Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Kanada: Dekada legalnego zabijania i przestroga dla świata

Strzykawka
Strzykawka. Fot.: [sanddebeautheil] ©123RF.COM

Dzie­sięć lat te­mu Ka­na­da otwo­rzy­ła drzwi, któ­rych już nie spo­sób za­mknąć. Dziś kraj ten no­tu­je naj­wyż­szą na świe­cie licz­bę zgo­nów wy­wo­ła­nych eu­ta­na­zją i wspo­ma­ga­nym sa­mo­bój­stwem. Bi­lans? Po­nad sto ty­się­cy ludz­kich istnień.

Czer­wiec 2026 ro­ku przy­no­si Ka­na­dzie rocz­ni­cę, któ­rej wie­lu nie ma ocho­ty świę­to­wać. Do­kład­nie dzie­sięć lat te­mu, 16 czerw­ca 2016 r., ru­szył w peł­nym za­kre­sie pro­gram MAID – Me­di­cal As­si­stan­ce in Dy­ing, czy­li rzą­do­wa pro­ce­du­ra wspo­ma­ga­ne­go za­bi­ja­nia pa­cjen­tów. Przez de­ka­dę zmie­nił on ka­na­dyj­ską me­dy­cy­nę, kul­tu­rę i pra­wo i stał się prze­stro­gą, do któ­rej co­raz czę­ściej się­ga­ją par­la­men­ty in­nych państw.

Sto ty­się­cy ofiar

Licz­by mó­wią sa­me za sie­bie. W 2024 ro­ku z pro­gra­mu MAID sko­rzy­sta­ło 16 499 Ka­na­dyj­czy­ków. Tem­po wzro­stu licz­by pro­ce­dur w la­tach 2019–2022 prze­kra­cza­ło 30 pro­cent rocz­nie. W kwiet­niu 2026 ro­ku prze­kro­czo­no łącz­nie próg stu ty­się­cy prze­pro­wa­dzo­nych za­bie­gów uśmier­ca­nia ludzi.

Da­vid Co­oke, kie­row­nik kam­pa­nii or­ga­ni­za­cji Cam­pa­ign Li­fe Co­ali­tion, nie po­zo­sta­wia wąt­pli­wo­ści co do oce­ny te­go dorobku:

„Po dzie­się­ciu la­tach za­le­ga­li­zo­wa­ne­go me­dycz­ne­go za­bi­ja­nia Ka­na­da ma na rę­kach krew po­nad stu ty­się­cy ofiar” – powiedział.

Rocz­ni­cę okre­śla wprost mia­nem tej, „któ­rą na­le­ży opła­ki­wać” – nie celebrować.

Dro­ga do tej chwi­li wio­dła przez wy­rok Są­du Naj­wyż­sze­go Ka­na­dy z lu­te­go 2015 ro­ku, któ­ry uznał za­kaz wspo­ma­ga­ne­go sa­mo­bój­stwa za nie­zgod­ny z kon­sty­tu­cją. Mi­mo że orze­cze­nie for­mal­nie otwo­rzy­ło furt­kę dla eu­ta­na­zji, je­go wej­ście w ży­cie od­ro­czo­no o rok. Czas, któ­ry osta­tecz­nie nie wy­star­czył na wy­pra­co­wa­nie sku­tecz­nych zabezpieczeń.

Za­bez­pie­cze­nia tyl­ko na papierze

Zwo­len­ni­cy pro­gra­mu chęt­nie po­wo­łu­ją się na je­go praw­ne ra­my. Kan­dy­dat do MAID mu­si mieć ukoń­czo­ne osiem­na­ście lat i cier­pieć na po­waż­ną, nie­od­wra­cal­ną cho­ro­bę. W teo­rii brzmi to prze­ko­nu­ją­co. W prak­ty­ce, to co­raz trud­niej bro­nić tej narracji.

Ra­port z 2024 ro­ku ujaw­nił, że tyl­ko w pro­win­cji On­ta­rio od 2018 ro­ku od­no­to­wa­no po­nad 400 przy­pad­ków nie­pra­wi­dło­wo­ści w sto­so­wa­niu prze­pi­sów MAID. Są to błę­dy kwa­li­fi­ka­cyj­ne, uchy­bie­nia w do­ku­men­ta­cji, przy­pad­ki ob­ję­cia pro­ce­du­rą osób nie­speł­nia­ją­cych wy­ma­ga­nych kry­te­riów. Ża­den z tych przy­pad­ków nie za­koń­czył się po­stę­po­wa­niem kar­nym. Ani jednym.

Wy­mow­ny jest fakt, że na­wet Bri­tish Co­lum­bia Ci­vil Li­ber­ties As­so­cia­tion or­ga­ni­za­cja, któ­ra wcze­śniej ak­tyw­nie wspie­ra­ła le­ga­li­za­cję eu­ta­na­zji, w 2024 ro­ku we­zwa­ła do wpro­wa­dze­nia do­dat­ko­wych za­bez­pie­czeń. Gdy zwo­len­ni­cy da­ne­go roz­wią­za­nia sa­mi do­ma­ga­ją się je­go re­for­my, trud­no mó­wić o sukcesie.

Cho­rzy psy­chicz­nie na celowniku

Naj­trud­niej­szy roz­dział tej hi­sto­rii do­pie­ro się pi­sze. Ka­na­dyj­ski rząd pla­nu­je od 2027 ro­ku roz­sze­rzyć do­stęp do MAID na oso­by cier­pią­ce wy­łącz­nie z po­wo­du za­bu­rzeń psy­chicz­nych. Prze­ciw­ko te­mu kro­ko­wi wy­stą­pi­li ka­na­dyj­scy bi­sku­pi ka­to­lic­cy – Ca­na­dian Con­fe­ren­ce of Ca­tho­lic Bi­shops w lu­tym 2026 ro­ku ofi­cjal­nie we­zwa­li wła­dze do za­blo­ko­wa­nia te­go rozszerzenia.

Sprze­ciw wy­ra­ził rów­nież Ko­mi­tet ONZ ds. Praw Osób z Nie­peł­no­spraw­no­ścia­mi, ape­lu­jąc o wstrzy­ma­nie pla­no­wa­nych zmian. Or­ga­ni­za­cja Car­dus He­alth wska­za­ła tym­cza­sem na nie­po­ko­ją­ce da­ne z 2025 ro­ku. Wśród osób, któ­re zmar­ły w ra­mach pro­gra­mu MAID, by­ło sto­sun­ko­wo du­żo osób ma­ją­cych pro­ble­my psychiczne.

Alex Scha­den­berg, dy­rek­tor wy­ko­naw­czy Eu­tha­na­sia Pre­ven­tion Co­ali­tion, ostrze­ga, że no­we prze­pi­sy mo­gły­by de fac­to ob­jąć oso­by zma­ga­ją­ce się z de­pre­sją, uza­leż­nie­nia­mi, schi­zo­fre­nią, au­ty­zmem czy za­bu­rze­nia­mi od­ży­wia­nia. Gło­śna spra­wa ka­na­dyj­skiej ak­tor­ki Cla­ire Bros­se­au, do­ma­ga­ją­cej się pra­wa do eu­ta­na­zji z po­wo­du cho­ro­by afek­tyw­nej dwu­bie­gu­no­wej i ze­spo­łu stre­su po­ura­zo­we­go, po­ka­zu­je, w ja­kim kie­run­ku zmie­rza ta lo­gi­ka i do­kąd mo­że osta­tecz­nie zaprowadzić.

Świat wy­cią­ga wnioski

Pa­ra­dok­sal­nie, jak za­uwa­ża Scha­den­berg, ka­na­dyj­ski eks­pe­ry­ment przy­czy­nia się do wzro­stu ostroż­no­ści w in­nych kra­jach. Pro­jekt usta­wy o wspo­ma­ga­nym sa­mo­bój­stwie od­rzu­cił szkoc­ki par­la­ment, po­dob­ne ini­cja­ty­wy po­nio­sły po­raż­kę w Wiel­kiej Bry­ta­nii, a Sło­we­nia wy­co­fa­ła się z już przy­ję­tych przepisów.

„Je­dy­ną do­brą rze­czą w przy­pad­ku Ka­na­dy jest wpływ, ja­ki wy­wie­ra ona na in­ne kra­je” – przy­zna­je Scha­den­berg, nie kry­jąc gorz­kiej ironii.

Nie ból, lecz brak sensu

Za sta­ty­sty­ka­mi sto­ją kon­kret­ne ludz­kie dra­ma­ty. Scha­den­berg zwra­ca uwa­gę, że więk­szość osób nie wy­bie­ra eu­ta­na­zji dla­te­go, że od­czu­wa skraj­ny ból. Zwy­kle dzie­je się tak, po­nie­waż czu­ją, że ich ży­cie stra­ci­ło sens, cel lub wartość.

To dia­gno­za, któ­ra po­win­na skło­nić do głę­bo­kiej re­flek­sji, nie tyl­ko rzą­dzą­cych, ale ca­łe spo­łe­czeń­stwo. Od­po­wie­dzią na ludz­ką sa­mot­ność i po­czu­cie bez­na­dziei nie jest strzy­kaw­ka z tru­ci­zną. Jest nią obec­ność dru­gie­go czło­wie­ka, opie­ka pa­lia­tyw­na, wspar­cie du­cho­we i wspól­no­ta, któ­ra mó­wi cho­re­mu: je­steś dla nas ważny.

„Mu­si­my spra­wić, by cho­rzy nie czu­li się sa­mot­ni, nie uwa­ża­li, że ich ży­cie nie ma sen­su i wie­dzie­li, że ktoś na­praw­dę się o nich trosz­czy” – mó­wi Schadenberg.

To je­dy­na od­po­wiedź god­na cy­wi­li­za­cji, któ­ra chce na­zy­wać się ludzką.

 

jb
Źró­dło: www.cccb.ca, opoka.org.pl

 

 

 

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj