Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Znikające porodówki i malejąca liczba urodzeń

Szpital
Szpital. Fot.: [marcogovel] ©123RF.COM

W Pol­sce w cią­gu ostat­nich pięt­na­stu lat do­ko­na­ła się głę­bo­ka zmia­na w ob­sza­rze opie­ki oko­ło­po­ro­do­wej. Da­ne przed­sta­wio­ne przez Mi­ni­ster­stwo Zdro­wia oraz Głów­ny Urząd Sta­ty­stycz­ny po­ka­zu­ją wy­raź­ny trend: nie tyl­ko ro­dzi się co­raz mniej dzie­ci, ale rów­nież sys­te­ma­tycz­nie zni­ka in­fra­struk­tu­ra, któ­ra przez de­ka­dy słu­ży­ła mat­kom i ich no­wo na­ro­dzo­nym dzieciom.

Znik­nę­ła jed­na czwar­ta po­ro­dó­wek, jesz­cze w 2010 ro­ku w Pol­sce funk­cjo­no­wa­ło 406 od­dzia­łów gi­ne­ko­lo­gicz­no-po­łoż­ni­czych. Dziś, jak wy­ni­ka z da­nych re­sor­tu zdro­wia, jest ich już tyl­ko 305. Ozna­cza to, że w cią­gu 15 lat z ma­py kra­ju znik­nę­ła nie­mal co czwar­ta porodówka.

Pro­ces ten nie zwal­nia. W sa­mych ostat­nich la­tach tem­po za­my­ka­nia od­dzia­łów wy­raź­nie przyspieszyło:

  • w 2020 ro­ku za­mknię­to 12 porodówek,
  • w 2021 – 10,
  • w 2022 – 11,
  • w 2023 – 7,
  • w 2024 – 11,
  • w 2025 – aż 27.

Po­czą­tek 2026 ro­ku przy­niósł ko­lej­ne de­cy­zje, trzy od­dzia­ły zo­sta­ły za­mknię­te, a dwa­na­ście za­wie­si­ło działalność.

Dra­ma­tycz­ny spa­dek licz­by urodzeń

Zmia­ny te są ści­śle zwią­za­ne z po­głę­bia­ją­cym się kry­zy­sem de­mo­gra­ficz­nym. W 2010 ro­ku w Pol­sce uro­dzi­ło się 413 ty­się­cy dzie­ci. W ro­ku 2025 by­ło ich już tyl­ko 238 ty­się­cy. To spa­dek o po­nad 40 procent.

Dla po­rów­na­nia, jesz­cze w 2020 ro­ku licz­ba uro­dzeń wy­no­si­ła 355 ty­się­cy. W cią­gu za­le­d­wie kil­ku lat Pol­ska we­szła więc w etap wy­raź­ne­go za­ła­ma­nia de­mo­gra­ficz­ne­go, któ­re nie­sie po­waż­ne kon­se­kwen­cje spo­łecz­ne i gospodarcze.

Eko­no­mia za­miast tro­ski o życie?

Funk­cjo­no­wa­nie od­dzia­łów po­łoż­ni­czych co­raz czę­ściej pod­po­rząd­ko­wa­ne jest ra­chun­ko­wi eko­no­micz­ne­mu. Na­ro­do­wy Fun­dusz Zdro­wia fi­nan­su­je świad­cze­nia me­dycz­ne, w tym przy­pad­ku po­ro­dy, jed­nak szpi­ta­le po­no­szą sta­łe kosz­ty utrzy­ma­nia per­so­ne­lu i in­fra­struk­tu­ry nie­za­leż­nie od licz­by pacjentek.

Śred­nie ob­ło­że­nie po­ro­dó­wek w 2024 ro­ku wy­nio­sło nie­speł­na 60 pro­cent. Przy ta­kich da­nych wie­le pla­có­wek nie jest w sta­nie utrzy­mać płyn­no­ści fi­nan­so­wej. Choć NFZ wy­pła­ca oko­ło 12 ty­się­cy zło­tych za po­ród wraz z opie­ką neo­na­to­lo­gicz­ną, dla wie­lu szpi­ta­li, zwłasz­cza po­wia­to­wych, to wciąż za mało.

Eks­per­ci pod­kre­śla­ją, że szcze­gól­nie trud­na jest sy­tu­acja mniej­szych ośrod­ków, któ­re sta­ra­ją się utrzy­mać od­dzia­ły mi­mo strat, kie­ru­jąc się po­trze­ba­mi lo­kal­nych społeczności.

Głos śro­do­wisk i organizacji

Przed­sta­wi­cie­le sa­mo­rzą­dów wska­zu­ją, że głów­ną przy­czy­ną za­my­ka­nia po­ro­dó­wek jest niż de­mo­gra­ficz­ny. Z ko­lei na­le­ży za­uwa­żyć, że na­wet do­brze oce­nia­ne od­dzia­ły nie są w sta­nie prze­trwać przy obec­nym sys­te­mie finansowania.

To ro­dzi py­ta­nie, czy pań­stwo w wy­star­cza­ją­cym stop­niu chro­ni prze­strzeń, w któ­rej za­czy­na się ludz­kie ży­cie. Tro­ska o mat­kę i dziec­ko nie po­win­na być je­dy­nie ele­men­tem kal­ku­la­cji eko­no­micz­nej, lecz wy­ra­zem od­po­wie­dzial­no­ści za przy­szłość narodu.

No­we roz­wią­za­nia – czy wystarczające?

Od lu­te­go 2026 ro­ku NFZ wpro­wa­dził fi­nan­so­wa­nie tzw. po­koi na­ro­dzin. Są to miej­sca, gdzie po­ro­dy mo­gą od­by­wać się pod opie­ką po­łoż­nej w szpi­ta­lach od­da­lo­nych o po­nad 25 ki­lo­me­trów od naj­bliż­szej porodówki.

To roz­wią­za­nie mo­że czę­ścio­wo zła­go­dzić skut­ki li­kwi­da­cji od­dzia­łów, jed­nak nie za­stą­pi peł­no­praw­nej opie­ki szpi­tal­nej, szcze­gól­nie w przy­pad­kach wy­ma­ga­ją­cych in­ter­wen­cji medycznej.

Wy­zwa­nie dla pań­stwa i społeczeństwa

Ma­le­ją­ca licz­ba uro­dzeń oraz za­nik in­fra­struk­tu­ry po­ro­do­wej to dwa po­wią­za­ne ze so­bą zja­wi­ska, któ­re wy­ma­ga­ją zde­cy­do­wa­nej od­po­wie­dzi. W cen­trum tej de­ba­ty po­win­no zna­leźć się nie tyl­ko py­ta­nie o fi­nan­se, ale przede wszyst­kim o war­tość ży­cia i re­al­ne wspar­cie dla rodzin.

Bo każ­da za­mknię­ta po­ro­dów­ka to nie tyl­ko de­cy­zja ad­mi­ni­stra­cyj­na, to tak­że znak cza­su, któ­ry skła­nia do re­flek­sji nad tym, czy ja­ko spo­łe­czeń­stwo po­tra­fi­my stwo­rzyć wa­run­ki sprzy­ja­ją­ce przyj­mo­wa­niu no­we­go życia.

 

jb
Źró­dło: PAP

 

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj