Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Hiszpania: śmierć 25-letniej Noelii Castillo Ramos

Noelia Castillo Ramos
Noelia Castillo Ramos. Fot.: "Y ahora Sonsoles"

W Hisz­pa­nii prze­pro­wa­dzo­no eu­ta­na­zję 25-let­niej No­elii Ca­stil­lo Ra­mos. Spra­wa od­bi­ła się sze­ro­kim echem nie tyl­ko ze wzglę­du na dra­ma­tycz­ną hi­sto­rię mło­dej ko­bie­ty, ale tak­że oko­licz­no­ści pro­ce­du­ry śmier­ci i do­nie­sie­nia o pla­no­wa­nym po­bra­niu na­rzą­dów – w świe­cie, któ­ry co­raz czę­ściej za­miast to­wa­rzy­szyć w cier­pie­niu pro­po­nu­je śmierć, a god­ność czło­wie­ka ustę­pu­je lo­gi­ce uży­tecz­no­ści i interesów.

No­elia Ca­stil­lo Ra­mos zma­ga­ła się z cięż­ki­mi do­świad­cze­nia­mi ży­cio­wy­mi i pro­ble­ma­mi psy­chicz­ny­mi. 2022 ro­ku ko­bie­ta pa­dła ofia­rą zbio­ro­we­go gwał­tu. Po tej tra­ge­dii pod­ję­ła pró­bę ode­bra­nia so­bie ży­cia, ska­cząc z pią­te­go pię­tra. Uda­ło się ją ura­to­wać, jed­nak w wy­ni­ku te­go zda­rze­nia zo­sta­ła spa­ra­li­żo­wa­na od pa­sa w dół. W ko­lej­nych la­tach zło­ży­ła wnio­sek o eu­ta­na­zję, któ­ry po dłu­gim pro­ce­sie zo­stał za­twier­dzo­ny przez od­po­wied­nie or­ga­ny w Hiszpanii.

Na kil­ka go­dzin przed śmier­cią oj­ciec No­elii opu­bli­ko­wał na­gra­nia, na któ­rych za­chę­cał ją do dal­szej re­ha­bi­li­ta­cji i ćwi­czeń. Wi­dać by­ło, że dziew­czy­na za­czy­na­ła cho­dzić sa­mo­dziel­nie, a jej stan zdro­wia da­wał re­al­ną na­dzie­ję na poprawę.

Pro­ce­du­ra, któ­ra zmie­nia sens medycyny

W opi­sy­wa­nym przy­pad­ku eu­ta­na­zja zo­sta­ła prze­pro­wa­dzo­na dro­gą do­żyl­ną. Se­kwen­cja le­ków: mi­da­zo­lam, pro­po­fol i ro­ku­ro­nium – nie jest przypadkowa.

Naj­pierw po­da­je się śro­dek uspo­ka­ja­ją­cy. Mi­da­zo­lam wy­ci­sza, re­du­ku­je lęk, ogra­ni­cza świa­do­mość sy­tu­acji. Na­stęp­nie pro­po­fol po­głę­bia ten stan, pro­wa­dząc do utra­ty przy­tom­no­ści – pa­cjent za­pa­da w głę­bo­ki sen. I wresz­cie trze­ci etap. Ro­ku­ro­nium. To nie jest lek prze­ciw­bó­lo­wy ani usy­pia­ją­cy. To sub­stan­cja, któ­ra pa­ra­li­żu­je mię­śnie, w tym mię­śnie od­de­cho­we. Czło­wiek prze­sta­je od­dy­chać. Śmierć na­stę­pu­je nie dla­te­go, że cho­ro­ba osią­gnę­ła swój kres, ale dla­te­go, że zo­sta­ła wywołana.

To za­sad­ni­cza róż­ni­ca. Me­dy­cy­na, któ­ra mia­ła le­czyć, ła­go­dzić i to­wa­rzy­szyć, sta­je się na­rzę­dziem za­da­wa­nia śmierci.

„God­ne umie­ra­nie” czy ode­bra­nie godności?

Czę­sto uży­wa się okre­śleń ta­kich jak „god­ne umie­ra­nie” czy „odej­ście na wła­snych wa­run­kach”. Jed­nak w świe­tle fak­tów po­ja­wia się py­ta­nie: czy na­praw­dę ma­my do czy­nie­nia z godnością?

God­ność czło­wie­ka nie po­le­ga na kon­tro­li nad mo­men­tem śmier­ci. Po­le­ga na tym, że na­wet w cier­pie­niu po­zo­sta­je on oso­bą – kimś, kto za­słu­gu­je na obec­ność, opie­kę, mi­łość i wsparcie.

W przy­pad­ku No­elii trud­no uciec od wra­że­nia, że za­bra­kło wła­śnie te­go. Jej ży­cie by­ło na­zna­czo­ne trau­mą, prze­mo­cą i opusz­cze­niem. Za­miast od­po­wie­dzi w po­sta­ci głę­bo­kiej po­mo­cy psy­chicz­nej i du­cho­wej, po­ja­wi­ło się roz­wią­za­nie osta­tecz­ne. Nie usu­nię­to cier­pie­nia. Usu­nię­to cier­pią­ce­go człowieka.

Do­nie­sie­nia o po­bra­niu narządów

W prze­strze­ni me­dial­nej po­ja­wi­ły się in­for­ma­cje, że po wy­ko­na­niu eu­ta­na­zji pla­no­wa­no po­bra­nie na­rzą­dów do trans­plan­ta­cji. We­dług re­la­cji bli­skich oraz praw­ni­ka, or­ga­ny mia­ły być wcze­śniej przy­dzie­lo­ne biorcom.

Z tech­nicz­ne­go punk­tu wi­dze­nia jest to moż­li­we, bo or­ga­nizm, któ­ry przed chwi­lą był utrzy­my­wa­ny w kon­tro­lo­wa­nych wa­run­kach, sta­je się „od­po­wied­nim” źró­dłem or­ga­nów. Jed­nak mo­ral­nie ro­dzi to py­ta­nia, któ­rych nie moż­na zignorować.

Po­ja­wia się kon­flikt in­te­re­sów. Z jed­nej stro­ny ma­my pa­cjen­ta, któ­re­go ży­cie po­win­no być chro­nio­ne. Z dru­giej – sys­tem, któ­ry po­trze­bu­je na­rzą­dów. Gdy te dwa po­rząd­ki za­czy­na­ją się prze­ni­kać, gra­ni­ca zo­sta­je za­tar­ta. Wte­dy czło­wiek prze­sta­je być ce­lem sa­mym w so­bie. Sta­je się środ­kiem do celu.

To wła­śnie ten mo­ment – ci­chy, czę­sto ukry­ty za ję­zy­kiem pro­ce­dur i sta­ty­styk – bu­dzi naj­więk­szy nie­po­kój. Bo je­śli war­tość ży­cia za­czy­na za­le­żeć od je­go uży­tecz­no­ści, to każ­dy z nas mo­że kie­dyś zna­leźć się po „nie­wła­ści­wej stro­nie” tej logiki.

Do­dat­ko­wo po­ja­wi­ły się re­la­cje, że przed wy­ko­na­niem eu­ta­na­zji ogra­ni­cza­no kon­takt No­elii z bli­ski­mi, w oba­wie przed zmia­ną de­cy­zji. Te in­for­ma­cje nie zo­sta­ły jed­no­znacz­nie po­twier­dzo­ne, jed­nak zna­czą­co wpły­nę­ły na od­biór ca­łej sprawy.

Sprze­ciw rodziny

Oj­ciec ko­bie­ty do ostat­nich chwil po­dej­mo­wał dzia­ła­nia praw­ne, pró­bu­jąc po­wstrzy­mać wy­ko­na­nie pro­ce­du­ry. Spra­wa tra­fi­ła aż do naj­wyż­szych in­stan­cji, jed­nak osta­tecz­nie są­dy pod­trzy­ma­ły de­cy­zję o do­pusz­cze­niu eutanazji.

W dniu śmier­ci pod ośrod­kiem, w któ­rym prze­by­wa­ła No­elia, gro­ma­dzi­li się lu­dzie mo­dlą­cy się w jej in­ten­cji. W me­diach spo­łecz­no­ścio­wych po­ja­wi­ły się ty­sią­ce ko­men­ta­rzy, za­rów­no po­pie­ra­ją­cych pra­wo do eu­ta­na­zji, jak i zde­cy­do­wa­nie je odrzucających.

Spór o sens i granice

Cier­pie­nie ni­gdy nie jest war­to­ścią sa­mą w so­bie, ale za­wsze jest we­zwa­niem do mi­ło­ści. Do by­cia przy dru­gim czło­wie­ku. Do nie­sie­nia po­mo­cy, na­wet je­śli nie da się wszyst­kie­go na­pra­wić. Eu­ta­na­zja zmie­nia tę per­spek­ty­wę. Za­miast od­po­wie­dzi: „zo­sta­nę z to­bą”, po­ja­wia się od­po­wiedź: „za­koń­czy­my to”. To nie jest po­stęp me­dy­cy­ny. To zmia­na jej fundamentu.

Św. Jan Pa­weł II mó­wił o „cy­wi­li­za­cji ży­cia” i „cy­wi­li­za­cji śmier­ci”. W tej pierw­szej ży­cie ludz­kie jest chro­nio­ne nie­za­leż­nie od oko­licz­no­ści. W tej dru­giej za­czy­na być wa­run­ko­we, za­leż­ne od ja­ko­ści, uży­tecz­no­ści, decyzji.

 

jb
Źró­dło: dorzeczy.pl

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj