Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Rozmontowano zabezpieczenia wokół pigułek poronnych

Pigułka
Pigułka. Fot.: [patcharinsimalhek]©123RF.COM

Kie­dy w 2000 ro­ku ame­ry­kań­ska Agen­cja ds. Żyw­no­ści i Le­ków (FDA) do­pu­ści­ła do ob­ro­tu mi­fe­pri­ston ja­ko część sche­ma­tu far­ma­ko­lo­gicz­ne­go abor­cji, zro­bi­ła coś, cze­go nie ro­bi przy więk­szo­ści le­ków: na­ło­ży­ła na nie­go naj­ostrzej­szy moż­li­wy nad­zór. Pro­dukt otrzy­mał ostrze­że­nie w czar­nej ram­ce – za­strze­żo­ne dla sub­stan­cji obar­czo­nych ry­zy­kiem po­waż­nych, a na­wet śmier­tel­nych po­wi­kłań, w tym krwo­to­ków i za­ka­żeń. Dwie de­ka­dy póź­niej z tam­tych za­bez­pie­czeń zo­sta­ły strzępy.

Pier­wot­ny mo­del wy­glą­dał ina­czej niż dzi­siej­sza rze­czy­wi­stość. Ko­bie­ta roz­wa­ża­ją­ca abor­cję far­ma­ko­lo­gicz­ną mu­sia­ła sta­wić się u le­ka­rza trzy­krot­nie: raz na kon­sul­ta­cję, dru­gi raz do­pie­ro wte­dy, by przy­jąć mi­fe­pri­ston, i trze­ci raz na wi­zy­tę kon­tro­l­ną, któ­ra mia­ła po­twier­dzić, że abor­cja prze­bie­gła bez po­wi­kłań. Le­karz zo­bo­wią­za­ny był mo­ni­to­ro­wać pa­cjent­kę i zgła­szać każ­de zda­rze­nie nie­po­żą­da­ne, nie tyl­ko te śmiertelne.

Ten re­żim nie był przy­pad­ko­wy. Na­zwa­no go póź­niej for­mal­nie „Stra­te­gią Oce­ny i Ła­go­dze­nia Ry­zy­ka” (REMS) na­rzę­dziem, po któ­re FDA się­ga wte­dy, gdy uzna­je, że ko­rzy­ści z tak zwa­ne­go le­ku prze­wyż­sza­ją ry­zy­ko wy­łącz­nie pod wa­run­kiem ści­słe­go nad­zo­ru. In­ny­mi sło­wy: agen­cja sa­ma przy­zna­ła, że mi­fe­pri­ston bez do­dat­ko­wych ba­rier ochron­nych był­by zbyt nie­bez­piecz­ny, by do­pu­ścić go do swo­bod­ne­go obrotu.

De­mon­taż krok po kroku

Od te­go mo­men­tu hi­sto­ria mi­fe­pri­sto­nu w Sta­nach Zjed­no­czo­nych to w grun­cie rze­czy hi­sto­ria stop­nio­we­go usu­wa­nia ko­lej­nych warstw ochrony.

W 2016 ro­ku FDA wy­dłu­ży­ła do­pusz­czal­ny okres sto­so­wa­nia pre­pa­ra­tu do 10. ty­go­dnia cią­ży bez no­wych ba­dań, któ­re po­twier­dza­ły­by bez­pie­czeń­stwo tak roz­sze­rzo­ne­go wska­za­nia. Te­go sa­me­go ro­ku znie­sio­no wy­móg, by pre­pa­rat wy­da­wał wy­łącz­nie le­karz, oraz ogra­ni­czo­no obo­wiąz­ko­we wi­zy­ty oso­bi­ste z trzech do jed­nej. Zmie­nio­no też próg ra­por­to­wa­nia dzia­łań nie­po­żą­da­nych, z „po­waż­nych” na wy­łącz­nie „śmier­tel­ne”, co w prak­ty­ce ozna­cza, że ko­bie­ty roz­wa­ża­ją­ce abor­cję dys­po­nu­ją dziś znacz­nie mniej­szą wie­dzą o re­al­nej ska­li po­wi­kłań, niż mia­ły jesz­cze pięt­na­ście lat temu.

Osta­tecz­ny cios za­da­no w 2023 ro­ku, gdy znie­sio­no ostat­ni wy­móg wi­zy­ty oso­bi­stej. Od te­go mo­men­tu re­cep­tę moż­na uzy­skać pod­czas roz­mo­wy wi­deo al­bo na­wet cza­tu in­ter­ne­to­we­go, a pi­guł­ki wy­słać pocz­tą. War­to pod­kre­ślić: wy­sył­ka środ­ków po­ron­nych pocz­tą po­zo­sta­je w Sta­nach Zjed­no­czo­nych nie­le­gal­na na mo­cy wciąż obo­wią­zu­ją­cej usta­wy Com­stock Act z 1873 ro­ku, ostat­ni raz no­we­li­zo­wa­nej jesz­cze za cza­sów ad­mi­ni­stra­cji Clintona.

Co tra­cą ko­bie­ty, gdy zni­ka lekarz

Znie­sie­nie obo­wiąz­ko­wej wi­zy­ty oso­bi­stej to nie jest kwe­stia wy­łącz­nie pro­ce­du­ral­na. To utra­ta re­al­ne­go ba­da­nia, któ­re do­tąd po­zwa­la­ło wy­kryć dwa po­waż­ne zagrożenia.

Pierw­sze to cią­ża po­za­ma­cicz­na, stan za­gra­ża­ją­cy ży­ciu, któ­re­go ob­ja­wy łu­dzą­co przy­po­mi­na­ją ty­po­we skut­ki ubocz­ne abor­cji far­ma­ko­lo­gicz­nej. Ko­bie­ta, któ­ra nie prze­szła wcze­śniej ba­da­nia USG, mo­że nie mieć po­ję­cia, że to, co bie­rze za nor­mal­ną re­ak­cję or­ga­ni­zmu na pi­guł­kę, w rze­czy­wi­sto­ści wy­ma­ga na­tych­mia­sto­wej in­ter­wen­cji chirurgicznej.

Dru­gie to kon­flikt se­ro­lo­gicz­ny. Ko­bie­ta z krwią Rh-ujem­ną, u któ­rej nie wy­ko­na­no ba­da­nia krwi i nie po­da­no pro­fi­lak­tycz­nie im­mu­no­glo­bu­li­ny an­ty-Rho­GAM, na­ra­ża się na wy­two­rze­nie prze­ciw­ciał, któ­re mo­gą za­gro­zić jej przy­szłym, chcia­nym cią­żom. To ry­zy­ko, o któ­rym przy zdal­nej kon­sul­ta­cji ła­two za­po­mnieć a któ­re przy tra­dy­cyj­nej wi­zy­cie by­ło stan­dar­do­wym ele­men­tem opieki.

Do te­go do­cho­dzi pro­blem, o któ­rym rzad­ko się mó­wi otwar­cie: bez kon­tak­tu oso­bi­ste­go z per­so­ne­lem me­dycz­nym trud­niej oce­nić, czy ko­bie­ta de­cy­du­je się na abor­cję z wła­snej, w peł­ni świa­do­mej wo­li, czy pod pre­sją part­ne­ra bądź in­nych osób.

Trzy for­mu­la­rze, któ­re jesz­cze zostały

Obec­nie z ca­łe­go sys­te­mu za­bez­pie­czeń po­zo­sta­ły już tyl­ko trzy tzw. ele­men­ty za­pew­nia­ją­ce bez­pie­czeń­stwo sto­so­wa­nia (ETASU): umo­wa le­ka­rza prze­pi­su­ją­ce­go lek, oświad­cze­nie pa­cjent­ki o świa­do­mej zgo­dzie oraz umo­wa ap­te­ki. To one sta­ły się te­raz ce­lem ko­lej­nej fa­li pe­ty­cji do­ma­ga­ją­cych się ich znie­sie­nia. Mi­mo, że każ­dy z tych ele­men­tów od­po­wia­da pod­sta­wo­wym, ele­men­tar­nym stan­dar­dom opie­ki me­dycz­nej: kom­pe­tent­ny le­karz, świa­do­ma zgo­da, ap­te­ka dzia­ła­ją­ca zgod­nie z prawem.

Spra­wy są­do­we i to, co pokazały

Spra­wa FDA prze­ciw­ko Al­lian­ce for Hip­po­cra­tic Me­di­ci­ne, w któ­rej gru­pa le­ka­rzy do­ma­ga­ła się przy­wró­ce­nia pier­wot­nych za­bez­pie­czeń REMS, za­koń­czy­ła się dla po­wo­dów nie­ko­rzyst­nie. Sąd Naj­wyż­szy orzekł, że nie mie­li oni le­gi­ty­ma­cji pro­ce­so­wej. Pro­ces ujaw­nił jed­nak coś istot­ne­go: ska­lę klau­zul su­mie­nia funk­cjo­nu­ją­cych w ame­ry­kań­skim pra­wie fe­de­ral­nym, któ­re chro­nią le­ka­rzy od­ma­wia­ją­cych udzia­łu w pro­ce­du­rach aborcyjnych.

Rów­no­le­gle to­czy się spra­wa Lu­izja­na prze­ciw­ko FDA, w któ­rej kil­ka sta­nów kwe­stio­nu­je de­cy­zje z 2023 ro­ku. Wśród przy­wo­ły­wa­nych do­wo­dów zna­lazł się przy­pa­dek ko­bie­ty z Lu­izja­ny zmu­szo­nej do abor­cji wbrew wła­snej woli.Hhistoria, któ­ra zda­niem po­wo­dów naj­do­bit­niej po­ka­zu­je, do cze­go pro­wa­dzi mo­del „abor­cja bez nadzoru”.

Głos or­ga­ni­za­cji pro-life

Ame­ri­cans Uni­ted for Li­fe od lat pro­wa­dzi kam­pa­nię „Abor­tion Pills Kill”, któ­rej ce­lem jest na­gło­śnie­nie za­gro­żeń zwią­za­nych z abor­cją far­ma­ko­lo­gicz­ną oraz współ­pra­ca z usta­wo­daw­ca­mi sta­no­wy­mi i fe­de­ral­ny­mi przy two­rze­niu prze­pi­sów chro­nią­cych ko­bie­ty i nie­na­ro­dzo­ne dzie­ci, w tym przy eg­ze­kwo­wa­niu usta­wy Com­stock Act. Dla or­ga­ni­za­cji to ele­ment szer­szej mi­sji: ochro­ny ży­cia od po­czę­cia aż do na­tu­ral­nej śmierci.

 

jb
Źró­dło: aul.org

 

 

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj