Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Po pigułce aborcyjnej dziecko wciąż można uratować

Kobieta ze zdjęciem USG
ze zdjęciem USG. Fot.: [nataliaderiabina]©123RF.COM

Nie wszyst­ko jest stra­co­ne. Na­wet po za­ży­ciu ta­blet­ki abor­cyj­nej ży­cie dziec­ka mo­że zo­stać oca­lo­ne. Ame­ry­kań­ski od lat ra­tu­je nie­na­ro­dzo­nych i ape­lu­je, by nie od­wra­cać wzro­ku od ko­biet, któ­re zmie­ni­ły decyzję.

Czę­sto sły­szy­my, że po przy­ję­ciu pi­guł­ki abor­cyj­nej „nie ma już od­wro­tu”. Tym­cza­sem do­świad­cze­nie ame­ry­kań­skie­go le­ka­rza po­ka­zu­je coś zu­peł­nie innego.

Dr Geo­r­ge Del­ga­do od kil­ku­na­stu lat po­ma­ga ko­bie­tom, któ­re po za­ży­ciu pierw­szej ta­blet­ki, nie chcą już za­bi­jać swo­je­go dziec­ka. I co naj­waż­niej­sze: w wie­lu przy­pad­kach to się udaje.

Jak dzia­ła me­to­da ra­to­wa­nia życia?

Jak wy­ja­śnia dr Del­ga­do, mi­fe­pri­ston za­war­ty w pi­guł­ce abor­cyj­nej po­wo­du­je od­kle­ja­nie się ło­ży­ska od ścia­ny ma­ci­cy. W efek­cie dziec­ko zo­sta­je po­zba­wio­ne tle­nu i sub­stan­cji odżywczych.

Le­karz po­da­je ko­bie­cie do­dat­ko­wy pro­ge­ste­ron. Dzię­ki te­mu ło­ży­sko mo­że po­now­nie za­cząć pra­wi­dło­wo przy­le­gać do ma­ci­cy, a ży­cie dziec­ka zo­sta­je podtrzymane.

Te­ra­pia trwa co naj­mniej dwa ty­go­dnie, po­nie­waż mi­fe­pri­ston i je­go me­ta­bo­li­ty utrzy­mu­ją się w or­ga­ni­zmie ko­bie­ty przez kil­ka dni.

Dr Del­ga­do pod­kre­śla, że sku­tecz­ność me­to­dy APR wy­no­si od 56 do 68 pro­cent. Naj­więk­sze szan­se są wte­dy, gdy zo­sta­nie udzie­lo­na w cią­gu 24 go­dzin od za­ży­cia mi­fe­pri­sto­nu, ale zda­rza­ły się tak­że przy­pad­ki ura­to­wa­nia dziec­ka na­wet po 72 go­dzi­nach. To nie są teo­rie. To są re­al­ne, oca­lo­ne ludz­kie życia.

„Pro­szę, rób­cie wszyst­ko, co w wa­szej mocy”

Le­karz zwra­ca się z ape­lem do świa­ta me­dycz­ne­go i opi­nii publicznej:

„Pro­szę, rób­cie wszyst­ko, co w wa­szej mo­cy, aby po­ma­gać tym ko­bie­tom, któ­re zmie­ni­ły zdanie”.

Ten głos wy­brzmie­wa szcze­gól­nie moc­no dziś – w cza­sach, gdy ko­bie­tom czę­sto wma­wia się, że nie ma­ją pra­wa się za­trzy­mać, za­wa­hać czy żałować.

Bez­pie­czeń­stwo i ata­ki ze stro­ny śro­do­wisk proaborcyjnych

Dr Del­ga­do za­zna­cza, że me­to­da APR jest bez­piecz­na. Nie zwięk­sza ry­zy­ka po­ro­nie­nia, przed­wcze­sne­go po­ro­du ani wad wro­dzo­nych. Pro­ge­ste­ron sto­so­wa­ny jest w cią­ży od dziesięcioleci.

Mi­mo to me­to­da APR jest ostro ata­ko­wa­na przez zwo­len­ni­ków abor­cji. W nie­któ­rych sta­nach USA kli­ni­ki i or­ga­ni­za­cje in­for­mu­ją­ce o tej moż­li­wo­ści są po­zy­wa­ne. Sam dr Del­ga­do wraz ze swo­ją pla­ców­ką pro­wa­dzi pro­ces są­do­wy prze­ciw wła­dzom Ka­li­for­nii, któ­re – jak wska­zu­je – ogra­ni­cza­ją wol­ność sło­wa i do­stęp do po­mo­cy medycznej.

Jest też in­na droga

Po­za me­to­dą APR ist­nie­je jesz­cze jed­na moż­li­wość: ko­bie­ta mo­że po pro­stu nie za­ży­wać dru­giej pi­guł­ki, czy­li mi­zo­pro­sto­lu, któ­ry bez­po­śred­nio wy­wo­łu­je . W tym przy­pad­ku szan­sa na ura­to­wa­nie dziec­ka wy­no­si jed­nak oko­ło 25 pro­cent. To po­ka­zu­je jed­no: każ­da go­dzi­na i każ­da de­cy­zja ma­ją znaczenie.

Ży­cie ludz­kie nie jest pro­ce­du­rą ani „pro­ce­sem”, któ­ry moż­na wy­łą­czyć jed­nym klik­nię­ciem czy ta­blet­ką. Ży­cie to oso­ba – kru­cha, bez­bron­na. Ni­gdy nie wol­no od­bie­rać na­dziei. Ko­bie­ta ma się za­trzy­mać. Ma pra­wo zmie­nić zda­nie. A dziec­ko ma pra­wo do ży­cia – od sa­me­go początku.

Je­śli ist­nie­je moż­li­wość ra­tun­ku, na­szym mo­ral­nym obo­wiąz­kiem jest o niej mó­wić. Gło­śno. Wy­raź­nie. Bo każ­de oca­lo­ne ży­cie jest zwy­cię­stwem praw­dy, su­mie­nia i ludz­kiej godności.

 

jb
Źró­dło: pch24.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj