Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Polskie porodówki w kryzysie

Po porodzie
Po porodzie. Fot.: [jes2ufoto] ©123RF.COM

Z naj­now­sze­go ra­por­tu Naj­wyż­szej Izby Kon­tro­li pły­nie ja­sny sy­gnał: sys­tem opie­ki oko­ło­po­ro­do­wej w Pol­sce ma po­waż­ne, sys­te­mo­we bra­ki. Nie cho­dzi tu wy­łącz­nie o or­ga­ni­za­cję pra­cy czy fi­nan­so­wa­nie. Cho­dzi o to, na ile po­waż­nie trak­tu­je­my god­ność mat­ki i no­wo na­ro­dzo­ne­go dziecka.

Kon­tro­le­rzy NIK ob­ję­li ba­da­niem la­ta 2022–2025, spraw­dza­jąc Mi­ni­ster­stwo Zdro­wia, czter­na­ście pod­mio­tów pro­wa­dzą­cych od­dzia­ły gi­ne­ko­lo­gicz­no-po­łoż­ni­cze i neo­na­to­lo­gicz­ne oraz dzie­więć po­rad­ni. We wszyst­kich skon­tro­lo­wa­nych pla­ców­kach stwier­dzo­no nie­pra­wi­dło­wo­ści w re­ali­za­cji opie­ki oko­ło­po­ro­do­wej. To nie po­je­dyn­cze in­cy­den­ty to sys­te­mo­wy pro­blem, któ­ry do­ty­ka ko­biet w ca­łej Pol­sce, nie­za­leż­nie od te­go, w ja­kim mie­ście czy re­gio­nie rodzą.

Cię­cia ce­sar­skie. Zbyt czę­sto bez me­dycz­ne­go uzasadnienia

Jed­nym z naj­bar­dziej nie­po­ko­ją­cych usta­leń ra­por­tu jest ska­la cięć ce­sar­skich w Pol­sce. W 2023 ro­ku aż 48 pro­cent po­ro­dów za­koń­czy­ło się ce­sar­skim cię­ciem, pod­czas gdy Świa­to­wa Or­ga­ni­za­cja Zdro­wia wska­zu­je, że od­se­tek ten nie po­wi­nien prze­kra­czać 15 pro­cent. Po­wy­żej te­go pro­gu cię­cie ce­sar­skie nie po­pra­wia już wskaź­ni­ków zdro­wot­nych mat­ki i dziec­ka. Ozna­cza za to po­waż­ną ope­ra­cję, obar­czo­ną re­al­nym ry­zy­kiem po­wi­kłań i dłuż­szym po­wro­tem ko­bie­ty do zdro­wia. W pię­ciu skon­tro­lo­wa­nych szpi­ta­lach od­se­tek ten prze­kro­czył po­ło­wę wszyst­kich po­ro­dów, a w jed­nym się­gnął nie­mal 62 pro­cent. Trud­no oprzeć się wra­że­niu, że dla wie­lu pla­có­wek li­czy się tu wy­go­da or­ga­ni­za­cyj­na, a nie do­bro mat­ki i dziecka.

Ból, któ­re­go nie trze­ba zno­sić a jed­nak wie­le ko­biet go znosi

Znie­czu­le­nie ze­wną­trzo­po­no­we jest w Pol­sce re­fun­do­wa­ne przez NFZ, a mi­mo to do­stęp do nie­go po­zo­sta­je wy­so­ce nie­rów­ny. Jak wska­zu­je ra­port, w po­nad po­ło­wie po­ro­dó­wek w kra­ju w 2022 ro­ku nie wy­ko­na­no ani jed­ne­go ta­kie­go znie­czu­le­nia pod­czas po­ro­dów si­ła­mi na­tu­ry. W sze­ściu skon­tro­lo­wa­nych szpi­ta­lach ko­bie­ty nie mia­ły do nie­go do­stę­pu w ogó­le. Rzecz­nik Praw Oby­wa­tel­skich zwra­cał uwa­gę, że w nie­któ­rych wo­je­wódz­twach znie­czu­le­nie to jest prak­tycz­nie nie­do­stęp­ne, a w in­nych moż­na z nie­go sko­rzy­stać wy­łącz­nie w naj­więk­szych mia­stach. To ra­żą­ca nie­rów­ność, któ­ra ude­rza przede wszyst­kim w ko­bie­ty z mniej­szych miejscowości.

Za­bie­gi bez zgo­dy. Na­ru­sze­nie god­no­ści ro­dzą­cej kobiety

Mo­że naj­bar­dziej bo­le­snym usta­le­niem ra­por­tu jest to, jak czę­sto pro­ce­du­ry me­dycz­ne wy­ko­ny­wa­no bez zgo­dy pa­cjent­ki. Na­cię­cie kro­cza sto­so­wa­no ru­ty­no­wo, bez pi­sem­nej zgo­dy, w od­set­ku się­ga­ją­cym od nie­speł­na 19 do po­nad 59 pro­cent po­ro­dów, w za­leż­no­ści od pla­ców­ki. Po­dob­nie by­wa­ło z prze­bi­ciem pę­che­rza pło­do­we­go. W do­ku­men­ta­cji czę­sto bra­ko­wa­ło na­wet uza­sad­nie­nia me­dycz­nej ko­niecz­no­ści ta­kich in­ter­wen­cji. To po­waż­ny pro­blem etycz­ny: ro­dzą­ca ko­bie­ta jest oso­bą, a nie przed­mio­tem pro­ce­du­ry, ma pra­wo do in­for­ma­cji i do de­cy­do­wa­nia o tym, co dzie­je się z jej ciałem.

Pierw­sze chwi­le ży­cia dziec­ka. Kon­takt, któ­ry po­wi­nien być oczywistością

Stan­dard opie­ki oko­ło­po­ro­do­wej na­ka­zu­je za­pew­nie­nie nie­prze­rwa­ne­go, dwu­go­dzin­ne­go kon­tak­tu „skó­ra do skó­ry” mię­dzy mat­ką a dziec­kiem bez­po­śred­nio po po­ro­dzie si­ła­mi na­tu­ry. To nie jest gest sen­ty­men­tal­ny, to kon­takt o udo­ku­men­to­wa­nym zna­cze­niu dla zdro­wia dziec­ka i po­wo­dze­nia lak­ta­cji. Mi­mo to w sze­ściu skon­tro­lo­wa­nych szpi­ta­lach te­go wy­mo­gu nie speł­nia­no, a czas kon­tak­tu by­wał źle do­ku­men­to­wa­ny lub w ogó­le nieodnotowywany.

Kie­dy dziec­ko umie­ra przed na­ro­dzi­na­mi lub tuż po nich

Ra­port po­ru­sza też te­mat nie­zwy­kle de­li­kat­ny, a czę­sto po­mi­ja­ny – opie­kę nad ko­bie­ta­mi, któ­re do­świad­czy­ły po­ro­nie­nia lub uro­dzi­ły mar­twe dziec­ko. W ośmiu szpi­ta­lach opie­ka w ta­kich sy­tu­acjach nie za­wsze by­ła pra­wi­dło­wa: w jed­nej pla­ców­ce bra­ko­wa­ło wspar­cia psy­cho­lo­ga, a w trzech nie­pra­wi­dło­wo po­stę­po­wa­no z cia­ła­mi dzie­ci mar­two uro­dzo­nych. Dla ro­dzi­ny prze­ży­wa­ją­cej stra­tę dziec­ka spo­sób, w ja­ki per­so­nel me­dycz­ny trak­tu­je tę sy­tu­ację, ma ogrom­ne zna­cze­nie. To rów­nież wy­raz te­go, czy ja­ko spo­łe­czeń­stwo uzna­je­my god­ność dziec­ka zmar­łe­go przed na­ro­dzi­na­mi, czy trak­tu­je­my tę stra­tę ja­ko spra­wę czy­sto proceduralną.

Pła­ce­nie za to, co po­win­no być bezpłatne

Kon­tro­la ujaw­ni­ła rów­nież przy­pad­ki po­bie­ra­nia od pa­cjen­tek opłat za świad­cze­nia, któ­re po­win­ny być fi­nan­so­wa­ne przez NFZ. W trzech szpi­ta­lach ko­bie­ty pła­ci­ły za opie­kę po­łoż­nej pod­czas po­ro­du. W jed­nej z pla­có­wek kwo­ty się­ga­ły na­wet 1800 zło­tych, for­mal­nie przyj­mo­wa­ne ja­ko „da­ro­wi­zna” na kon­to szpi­ta­la. NIK wska­zu­je, że ta­ka prak­ty­ka mo­że na­ru­szać za­sa­dę rów­ne­go do­stę­pu do opie­ki zdro­wot­nej. Ro­dzą­ce ko­bie­ty, któ­rych nie stać na do­dat­ko­wą opła­tę, otrzy­mu­ją opie­kę gor­szej ja­ko­ści niż te, któ­re mo­gą zapłacić.

Po­ro­dów­ki zni­ka­ją z ma­py Polski

W tle tych wszyst­kich pro­ble­mów roz­gry­wa się jesz­cze je­den, sys­te­mo­wy kry­zys: do­stęp­ność od­dzia­łów gi­ne­ko­lo­gicz­no-po­łoż­ni­czych sys­te­ma­tycz­nie się kur­czy. W la­tach 2022–2025 za­mknię­to łącz­nie 53 ta­kie od­dzia­ły, a od 2026 ro­ku bra­ku­je ich już w 136 po­wia­tach. Dla ko­bie­ty w cią­ży, zwłasz­cza w mniej­szej miej­sco­wo­ści, ozna­cza to co­raz dłuż­szą dro­gę do naj­bliż­szej po­ro­dów­ki a w sy­tu­acjach na­głych każ­da mi­nu­ta ma zna­cze­nie dla zdro­wia i ży­cia mat­ki oraz dziecka.

Obro­na ży­cia nie mo­że koń­czyć się na sprze­ci­wie wo­bec abor­cji. Je­śli na­praw­dę wie­rzy­my, że każ­de dziec­ko i każ­da mat­ka za­słu­gu­ją na god­ne trak­to­wa­nie, mu­si­my rów­nie sta­now­czo do­ma­gać się, by sys­tem ochro­ny zdro­wia ota­czał je re­al­ną, kom­pe­tent­ną i peł­ną sza­cun­ku opie­ką. Od pierw­szych ty­go­dni cią­ży, przez po­ród, aż po po­łóg. Usta­le­nia NIK po­ka­zu­ją, że w tej dzie­dzi­nie pol­ski sys­tem wciąż za­wo­dzi zbyt wie­le ko­biet i rodzin.

Kry­zys de­mo­gra­ficz­ny, któ­ry prze­ży­wa Pol­ska, w 2023 ro­ku licz­ba uro­dzeń spa­dła do re­kor­do­wo ni­skie­go po­zio­mu 272 ty­się­cy, nie zo­sta­nie za­że­gna­ny sa­my­mi ape­la­mi o wię­cej dzie­ci. Po­trzeb­ne jest re­al­ne, prak­tycz­ne za­ufa­nie do sys­te­mu opie­ki oko­ło­po­ro­do­wej. Ko­bie­ta, któ­ra do­świad­czy­ła god­ne­go, bez­piecz­ne­go po­ro­du, chęt­niej zde­cy­du­je się na ko­lej­ne dziec­ko. Ko­bie­ta, któ­ra czu­je się zi­gno­ro­wa­na, pod­da­na nie­po­trzeb­nym pro­ce­du­rom bez zgo­dy i po­zo­sta­wio­na bez wspar­cia – niekoniecznie.

 

jb
Źró­dło: mp.pl

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj