Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Św. o. Maksymilian Maria Kolbe. Patron mediów i obrońca życia

85. rocznica śmierci o. Maksymiliana Kolbe
85. rocznica śmierci o. Maksymiliana Kolbe. Fot.: www.auschwitz.org/Paweł Sawicki

Kil­ka dni te­mu, 14 sierp­nia, ob­cho­dzi­li­śmy 85. rocz­ni­cę mę­czeń­skiej śmier­ci św. o. Mak­sy­mi­lia­na Ma­rii Kol­be­go. W Har­mę­żach i na te­re­nie nie­miec­kie­go na­zi­stow­skie­go obo­zu kon­cen­tra­cyj­ne­go i za­gła­dy Au­schwitz-Bir­ke­nau zgro­ma­dzi­ły się set­ki wiernych.

Cen­tral­nym punk­tem by­ła Msza św. przy Blo­ku Śmier­ci, któ­rej prze­wod­ni­czył kard. Ka­zi­mierz Nycz. Piel­grzy­mi skła­da­li kwia­ty przy Ścia­nie Śmier­ci i w ce­li, w któ­rej 14 sierp­nia 1941 ro­ku fran­cisz­ka­nin od­dał ży­cie za współ­więź­nia – oj­ca ro­dzi­ny Fran­cisz­ka Gajowniczka.

Ten gest, do­bro­wol­na ofia­ra za czło­wie­ka, któ­re­go le­d­wie znał, uczy­nił z o. Mak­sy­mi­lia­na Kol­be­go jed­ne­go z naj­bar­dziej roz­po­zna­wal­nych świad­ków mi­ło­ści w XX wie­ku. Św. Jan Pa­weł II na­zwał go „pa­tro­nem na­sze­go trud­ne­go wie­ku”. Dziś Ko­ściół czci go tak­że ja­ko pa­tro­na dzien­ni­ka­rzy, krót­ko­fa­low­ców i co szcze­gól­nie waż­ne dla nas, ru­chu pro-life.
O. Mak­sy­mi­lian nie był tyl­ko mę­czen­ni­kiem. Był wi­zjo­ne­rem me­diów. W Nie­po­ka­la­no­wie stwo­rzył po­tęż­ne cen­trum wy­daw­ni­cze. Spro­wa­dzał naj­no­wo­cze­śniej­sze ma­szy­ny ro­ta­cyj­ne, pla­no­wał wła­sne lot­ni­sko, by szyb­ciej kol­por­to­wać pra­sę, a tuż przed woj­ną uru­cho­mił ra­dio­sta­cję SP3RN. W ma­ju 1935 ro­ku uka­zał się pierw­szy nu­mer „Ma­łe­go Dzien­ni­ka”. Ga­ze­ta kosz­to­wa­ła za­le­d­wie 5 gro­szy, pi­sa­ła krót­ko, dy­na­micz­nie, o spra­wach, któ­ry­mi ży­ła uli­ca, a jed­no­cze­śnie pa­trzy­ła na świat przez pry­zmat chrze­ści­jań­skich war­to­ści. Na­kład w dni po­wsze­dnie prze­kra­czał 100 ty­się­cy eg­zem­pla­rzy, a wy­da­nia nie­dziel­ne się­ga­ły ćwierć mi­lio­na. To nie był ni­szo­wy biu­le­tyn. To był praw­dzi­wy ka­to­lic­ki głos, któ­ry wal­czył o ma­so­we­go odbiorcę.

o. Kol­be do­sko­na­le ro­zu­miał, że praw­da o god­no­ści czło­wie­ka mu­si do­trzeć tam, gdzie lu­dzie na­praw­dę są. Nie bał się tech­no­lo­gii. Trak­to­wał ją ja­ko na­rzę­dzie ewan­ge­li­za­cji. Dziś je­go przy­kład jest szcze­gól­nie ak­tu­al­ny. W cza­sach, gdy de­ba­ta o ży­ciu ludz­kim od po­czę­cia by­wa za­głu­sza­na, po­trze­bu­je­my me­diów, któ­re mó­wią ja­sno, pro­sto i od­waż­nie. Me­diów, któ­re nie za­my­ka­ją się w twier­dzy „prze­ko­na­nych”, ale wy­cho­dzą do sze­ro­kie­go gro­na odbiorców.

Ofia­ra o. Mak­sy­mi­lia­na Kol­be­go w Au­schwitz by­ła osta­tecz­nym świa­dec­twem, że każ­de ży­cie ma nie­skoń­czo­ną war­tość. Od­dał swo­je, by oca­lić ży­cie ojca.
Ta sa­ma praw­da stoi u pod­staw obro­ny nie­na­ro­dzo­nych dzie­ci. Sko­ro ży­cie czło­wie­ka jest tak cen­ne, że ktoś go­tów jest za nie umrzeć, to tym bar­dziej nie wol­no go od­bie­rać nie­win­ne­mu dziec­ku, któ­re jesz­cze nie po­tra­fi się bronić.

Świę­ty Mak­sy­mi­lian po­ka­zu­je, że mi­łość zdol­na jest do naj­więk­szych po­świę­ceń i że tę mi­łość trze­ba nieść da­lej, tak­że przez środ­ki przekazu.
W rocz­ni­cę je­go śmier­ci war­to nie tyl­ko wspo­mi­nać. War­to brać przy­kład. Bu­do­wać me­dia, któ­re słu­żą praw­dzie o czło­wie­ku. Mó­wić o ży­ciu tak, by usły­sze­li to tak­że ci, któ­rzy jesz­cze wa­ha­ją się lub ni­gdy nie usły­sze­li peł­ne­go gło­su. Bo, jak uczył Kol­be – tyl­ko mi­łość jest twórcza.

jb

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj