Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Tygodniowy chłopiec uratowany w warszawskim Oknie Życia sióstr loretanek

Stopy dziecka
Stopy dziecka. Fot.: [choochart]©123RF.COM

W no­cy z 15 na 16 lip­ca, tuż po go­dzi­nie dru­giej nad ra­nem, w sto­łecz­nym Oknie Ży­cia pro­wa­dzo­nym przez sio­stry ze Zgro­ma­dze­nia Sióstr Mat­ki Bo­żej Lo­re­tań­skiej za­brzmiał alarm. Ktoś zo­sta­wił tam ty­go­dnio­we­go chłop­ca. Dziś dziec­ko jest bez­piecz­ne, zdro­we i oto­czo­ne opie­ką, a przed nim szan­sa na ży­cie w ko­cha­ją­cej rodzinie.

Okno Ży­cia znaj­du­je się przy Do­mu Ge­ne­ral­nym Zgro­ma­dze­nia, przy uli­cy księ­dza Igna­ce­go Kło­po­tow­skie­go w War­sza­wie. To wła­śnie tam, krót­ko po 2:40 w no­cy, sys­tem po­wia­do­mił sio­stry, że w spe­cjal­nie przy­go­to­wa­nej ko­mo­rze po­ja­wi­ło się dziec­ko. Gdy za­kon­ni­ce do­tar­ły na miej­sce, za­sta­ły ty­go­dnio­we­go no­wo­rod­ka spo­koj­ne­go, czy­ste­go i w do­brej kon­dy­cji fizycznej.

Chło­piec na­tych­miast tra­fił pod opie­kę me­dycz­ną, a spra­wą za­ję­ły się już od­po­wied­nie służ­by oraz sąd ro­dzin­ny. To siód­me dziec­ko, któ­re od otwar­cia pla­ców­ki w ma­ju 2009 ro­ku zna­la­zło tam bez­piecz­ne schronienie.

Sio­stra Es­te­ra, jed­na z lo­re­ta­nek za­an­ga­żo­wa­nych w pro­wa­dze­nie Okna, mó­wi wprost, że dla każ­de­go dziec­ka tra­fia­ją­ce­go w to miej­sce otwie­ra się re­al­na szan­sa na ży­cie, któ­re­go mo­gło­by zo­stać pozbawione.

„Ni­ko­go tu­taj nie osądzamy”

Za­kon­ni­ce pod­kre­śla­ją, że Okno Ży­cia nie po­wsta­ło po to, by oce­niać mat­ki znaj­du­ją­ce się w skraj­nie trud­nej sy­tu­acji, lecz by dać im i ich dzie­ciom re­al­ne wyj­ście z dra­ma­tu. Sio­stra Es­te­ra tłu­ma­czy, że de­cy­zja o po­zo­sta­wie­niu dziec­ka w Oknie nie­mal za­wsze wy­ni­ka z bez­rad­no­ści, a nie z bra­ku uczuć czy od­po­wie­dzial­no­ści. Jak za­zna­cza, mi­sją sióstr nie jest wy­da­wa­nie wy­ro­ków, ale ra­to­wa­nie ży­cia i to­wa­rzy­sze­nie w naj­trud­niej­szych chwilach.

Lo­re­tan­ki, za­py­ta­ne o sens ist­nie­nia ta­kich miejsc, są zgod­ne: to nie prze­strzeń po­rzu­ce­nia, lecz punkt zwrot­ny w hi­sto­rii dziec­ka. Za­kon­ni­ce za­pew­nia­ją, że każ­dej no­cy czu­wa­ją tam z mo­dli­twą i go­to­wo­ścią do na­tych­mia­sto­wej po­mo­cy, nie­za­leż­nie od pory.

Co da­lej z chłopcem?

Po od­na­le­zie­niu dziec­ka uru­cha­mia­na jest stan­dar­do­wa pro­ce­du­ra praw­na. Je­śli w wy­zna­czo­nym cza­sie nie zgło­szą się bio­lo­gicz­ni ro­dzi­ce, chło­piec zo­sta­nie skie­ro­wa­ny do ro­dzi­ny ad­op­cyj­nej. Sio­stry przy­po­mi­na­ją jed­nak, że Okno Ży­cia to roz­wią­za­nie osta­tecz­ne i w wie­lu przy­pad­kach lep­szą dro­gą jest le­gal­ne od­da­nie dziec­ka do ad­op­cji przez ośro­dek ad­op­cyj­ny. Ta­ka ścież­ka po­zwa­la za­cho­wać da­ne me­dycz­ne i ro­dzin­ne, któ­re w przy­szło­ści mo­gą mieć ogrom­ne zna­cze­nie dla sa­me­go dziec­ka, choć­by ze wzglę­dów zdrowotnych.

Po­nad 160 ura­to­wa­nych dzie­ci w ca­łej Polsce

War­szaw­skie Okno Ży­cia dzia­ła nie­prze­rwa­nie od 25 ma­ja 2009 ro­ku. Je­go po­wsta­nie by­ło od­po­wie­dzią na po­trze­bę ochro­ny naj­bar­dziej bez­bron­nych no­wo­rod­ków, któ­rych mat­ki z róż­nych po­wo­dów nie są w sta­nie się ni­mi za­opie­ko­wać. Pla­ców­ka na­wią­zu­je też do cha­ry­zma­tu bło­go­sła­wio­ne­go księ­dza Igna­ce­go Kło­po­tow­skie­go, za­ło­ży­cie­la zgro­ma­dze­nia lo­re­ta­nek, któ­ry przez ca­łe ży­cie an­ga­żo­wał się w po­moc oso­bom naj­słab­szym i wykluczonym.

 

Dziś w Pol­sce dzia­ła oko­ło 70 ta­kich okien. Od mo­men­tu po­wsta­nia pierw­sze­go z nich, po­nad dwa­dzie­ścia lat te­mu, tra­fi­ło do nich już po­nad 160 dzie­ci. Każ­de z nich, dzię­ki tej in­sty­tu­cji, do­sta­ło to, cze­go żad­ne in­ne roz­wią­za­nie nie mo­gło za­gwa­ran­to­wać: szan­sę na życie.

 

jb
Źró­dło: pl.aleteia.org

 

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj