Z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli płynie jasny sygnał: system opieki okołoporodowej w Polsce ma poważne, systemowe braki. Nie chodzi tu wyłącznie o organizację pracy czy finansowanie. Chodzi o to, na ile poważnie traktujemy godność matki i nowo narodzonego dziecka.
Kontrolerzy NIK objęli badaniem lata 2022–2025, sprawdzając Ministerstwo Zdrowia, czternaście podmiotów prowadzących oddziały ginekologiczno-położnicze i neonatologiczne oraz dziewięć poradni. We wszystkich skontrolowanych placówkach stwierdzono nieprawidłowości w realizacji opieki okołoporodowej. To nie pojedyncze incydenty to systemowy problem, który dotyka kobiet w całej Polsce, niezależnie od tego, w jakim mieście czy regionie rodzą.
Cięcia cesarskie. Zbyt często bez medycznego uzasadnienia
Jednym z najbardziej niepokojących ustaleń raportu jest skala cięć cesarskich w Polsce. W 2023 roku aż 48 procent porodów zakończyło się cesarskim cięciem, podczas gdy Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że odsetek ten nie powinien przekraczać 15 procent. Powyżej tego progu cięcie cesarskie nie poprawia już wskaźników zdrowotnych matki i dziecka. Oznacza za to poważną operację, obarczoną realnym ryzykiem powikłań i dłuższym powrotem kobiety do zdrowia. W pięciu skontrolowanych szpitalach odsetek ten przekroczył połowę wszystkich porodów, a w jednym sięgnął niemal 62 procent. Trudno oprzeć się wrażeniu, że dla wielu placówek liczy się tu wygoda organizacyjna, a nie dobro matki i dziecka.
Ból, którego nie trzeba znosić a jednak wiele kobiet go znosi
Znieczulenie zewnątrzoponowe jest w Polsce refundowane przez NFZ, a mimo to dostęp do niego pozostaje wysoce nierówny. Jak wskazuje raport, w ponad połowie porodówek w kraju w 2022 roku nie wykonano ani jednego takiego znieczulenia podczas porodów siłami natury. W sześciu skontrolowanych szpitalach kobiety nie miały do niego dostępu w ogóle. Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę, że w niektórych województwach znieczulenie to jest praktycznie niedostępne, a w innych można z niego skorzystać wyłącznie w największych miastach. To rażąca nierówność, która uderza przede wszystkim w kobiety z mniejszych miejscowości.
Zabiegi bez zgody. Naruszenie godności rodzącej kobiety
Może najbardziej bolesnym ustaleniem raportu jest to, jak często procedury medyczne wykonywano bez zgody pacjentki. Nacięcie krocza stosowano rutynowo, bez pisemnej zgody, w odsetku sięgającym od niespełna 19 do ponad 59 procent porodów, w zależności od placówki. Podobnie bywało z przebiciem pęcherza płodowego. W dokumentacji często brakowało nawet uzasadnienia medycznej konieczności takich interwencji. To poważny problem etyczny: rodząca kobieta jest osobą, a nie przedmiotem procedury, ma prawo do informacji i do decydowania o tym, co dzieje się z jej ciałem.
Pierwsze chwile życia dziecka. Kontakt, który powinien być oczywistością
Standard opieki okołoporodowej nakazuje zapewnienie nieprzerwanego, dwugodzinnego kontaktu „skóra do skóry” między matką a dzieckiem bezpośrednio po porodzie siłami natury. To nie jest gest sentymentalny, to kontakt o udokumentowanym znaczeniu dla zdrowia dziecka i powodzenia laktacji. Mimo to w sześciu skontrolowanych szpitalach tego wymogu nie spełniano, a czas kontaktu bywał źle dokumentowany lub w ogóle nieodnotowywany.
Kiedy dziecko umiera przed narodzinami lub tuż po nich
Raport porusza też temat niezwykle delikatny, a często pomijany – opiekę nad kobietami, które doświadczyły poronienia lub urodziły martwe dziecko. W ośmiu szpitalach opieka w takich sytuacjach nie zawsze była prawidłowa: w jednej placówce brakowało wsparcia psychologa, a w trzech nieprawidłowo postępowano z ciałami dzieci martwo urodzonych. Dla rodziny przeżywającej stratę dziecka sposób, w jaki personel medyczny traktuje tę sytuację, ma ogromne znaczenie. To również wyraz tego, czy jako społeczeństwo uznajemy godność dziecka zmarłego przed narodzinami, czy traktujemy tę stratę jako sprawę czysto proceduralną.
Płacenie za to, co powinno być bezpłatne
Kontrola ujawniła również przypadki pobierania od pacjentek opłat za świadczenia, które powinny być finansowane przez NFZ. W trzech szpitalach kobiety płaciły za opiekę położnej podczas porodu. W jednej z placówek kwoty sięgały nawet 1800 złotych, formalnie przyjmowane jako „darowizna” na konto szpitala. NIK wskazuje, że taka praktyka może naruszać zasadę równego dostępu do opieki zdrowotnej. Rodzące kobiety, których nie stać na dodatkową opłatę, otrzymują opiekę gorszej jakości niż te, które mogą zapłacić.
Porodówki znikają z mapy Polski
W tle tych wszystkich problemów rozgrywa się jeszcze jeden, systemowy kryzys: dostępność oddziałów ginekologiczno-położniczych systematycznie się kurczy. W latach 2022–2025 zamknięto łącznie 53 takie oddziały, a od 2026 roku brakuje ich już w 136 powiatach. Dla kobiety w ciąży, zwłaszcza w mniejszej miejscowości, oznacza to coraz dłuższą drogę do najbliższej porodówki a w sytuacjach nagłych każda minuta ma znaczenie dla zdrowia i życia matki oraz dziecka.
Obrona życia nie może kończyć się na sprzeciwie wobec aborcji. Jeśli naprawdę wierzymy, że każde dziecko i każda matka zasługują na godne traktowanie, musimy równie stanowczo domagać się, by system ochrony zdrowia otaczał je realną, kompetentną i pełną szacunku opieką. Od pierwszych tygodni ciąży, przez poród, aż po połóg. Ustalenia NIK pokazują, że w tej dziedzinie polski system wciąż zawodzi zbyt wiele kobiet i rodzin.
Kryzys demograficzny, który przeżywa Polska, w 2023 roku liczba urodzeń spadła do rekordowo niskiego poziomu 272 tysięcy, nie zostanie zażegnany samymi apelami o więcej dzieci. Potrzebne jest realne, praktyczne zaufanie do systemu opieki okołoporodowej. Kobieta, która doświadczyła godnego, bezpiecznego porodu, chętniej zdecyduje się na kolejne dziecko. Kobieta, która czuje się zignorowana, poddana niepotrzebnym procedurom bez zgody i pozostawiona bez wsparcia – niekoniecznie.
jb
Źródło: mp.pl



