pod­wa­ża­nie za­ufa­nia do le­ka­rzy, ale po­ka­za­nie, że me­dy­cy­na pre­na­tal­na, któ­re jest jed­ną z naj­bar­dziej dy­na­micz­nie roz­wi­ja­ją­cych się ga­łę­zi na­uk, nie jest wol­na od błę­dów. A w tym przy­pad­ku błąd kosz­tu­je ży­cie czło­wie­ka. - A co je­śli dia­gno­za z cza­sem oka­zu­je się prawdziwa? - Nie chce­my za­kli­nać rze­czy­wi­sto­ści czy uda­wać, że trud­ne dia­gno­zy ni­gdy się nie po­twier­dza­ją, bo wszy­scy do­brze wie­my, że tak nie jest. Na­to­miast na­sza książ­ka jest oka­zją, by usły­szeć – mo­że po raz pierw­szy – ro­dzi­ców, któ­rzy zde­cy­do­wa­li się przy­jąć swo­je cho­re, cza­sem bar­dzo ob­cią­żo­ne dziec­ko i po­tra­fi­li do­ce­nić każ­da mi­nu­tę je­go ży­cia. Mnie za­wsze po­ru­sza, i za­wsze po­ru­szać bę­dzie, hi­sto­ria ro­dzi­ny Ró­życz­ki, któ­ra po tej stro­nie brzu­cha ży­ła za­le­d­wie czte­ry go­dzi­ny. Jej ro­dzi­ce mó­wią, że był to czas naj­trud­niej­szy, ale za­ra­zem naj­pięk­niej­szy. Na­sze hi­sto­rie są bo­wiem tro­chę o śmier­ci, ale bar­dziej o ży­ciu. O ży­ciu, któ­re zwy­cię­ża śmierć. O na­dziei, któ­ra jest więk­sza niż strach. I o mi­ło­ści, któ­ra wszyst­ko prze­trzy­ma. - Moż­na się wzru­szyć przy tej książce? – Zde­cy­do­wa­nie tak! Jed­nak to nie książ­ka je­dy­nie do wzru­sze­nia się. To ce­gieł­ka, by re­al­nie po­móc tym, któ­rzy re­al­nie ma­ja bar­dzo trud­no. Za­ma­wia­jąc książ­kę na www.pro-life.pl, wspie­ra­my Fun­dusz Dziec­ka Cho­re­go, w ra­mach któ­re­go w każ­dym mie­sią­cu po­ma­ga­my fi­nan­so­wo kil­ku­dzie­się­ciu ro­dzi­nom, któ­re po­dej­mu­ją trud wy­cho­wa­nia cho­re­go dziec­ka. Ale oprócz wspar­cia fi­nan­so­we­go, chce­my da­wać też otu­chę. Wi­dząc ma­mę w cią­ży, czę­sto mó­wi­my: nie­waż­ne, czy chło­piec czy dziew­czyn­ka; waż­ne, że­by by­ło zdro­we. A my chce­my po­wie­dzieć, że naj­waż­niej­sze, że jest. I chce­my dać na­dzie­ję ro­dzi­com, któ­rzy do­świad­cza­ją cię­ża­ru trud­nej dia­gno­zy pre­na­tal­nej. My­ślę, że war­to po­słu­chać ro­dzi­ców Ma­ry­si, z bar­dzo du­żą nie­peł­no­spraw­no­ścią, któ­rzy mó­wią, że: „Każ­de ko­cham wy­po­wie­dzia­ne przez Ma­ry­się moc­no po­ka­zu­je, że na­sza wal­ka mia­ła sens”.
Za­ma­wia­jąc książ­kę-ce­gieł­kę, wspie­rasz ro­dzi­ny wy­cho­wu­ją­ce nie­peł­no­spraw­ne dzie­ci i sa­mot­ne ma­my oraz po­ma­gasz nam pro­wa­dzić po­zy­tyw­ną edu­ka­cję pro-life. Koszt wy­da­nia książ­ki to 19 zł. Książ­kę za­mó­wić można: 
  • wy­peł­nia­jąc for­mu­larz za­miesz­czo­ny poniżej 
  • te­le­fo­nicz­nie w go­dzi­nach 8.00 – 16.00 pod nu­me­rem 12 311 02 61
  • pi­sząc na adres:

Pol­skie Sto­wa­rzy­sze­nie Obroń­ców Czło­wie­ka ul. Kro­wo­der­ska 24/1 31–142 Kraków

Pro­si­my nie wy­sy­łać pie­nię­dzy z gó­ry! Za książ­kę za­pła­cą Pań­stwo po otrzy­ma­niu prze­sył­ki pocz­to­wej. Za­mó­wie­nia re­ali­zu­je­my w cią­gu dwóch dni roboczych.

Formularz zamówienia: