Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Szpital w Łodzi ukarany za odmowę zabicia dziecka

Stopy dziecka
Stopy dziecka. Fot.: [aaalll3110] ©123RF.COM

Cen­tral­ny Szpi­tal Kli­nicz­ny Uni­wer­sy­te­tu Me­dycz­ne­go w Ło­dzi zo­stał uka­ra­ny przez Na­ro­do­wy Fun­dusz Zdro­wia, po­nie­waż le­ka­rze nie zgo­dzi­li się na prze­pro­wa­dze­nie abor­cji w za­awan­so­wa­nej cią­ży. Cho­dzi o gło­śną spra­wę ma­łe­go Fel­ka – dziec­ka, któ­re osta­tecz­nie zo­sta­ło uśmier­co­ne tuż przed narodzinami.

Le­ka­rze z łódz­kiej pla­ców­ki od­mó­wi­li wy­ko­na­nia abor­cji a za­miast te­go za­pro­po­no­wa­li roz­wią­za­nie, któ­re da­wa­ło szan­sę na oca­le­nie ży­cia chłop­ca. Le­ka­rze chcie­li za­koń­czyć cią­żę po­przez ce­sar­skie cię­cie, a na­stęp­nie ob­jąć no­wo­rod­ka spe­cja­li­stycz­ną opie­ką neo­na­to­lo­gicz­ną. Szpi­tal de­kla­ro­wał tak­że peł­ną po­moc me­dycz­ną dla mat­ki oraz opie­kę specjalistów.

Ka­ra dla szpi­ta­la za od­mo­wę aborcji

Na­ro­do­wy Fun­dusz Zdro­wia na­ło­żył ka­rę fi­nan­so­wą na Cen­tral­ny Szpi­tal Kli­nicz­ny Uni­wer­sy­te­tu Me­dycz­ne­go w Ło­dzi. Jak in­for­mu­ją me­dia, grzyw­na mo­że się­gać na­wet 2 pro­cent war­to­ści kon­trak­tu z NFZ, co w prak­ty­ce ozna­cza kwo­tę się­ga­ją­cą kil­ku­set ty­się­cy złotych.

Po­wo­dem sank­cji by­ła de­cy­zja le­ka­rzy, któ­rzy nie zgo­dzi­li się na prze­pro­wa­dze­nie abor­cji w dzie­wią­tym mie­sią­cu cią­ży.  U chłop­ca w ba­da­niach pre­na­tal­nych zdia­gno­zo­wa­no wro­dzo­ną łam­li­wość ko­ści. Mat­ka dziec­ka – pa­ni Ani­ta – do­ma­ga­ła się za­koń­cze­nia ży­cia swo­je­go sy­na jesz­cze przed narodzinami.

Le­ka­rze z łódz­kie­go szpi­ta­la za­pro­po­no­wa­li jed­nak in­ne roz­wią­za­nie: za­koń­cze­nie cią­ży po­przez ce­sar­skie cię­cie i ob­ję­cie no­wo­rod­ka spe­cja­li­stycz­ną opie­ką neo­na­to­lo­gicz­ną. Ozna­cza­ło­by to moż­li­wość le­cze­nia dziec­ka i pod­ję­cia wal­ki o je­go życie.

Mi­mo to Na­ro­do­wy Fun­dusz Zdro­wia uznał od­mo­wę prze­pro­wa­dze­nia abor­cji za na­ru­sze­nie za­sad kon­trak­tu z pu­blicz­nym płat­ni­kiem i zde­cy­do­wał o na­ło­że­niu ka­ry fi­nan­so­wej na placówkę.

Le­ka­rze dzia­ła­li zgod­nie z prawem

W opu­bli­ko­wa­nym oświad­cze­niu dy­rek­tor kli­ni­ki i kie­row­nik od­dzia­łu gi­ne­ko­lo­gicz­no-po­łoż­ni­cze­go, prof. Piotr Sie­ro­szew­ski, pod­kre­ślił, że ze­spół me­dycz­ny dzia­łał w opar­ciu o obo­wią­zu­ją­ce prze­pi­sy i za­sa­dy ety­ki lekarskiej.

„Po­stę­po­wa­li­śmy zgod­nie z obo­wią­zu­ją­cym pra­wem, któ­re nie ze­zwa­la na uśmier­ca­nie pło­du w trze­cim try­me­strze cią­ży (tym bar­dziej że mie­li­śmy do czy­nie­nia z dziec­kiem zdol­nym do ży­cia)” – za­zna­czył profesor.

Spe­cja­li­sta zwró­cił tak­że uwa­gę, że cho­ro­ba zdia­gno­zo­wa­na u dziec­ka nie prze­kre­śla je­go życia.

„Wro­dzo­na łam­li­wość ko­ści jest wa­dą, przy któ­rej dzie­ci są spraw­ne in­te­lek­tu­al­nie i ist­nie­je le­cze­nie ce­lo­wa­ne tej wa­dy, bez po­trze­by te­ra­pii eks­pe­ry­men­tal­nej” – dodał.

Z punk­tu wi­dze­nia le­ka­rzy ich obo­wiąz­kiem by­ło ra­to­wa­nie ży­cia każ­de­go pa­cjen­ta – za­rów­no ko­bie­ty, jak i dziec­ka roz­wi­ja­ją­ce­go się w jej łonie.

Tra­gicz­ny fi­nał w Oleśnicy

Mat­ka nie przy­ję­ła jed­nak pro­po­zy­cji przed­sta­wio­nej przez łódz­ki szpi­tal. Osta­tecz­nie uda­ła się do pla­ców­ki w Ole­śni­cy, gdzie w 36. ty­go­dniu cią­ży wy­ko­na­no śmier­tel­ny za­strzyk z chlor­ku po­ta­su, któ­ry do­pro­wa­dził do za­trzy­ma­nia ak­cji ser­ca dziecka.

Spra­wa na­tych­miast wy­wo­ła­ła ogól­no­pol­ską dys­ku­sję o gra­ni­cach me­dy­cy­ny, ety­ce le­kar­skiej i ochro­nie ży­cia dzie­ci nienarodzonych.

Trud­ny do zro­zu­mie­nia jest fakt, że szpi­tal, któ­ry chciał ra­to­wać dziec­ko i pro­po­no­wał le­cze­nie, zo­stał uka­ra­ny finansowo.

Po­dob­ne przy­pad­ki w in­nych miastach

Łódź nie jest je­dy­nym miej­scem w Pol­sce, gdzie pla­ców­ki me­dycz­ne spo­ty­ka­ją się z sank­cja­mi za od­mo­wę wy­ko­na­nia abor­cji. W ostat­nich la­tach po­dob­ne sy­tu­acje mia­ły miej­sce m.in. w Pa­bia­ni­cach, Lu­bar­to­wie czy Wrocławiu.

W każ­dym z tych przy­pad­ków le­ka­rze wska­zy­wa­li, że kie­ro­wa­li się za­rów­no prze­pi­sa­mi pra­wa, jak i obo­wiąz­kiem ochro­ny ży­cia pacjentów.

Su­mie­nie le­ka­rzy i ochro­na życia

Spra­wa ma­łe­go Fel­ka po­ka­zu­je, jak trud­na sta­je się dziś sy­tu­acja le­ka­rzy, któ­rzy chcą po­zo­stać wier­ni swo­jej mi­sji – ra­to­wa­nia ży­cia. Le­ka­rze z łódz­kie­go szpi­ta­la nie chcie­li uczest­ni­czyć w pro­ce­du­rze pro­wa­dzą­cej do śmier­ci dziec­ka. Za­miast te­go za­pro­po­no­wa­li roz­wią­za­nie, któ­re da­wa­ło szan­sę za­rów­no mat­ce, jak i jej sy­no­wi. Mi­mo to to wła­śnie oni zo­sta­li ukarani.

Le­ka­rze, któ­rzy bro­nią ży­cia, spo­ty­ka­ją się z pre­sją i kon­se­kwen­cja­mi, pod­czas gdy dzia­ła­nia pro­wa­dzą­ce do ode­bra­nia ży­cia dziec­ku po­zo­sta­ją bez re­al­nej od­po­wie­dzial­no­ści. Tym­cza­sem fun­da­men­tem me­dy­cy­ny od za­wsze by­ło chro­nie­nie ży­cia i zdro­wia każ­de­go pa­cjen­ta – tak­że te­go naj­mniej­sze­go, któ­ry do­pie­ro przy­go­to­wu­je się do narodzin.

Każ­de dziec­ko, rów­nież to nie­na­ro­dzo­ne, jest czło­wie­kiem po­sia­da­ją­cym swo­ją god­ność. Dla­te­go dla wie­lu lu­dzi tak bo­le­sne po­zo­sta­je py­ta­nie, dla­cze­go w tej spra­wie kon­se­kwen­cje po­nio­sła pla­ców­ka, któ­ra chcia­ła ra­to­wać ży­cie, a nie ci, któ­rzy do­pro­wa­dzi­li do je­go zakończenia.

 

jb
Źró­dło: opoka.org.pl

 

 

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj