Tylko życie ma przyszłość!


Notice: Undefined variable: post in /wp-content/plugins/multiple-featured-images/Controller/KdMfiApp.php on line 280

Notice: Trying to get property 'ID' of non-object in /wp-content/plugins/multiple-featured-images/Controller/KdMfiApp.php on line 280

Od żałoby nie można uciec. Niezależnie od tego czy umiera narodzone, czy nienarodzone dziecko

- Sto­jąc nad zbio­ro­wy­mi gro­ba­mi dzie­ci po­ro­nio­nych i mar­two uro­dzo­nych cią­gle po­wra­ca mi myśl, że zo­sta­ły po­trój­nie po­krzyw­dzo­ne przez los – mó­wi dr Piotr Guz­dek, spe­cja­li­sta w dzie­dzi­nie na­uk o ro­dzi­nie z Pol­skie­go Sto­wa­rzy­sze­nie Obroń­ców Ży­cia Człowieka

W ilu po­grze­bach nie­na­ro­dzo­nych dzie­ci Pan uczestniczył?

Nie je­stem w sta­nie po­dać do­kład­nej licz­by. Po­ma­ga­łem w or­ga­ni­za­cji za­rów­no po­grze­bów zbio­ro­wych, jak i po­chów­ków ro­dzin­nych w róż­nych re­jo­nach Pol­ski. Nie­jed­no­krot­nie oto­cze­nie do­ra­dza ro­dzi­com, aby zre­zy­gno­wa­li z po­grze­bu ro­dzin­ne­go dziec­ka i prze­ka­za­li je­go zwło­ki do po­chów­ku zbio­ro­we­go or­ga­ni­zo­wa­ne­go przez gmi­nę twier­dząc, że po­chó­wek zbio­ro­wy oka­że się mniej bo­le­sny. Na pod­sta­wie mo­je­go oso­bi­ste­go do­świad­cze­nia mo­gę po­wie­dzieć krót­ko: nic bar­dziej mylnego.

Dla­cze­go?

Ani oso­by tak do­ra­dza­ją­ce, ani sa­mi ro­dzi­ce naj­czę­ściej nie wie­dzą jesz­cze, co to zna­czy sta­nąć nad trum­ną, któ­ra mie­ści w so­bie zwło­ki lub szcząt­ki oko­ło 300 dzie­ci zmar­łych przed na­ro­dze­niem. Ma­jąc przy tym świa­do­mość, że ro­dzi­ny zmar­łych dzie­ci w więk­szo­ści nie są obec­ne na po­grze­bie. Po każ­dym z ta­kich po­chów­ków, choć nie je­stem emo­cjo­nal­nie zwią­za­ny z że­gna­ny­mi dzieć­mi, po­trze­bu­ję cza­su, aby po­wró­cić do rów­no­wa­gi du­cho­wej. Każ­de­mu dziec­ku, je­śli tyl­ko sy­tu­acja kli­nicz­na na to po­zwa­la, na­le­ży się po­grzeb ro­dzin­ny. Po­chó­wek zbio­ro­wy nie jest i nie po­wi­nien być trak­to­wa­ny ja­ko roz­wią­za­nie wzor­co­we, wprost prze­ciw­nie, z etycz­ne­go punk­tu wie­dze­nia moż­na go do­pu­ścić wy­łącz­nie na za­sa­dzie in­ter­wen­cji kry­zy­so­wej. Dziec­ko na­le­ży do rodziny.

Po­grzeb dziec­ka za­wsze jest trau­ma­tycz­nym prze­ży­ciem. W każ­dej formie.

Mo­je trud­ne do­świad­cze­nia wy­ni­ka­ją z tej oko­licz­no­ści, że ro­dzi­ce choć mo­gli, to jed­nak czę­sto naj­zwy­czaj­niej nie mie­li do­brej wo­li, aby po­cho­wać dziec­ko w gro­bie ro­dzin­nym. A mie­li ku te­mu wszel­kie moż­li­wo­ści. Nie wzię­li też udzia­łu w po­grze­bie zbio­ro­wym. Sto­jąc nad zbio­ro­wy­mi gro­ba­mi dzie­ci po­ro­nio­nych i mar­two uro­dzo­nych cią­gle po­wra­ca mi myśl, że zo­sta­ły po­trój­nie po­krzyw­dzo­ne przez los: raz przed­wcze­śnie utra­ciw­szy ży­cie, dru­gi raz przez brak ro­dzin­ne­go po­chów­ku, po raz trze­ci bę­dąc wy­ma­za­ne z kul­tu­ry pa­mię­ci ro­dzi­ny, w któ­rej zo­sta­ły po­czę­te. W gro­bie zbio­ro­wym spo­czy­wa­ją bo­wiem ja­ko ano­ni­mo­we osoby.

Czy tra­dy­cyj­ne sło­wo „po­grzeb” do­brze pa­su­je do tej uro­czy­sto­ści? Bo jed­nak trud­no so­bie wy­obra­zić tra­dy­cyj­ny ne­kro­log w pra­sie, otwar­cie trum­ny, wień­ce, kon­do­len­cje, a na ko­niec sty­pę, któ­ra za­mie­nia się po go­dzi­nie w ro­dzin­ną biesiadę.

Ab­so­lut­nie się nie zga­dzam. Stwier­dze­nie, że trud­no so­bie wy­obra­zić tra­dy­cyj­ny po­grzeb w od­nie­sie­niu do dzie­ci po­ro­nio­nych wy­ni­ka z głę­bo­ko za­ko­rze­nio­nej w spo­łe­czeń­stwie men­tal­no­ści an­ty­na­ta­li­stycz­nej (od­ma­wia­nia dzie­ciom nie­na­ro­dzo­nym god­no­ści oso­bo­wej) i ten­den­cji do kul­tu­ro­we­go prze­mil­cza­nia strat prokreacyjnych.

Weź­my przy­pa­dek po­grze­bu ro­dzin­ne­go dziec­ka zmar­łe­go na sku­tek po­ro­nie­nia kli­nicz­ne­go (po­ni­żej 22. ty­go­dnia cią­ży). Trum­na, do któ­rej ro­dzi­ce skła­da­ją szcząt­ki lub zwło­ki, ob­da­ro­wa­nie zmar­łe­go dziec­ka pa­miąt­ka­mi wkła­da­ny­mi do trum­ny, wień­ce, kon­do­len­cje, li­tur­gia ża­łob­na z mszą po­grze­bo­wą i ostat­nim po­że­gna­niem, od­czy­ta­nie li­stu po­że­gnal­ne­go, ne­kro­log, pły­ta na­grob­na z imie­niem i na­zwi­skiem dziec­ka (je­śli stwier­dzo­no płeć), pięk­na opra­wa mu­zycz­na… To zwy­czaj­na rze­czy­wi­stość ro­dzin­nych po­grze­bów dzie­ci zmar­łych przed na­ro­dze­niem, je­że­li tyl­ko ro­dzi­ce pra­gną ta­ki po­grzeb swo­je­mu dziec­ku urzą­dzić. Je­dy­ną do­strze­gal­ną róż­ni­cą jest mniej­sze gro­no uczest­ni­ków po­grze­bu, naj­czę­ściej za­wę­żo­ne do ro­dzi­ców, star­sze­go ro­dzeń­stwa i naj­bliż­szej rodziny.

Jak wy­glą­da rze­czy­wi­stość po­grze­bu zbiorowego?

W przy­pad­ku po­grze­bów or­ga­ni­zo­wa­nych przez gmi­nę, spra­wą oczy­wi­stą jest pu­bli­ka­cja ne­kro­lo­gów w pra­sie i miej­scach ogło­szeń pu­blicz­nych. Za przy­go­to­wa­nie szcząt­ków lub zwłok dzie­ci do po­grze­bu od­po­wia­da­ją pra­cow­ni­cy za­kła­du po­grze­bo­we­go. W po­chów­kach zbio­ro­wych za­zwy­czaj uczest­ni­czy więk­sze gro­no osób, w tym per­so­nel me­dycz­ny szpi­ta­li, dzia­ła­cze spo­łecz­ni, dzien­ni­ka­rze itd. W nie­któ­rych miej­sco­wo­ściach in­for­ma­cja o po­grze­bie zbio­ro­wym jest po­da­wa­na z od­po­wied­nim wy­prze­dze­niem cza­su na am­bo­nach lub też po­chó­wek jest or­ga­ni­zo­wa­ny raz lub dwa ra­zy w ro­ku w sta­łym ter­mi­nie. W przy­go­to­wa­nie po­grze­bu zbio­ro­we­go czę­sto za­an­ga­żo­wa­ne są struk­tu­ry dusz­pa­ster­stwa ro­dzin i lo­kal­ne or­ga­ni­za­cje pro-life.

W nie­któ­rych re­jo­nach Pol­ski po­chów­ki te ma­ją cha­rak­ter eku­me­nicz­ny. Co naj­waż­niej­sze, czę­sto w tych po­grze­bach bio­rą udział ro­dzi­ce, któ­rzy przed la­ty utra­ci­li swo­je dzie­ci i ze wzglę­dów praw­nych lub in­nych po­wo­dów nie po­cho­wa­li wła­snych dzieci.

Jak wy­glą­da stro­na tech­nicz­na po­grze­bu or­ga­ni­zo­wa­ne­go przez ro­dzi­ców? W przy­pad­ku zwy­kłych po­grze­bów ma­my pro­ce­du­ry – chłod­nia, wy­da­nie zwłok, ko­sme­ty­ka po­śmiert­na, odzież do­star­czo­na przez rodzinę…

Je­śli płeć dziec­ka jest zna­na, per­so­nel me­dycz­ny szpi­ta­la wy­sta­wia kar­tę zgo­nu i kar­tę mar­twe­go uro­dze­nia. Na ich pod­sta­wie urząd sta­nu cy­wil­ne­go spo­rzą­dza akt uro­dze­nia dziec­ka z ad­no­ta­cją o mar­twym uro­dze­niu. Dziec­ko otrzy­mu­je imię i na­zwi­sko. Stwier­dza­ne jest pol­skie oby­wa­tel­stwo, nada­wa­ny mu jest nu­mer PESEL. Je­śli płeć dziec­ka nie jest moż­li­wa do usta­le­nia na od­dzia­le szpi­tal­nym, wów­czas ro­dzi­ce mo­gą do­ko­nać jej iden­ty­fi­ka­cji po­przez ba­da­nia ge­ne­tycz­ne. Po uzy­ska­niu wy­ni­ku ba­da­nia, ro­dzi­ce otrzy­mu­ją kar­tę mar­twe­go uro­dze­nia i kar­tę zgo­nu w szpi­ta­lu, a na­stęp­nie akt uro­dze­nia dziec­ka w urzę­dzie sta­nu cywilnego.

Dla nie­któ­rych ro­dzi­ców pro­ble­mem mo­gą być za­pew­ne koszty.

I tu waż­ne za­strze­że­nie, kosz­ty ba­da­nia ge­ne­tycz­ne­go moż­na roz­li­czyć w ra­mach za­sił­ku po­grze­bo­we­go. Je­że­li ro­dzi­ce dys­po­nu­ją ak­tem uro­dze­nia dziec­ka, przy­słu­gu­je im za­si­łek po­grze­bo­wy, urlop oko­licz­no­ścio­wy z ty­tu­łu śmier­ci i po­grze­bu dziec­ka, zaś mat­ce skró­co­ny urlop ma­cie­rzyń­ski w wy­mia­rze 56 dni oraz za­si­łek ma­cie­rzyń­ski. Ko­niecz­nie trze­ba pa­mię­tać, że w przy­pad­ku nie­moż­no­ści stwier­dze­nia płci dziec­ka na od­dzia­le szpi­tal­nym, do wy­pra­wie­nia po­grze­bu nie jest nie­zbęd­na jej iden­ty­fi­ka­cja. Ro­dzi­ce mo­gą od­stą­pić od ba­da­nia ge­ne­tycz­ne­go. Wów­czas jed­nak wnio­sku­ją, aby szpi­tal spo­rzą­dził kar­tę zgo­nu w czę­ści prze­zna­czo­nej dla ad­mi­ni­stra­cji cmen­ta­rza i to ona sta­je się pod­sta­wą po­cho­wa­nia zwłok lub szcząt­ków dziec­ka. W tych oko­licz­no­ściach nie jest moż­li­wa re­je­stra­cja mar­twe­go uro­dze­nia w urzę­dzie sta­nu cy­wil­ne­go. Ozna­cza to, że ro­dzi­ce nie uzy­ska­ją ak­tu uro­dze­nia dziec­ka, a tym sa­mym nie bę­dą mo­gli sko­rzy­stać z wy­mie­nio­nych wy­żej za­sił­ków i form urlo­pów. Kosz­ty po­grze­bu bę­dą zmu­sze­ni po­kryć z wła­snych środ­ków. Obec­nie kosz­ty po­chów­ku prze­kra­cza­ją wy­so­kość za­sił­ku po­grze­bo­we­go, dla­te­go tak­że ro­dzi­ce mo­gą­cy się ubie­gać o je­go wy­pła­tę w rze­czy­wi­sto­ści część kosz­tów mu­szą po­kryć z wła­snej kie­sze­ni. Na­le­ży jed­no­znacz­nie pod­kre­ślić, że pań­stwo pol­skie nie spo­rzą­dza dla dzie­ci zmar­łych przed na­ro­dze­niem za­świad­cze­nia o po­ro­nie­niu pło­du ludz­kie­go, ale wy­da­je akt uro­dze­nia za­stę­pu­ją­cy akt zgo­nu, akt uro­dze­nia iden­tycz­ny jak dla dzie­ci ży­wo uro­dzo­nych, je­że­li tyl­ko płeć dziec­ka zo­sta­ła usta­lo­na. Je­dy­nie w ru­bry­ce ad­no­ta­cje wid­nie­je wpis o mar­twym uro­dze­niu dziec­ka. Je­śli na­to­miast płeć dziec­ka jest nie­zna­na i nie prze­pro­wa­dza się ba­dań ge­ne­tycz­nych, wów­czas spo­rzą­dza­na jest kar­ta zgo­nu w czę­ści prze­zna­czo­nej dla ad­mi­ni­stra­cji cmentarza.

Czy­li po­grzeb ma dziec­ko, a nie płód?

