Tylko życie ma przyszłość!

Anglia i Walia: 75 tys. domowych aborcji w czasie pandemii

Koalicja dzie­więciu orga­ni­zacji pro-life wezwała rząd Wielkiej Bry­tanii do dele­ga­li­zacji aborcji far­ma­ko­lo­gicznej, którą w związku z pan­demią Covid-19 można dokonać w domu. Od marca ubie­głego roku prze­pro­wa­dzono ponad 75 tys. domowych aborcji, a blisko 12 tys. kobiet trafiło do szpitala, gdzie wykryto u nich tzw. aborcję niekompletną.

Wielkiej Bry­tanii ist­nieje obecnie moż­liwość bez­płatnego otrzy­mania pocztą bardzo silnych pigułek poronnych, a tam­tejsze prawo zezwala na zabicie dziecka do 10. tygodnia życia. Regu­lacja ta została wpro­wa­dzona tym­czasowo w marcu 2020 roku i do dnia dzi­siej­szego nie została wycofana.

Ppro­ceder uśmier­cania dziecka na życzenie można określić mianem okrutnego eks­pe­ry­mentu. Coraz gło­śniej, również przez śro­do­wiska medyczne, pod­no­szony jest problem napę­dzania spirali przemocy wobec kobiet, zmu­szanych do doko­nania aborcji.

Koalicja „Care For Women” pro­wadzi kam­panię, służącą dele­ga­li­zacji tym­cza­sowego prawa, które zezwala na doko­nanie aborcji w domu. Otrzy­mując pocztą, bez­płatnie, bardzo silne pigułki poronne, można zabić dziecko zaledwie po odbyciu rozmowy tele­fo­nicznej lub video-kon­sul­tacji z lekarzem. Wpro­wa­dzona w marcu 2020 r. regu­lacja stanowi naj­większą zmianę w bry­tyjskim prawie abor­cyjnym od czasu zale­ga­li­zo­wania tej praktyki w 1967 r. Przy czym odbyło się to w pośpiechu, bez kon­sul­tacji spo­łecznych i wobec braku kon­troli par­la­men­tarnej. Od marca ubie­głego roku w ten sposób prze­pro­wa­dzono ponad 75 tys. aborcji w Anglii i Walii. A blisko 12 tys. kobiet trafiło do szpitala, gdzie wykryto u nich tzw. aborcję niekompletną.

Tym­czasowe prawo, związane z kry­zysem Covid-19, poddano kon­sul­tacjom spo­łecznym, ale dopiero w obliczu pro­po­zycji trwałej lega­li­zacji aborcji domowej. Wyniki tych kon­sul­tacji poznamy jeszcze w tym roku.

Eks­perci bry­tyj­skiego ruchu pro-life alarmują par­la­men­ta­rzystów, że powi­kłania, wyni­kające z aborcji far­ma­ko­lo­gicznych w domu nie są nale­życie moni­to­rowane. Wiele kobiet, zwłaszcza tych, które działają pod presją, nie zgłasza się po pomoc do ośrodka zdrowia, ani nie informuje przy­chodni o swoim stanie. Ankieta NHS wykazała, że 87 proc. lekarzy rodzinnych obawia się, że kobiety są narażone na nie­po­żądane aborcje, wyni­kające z przemocy domowej.

Na pod­stawie prawa o wolnym dostępie do infor­macji uzy­skano dane ze strony Komisji ds. Jakości Opieki. Średnio 20 karetek mie­sięcznie jest wysy­łanych do kobiet, które zgła­szają powi­kłania; z powodu nie­pełnej aborcji do szpitala trafia około 495 kobiet miesięcznie.

Rzecz­niczka orga­ni­zacji Right To Life UK, Catherine Robinson sko­men­towała: „W świetle tych zagrożeń tylko ide­olodzy zaan­ga­żowani w posze­rzenie dostępu do aborcji bez względu na kon­se­kwencje, lub ci, którzy czerpią zyski z roz­prze­strze­niania się aborcji, mogą ocze­kiwać uczy­nienia aborcji DIY stałym ele­mentem prawa w Wielkiej Brytanii”.

 

JB
Źródło: KAI

 

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on print
Wydrukuj