Tak, jest to bar­dzo istot­na kwe­stia. Dla pań­stwa pol­skie­go płód ludz­ki ma sta­tus dziec­ka, je­go zwło­ki i szcząt­ki pod­le­ga­ją ochro­nie praw­nej na rów­ni ze zwło­ka­mi osób na­ro­dzo­nych. Dys­po­nu­jąc do­ku­men­ta­mi upraw­nia­ją­cy­mi do wy­pra­wie­nia po­chów­ku, dal­sza dro­ga or­ga­ni­za­cji po­grze­bu nie róż­ni się od urzą­dze­nia po­grze­bu oso­by zmar­łej po na­ro­dze­niu. Do ode­bra­nia zwłok lub szcząt­ków dziec­ka, co do za­sa­dy wy­ma­ga­ny jest li­cen­cjo­no­wa­ny za­kład po­grze­bo­wy, któ­ry za­pew­ni za­bez­pie­cze­nie i przy­go­to­wa­nie zwłok do po­chów­ku. W za­leż­no­ści od sta­nu zwłok lub szcząt­ków, ro­dzi­ce mo­gą prze­ka­zać pra­cow­ni­kom za­kła­du ubran­ko, ewen­tu­al­nie ob­my­te zwło­ki dziec­ka skła­da się do ser­we­ty. Nie­któ­re fun­da­cje bez­płat­nie prze­ka­zu­ją ro­dzi­com pięk­nie wy­ko­na­ne roż­ki, do któ­rych mo­gą zło­żyć cia­ło dziec­ka w trum­nie. Nie za­wsze po­trzeb­na jest trum­na, nie­rzad­ko ro­dzi­ce de­cy­du­ją się na urnę, zwłasz­cza we wcze­snych po­ro­nie­niach. To, co zo­sta­nie wło­żo­ne do trum­ny, mam tu na myśl po­że­gnal­ne pa­miąt­ki, jest już wo­lą ro­dzi­ców. Po­dob­nie bez­po­śred­ni kon­takt ze zwło­ka­mi lub szcząt­ka­mi dziec­ka tak­że jest za­leż­ny od ich wo­li. Kon­takt ten mo­że na­stą­pić w szpi­ta­lu, nie­któ­re pla­ców­ki dys­po­nu­ją po­ko­ja­mi po­że­gnań, lub w za­kła­dzie po­grze­bo­wym. Część ro­dzi­ców or­ga­ni­zu­je w gro­nie naj­bliż­szych tra­dy­cyj­ną wi­gi­lię w dzień po­prze­dza­ją­cy po­grzeb. Jed­nym z naj­bar­dziej wzru­sza­ją­cych mo­men­tów ce­re­mo­nii po­grze­bo­wej jest pro­ce­sja z kościoła/kaplicy na grób dziec­ka, w trak­cie któ­rej bar­dzo czę­sto oj­co­wie nio­są tru­mien­kę lub urnę zmar­łe­go dziec­ka. Ten ob­raz wy­ci­ska łzy.

Jak to wy­glą­da­ło wcze­śniej? Co dzia­ło się z cia­łem nie­na­ro­dzo­ne­go dziecka?

Przed 2006 ro­kiem nie by­ło moż­li­we wy­pra­wie­nie ro­dzin­ne­go po­grze­bu dla dzie­ci zmar­łych po­ni­żej 22. ty­go­dnia cią­ży. Do­pie­ro roz­po­rzą­dze­nia mi­ni­stra zdro­wia Zbi­gnie­wa Re­li­gi z grud­nia 2006 ro­ku i no­we­li­za­cje od­no­śnych ustaw z ro­ku 2011 stwo­rzy­ły ro­dzi­com praw­ne pod­sta­wy or­ga­ni­za­cji po­grze­bu ro­dzin­ne­go na każ­dym eta­pie cią­ży, je­że­li tyl­ko zwło­ki lub szcząt­ki dziec­ka zo­sta­ły za­bez­pie­czo­ne. Nie­za­leż­nie tak­że od fak­tu, czy płeć zo­sta­ła stwier­dzo­na. Te re­gu­la­cje praw­ne przy­zna­wa­ły zwło­kom i szcząt­kom pło­do­wym ochro­nę praw­ną na rów­ni ze zwło­ka­mi i szcząt­ka­mi ludz­ki­mi osób narodzonych.

Przed 2006 ro­kiem naj­czę­ściej zwło­ki dzie­ci ro­nio­nych po­ni­żej 22. ty­go­dnia cią­ży, je­że­li z do­bro­ci ser­ca per­so­ne­lu szpi­ta­la nie by­ły za­ocz­nie wy­da­wa­ne ro­dzi­com do in­dy­wi­du­al­ne­go po­chów­ku, prze­waż­nie uty­li­zo­wa­no wraz z od­pa­da­mi medycznymi.

Od pra­cow­ni­ków za­kła­dów po­grze­bo­wych sły­sza­łem, że cho­wa­li szcząt­ki dzie­ci w trum­nach in­nych osób.

Ow­szem, ta­ka prak­ty­ka rów­nież by­ła obecna.

Ile dzie­ci dziś nie zo­sta­je pochowanych?

W tym aspek­cie nie od­naj­dzie Pan wia­ry­god­nych sta­ty­styk. Róż­ne są te­go po­wo­dy. Nie wszyst­kie ko­bie­ty są ho­spi­ta­li­zo­wa­ne, znacz­na część ko­rzy­sta z opie­ki am­bu­la­to­ryj­nej. Bli­żej nie­okre­ślo­na licz­ba po­ro­nień sa­mo­ist­nych do­ko­nu­je się w do­mu, pod opie­ką le­ka­rza pro­wa­dzą­ce­go cią­żę. Jest to za­leż­ne od sy­tu­acji kli­nicz­nej pa­cjent­ki. W tych oko­licz­no­ściach nie za­wsze we wcze­snej cią­ży ro­dzi­ce w wa­run­kach do­mo­wych są w sta­nie prze­chwy­cić i za­bez­pie­czyć szcząt­ki lub zwło­ki dziec­ka do po­chów­ku. Ma­jąc na uwa­dze spra­woz­da­nia szpi­ta­li z re­fun­do­wa­nych świad­czeń me­dycz­nych udzie­la­nych ko­bie­tom z roz­po­zna­niem po­ro­nie­nia, sza­cu­je się, że oko­ło 40–45 ty­się­cy ko­biet rocz­nie sa­mo­ist­nie ro­ni swo­je dzie­ci. Bli­żej nie­okre­ślo­na licz­ba ma­tek po­zo­sta­je po­za sta­ty­sty­ka­mi, nie ko­rzy­sta­jąc z opie­ki szpi­tal­nej. Fak­tycz­nie jed­nak ro­dzi­ce ro­nią­cy dziec­ko na od­dzia­le szpi­tal­nym mo­gą zre­zy­gno­wać z or­ga­ni­za­cji po­grze­bu i prze­ka­zać je­go zwłoki/szczątki do po­chów­ku zbio­ro­we­go. Uczest­ni­czy­łem w po­chów­kach zbio­ro­wych, w trak­cie któ­rych już tyl­ko z dwóch na sześć szpi­ta­li z od­dzia­ła­mi po­łoż­ni­czy­mi w da­nym mie­ście wo­je­wódz­kim że­gna­no po­nad 360 dzie­ci po­ro­nio­nych i mar­two uro­dzo­nych w tych pla­ców­kach w okre­sie nie­speł­na dwóch lat. Dzie­ci te nie zo­sta­ły ode­bra­ne przez ro­dzi­ców do po­chów­ku rodzinnego.

Są jed­nak ro­dzi­ce, któ­rzy chcą uciąć trau­mę i ode­rwać my­śli te­go, co się sta­ło. Co z ni­mi? Co by im pan powiedział?

Ża­ło­bę po po­ro­nie­niu dziec­ka trze­ba prze­żyć w ca­łej peł­ni: uznać po­ro­nie­nie za śmierć dziec­ka, uznać, że dziec­ko, któ­re ode­szło jest ab­so­lut­nie nie­po­wta­rzal­ne i nie mo­że zo­stać za­stą­pio­ne. A wresz­cie – do­ko­nać je­go po­że­gna­nia w for­mie po­grze­bu, oczy­wi­ście je­że­li sy­tu­acja kli­nicz­na na to po­zwa­la. Je­śli nie, mo­gą to być in­ne spo­so­by po­że­gna­nia, rów­nież li­tur­gicz­ne­go, jak ce­le­bra­cja mszy po­grze­bo­wej bez obec­no­ści cia­ła zmar­łe­go. Mo­że to być rów­nież list po­że­gnal­ny, pa­mięt­nik, na­ma­lo­wa­ny ob­raz, kie­dy po­chó­wek oka­zał się nie­moż­li­wy. Wie­le jest w tym wzglę­dzie moż­li­wo­ści. Klu­czo­we zna­cze­nie ma wpro­wa­dze­nie zmar­łe­go dziec­ka w prze­strzeń re­la­cji ro­dzin­nych i kul­tu­ry pa­mię­ci rodziny.

Żal po­zo­sta­ją na dłu­go po pogrzebie.

Ża­ło­ba po po­ro­nie­niu trwa oko­ło 12–18 mie­się­cy. Ro­dzi­ce nie­jed­no­krot­nie pró­bu­ją za­prze­czać stra­cie, wy­pie­rać po­ro­nie­nie ja­ko wy­da­rze­nie nie­do­ko­na­ne, ewen­tu­al­nie nie­bę­dą­ce śmier­cią dziec­ka, dy­stan­su­ją się do ża­ło­by po po­ro­nie­niu. Pa­ra­dok­sal­nie, ta­kie za­cho­wa­nia nie uwal­nia­ją ich od ża­ło­by, ale pro­ces ża­lu je­dy­nie pa­to­lo­gi­zu­ją. Nie­prze­pra­co­wa­nie stra­ty pre­na­tal­nej i zbyt szyb­kie wej­ście w ko­lej­ną cią­żę zna­czą­co pro­ble­ma­ty­zu­je pod wzglę­dem psy­cho­lo­gicz­nym roz­wój przy­wią­za­nia pre­na­tal­ne­go do no­wo po­czę­te­go dziecka.

Mo­je prze­sła­nie jest jed­no: Dro­dzy mał­żon­ko­wie! Wraz z po­czę­ciem sta­li­ście się ro­dzi­ca­mi. Kie­dy dziec­ko umie­ra w okre­sie pre­na­tal­nym, sta­je­cie się ro­dzi­ca­mi osie­ro­co­ny­mi, któ­rzy prze­ży­wa­ją ża­ło­bę ro­dzi­ciel­ską. Po­zwól­cie so­bie na ten żal i wza­jem­ne wspar­cie współ­mał­żon­ka w tym pro­ce­sie, a naj­szyb­ciej i naj­sku­tecz­niej do­świad­czy­cie zdro­wie­nia po stra­cie pre­na­tal­nej i z na­dzie­ją otwo­rzy­cie się na po­czę­cie ko­lej­nych dzieci.

Od 2017 ro­ku w wo­je­wódz­twie ku­jaw­sko-po­mor­skim obo­wią­zu­ją re­ko­men­da­cje wo­je­wo­dy do­ty­czą­ce stan­dar­dów psy­cho­spo­łecz­nej opie­ki nad dzieć­mi i ro­dzi­ca­mi w nie­po­wo­dze­niu po­łoż­ni­czym dla per­so­ne­lu me­dycz­ne­go od­dzia­łów gi­ne­ko­lo­gicz­no-po­łoż­ni­czych. Na pod­sta­wie tych re­ko­men­da­cji wpro­wa­dzo­no na od­dzia­ły kar­ty in­for­ma­cyj­ne dla ro­nią­cych mał­żon­ków za­wie­ra­ją­ce pod­sta­wo­we da­ne o przy­słu­gu­ją­cych im upraw­nie­niach, tak­że w kwe­stii or­ga­ni­za­cji po­grze­bu dziec­ka. To wy­jąt­ko­we stan­dar­dy w ska­li ca­łej Pol­ski, po­nie­waż kon­cen­tru­ją uwa­gę ze­spo­łu le­czą­ce­go na dziec­ku we­spół z ro­dzi­ca­mi, na oboj­gu mał­żon­kach wraz z ich ro­nio­nym dziec­kiem, nie zaś wy­łącz­nie na ko­bie­cie, co z per­spek­ty­wy prze­pra­co­wa­nia stra­ty po­wo­do­wa­ło dla niej sa­mej do­tkli­we kon­se­kwen­cje. We­dług ini­cja­to­rów pro­jek­tu, dia­log i wspar­cie mał­żeń­skie po­win­ny roz­po­cząć się już w szpi­ta­lu, a to wy­ma­ga od­po­wied­nie­go do­war­to­ścio­wa­nia przez per­so­nel me­dycz­ny obec­no­ści oj­ca dziec­ka na od­dzia­le. Ini­cja­to­rem przy­go­to­wa­nia tych re­ko­men­da­cji by­ło Pol­skie Sto­wa­rzy­sze­nie Obroń­ców Ży­cia Czło­wie­ka w Krakowie.

„Ga­ze­ta Po­mor­ska”, wy­da­nie in­ter­ne­to­we, 10 lip­ca 2022 r.

 

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj