Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Bądźmy wierni życiu. 70 lat od Jasnogórskich Ślubów Narodu

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej
Obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Fot.: JB

Za kil­ka dni, 26 sierp­nia, mi­nie do­kład­nie 70 lat od zło­że­nia Ja­sno­gór­skich Ślu­bów Na­ro­du. To jed­na z tych rocz­nic, któ­re nie po­zwa­la­ją przejść obo­jęt­nie – zwłasz­cza tym, któ­rym bli­ska jest obro­na ży­cia czło­wie­ka od poczęcia. 

Pry­mas Ty­siąc­le­cia, ks. kard. Ste­fan Wy­szyń­ski, pi­sał tekst Ślu­bów w ma­ju 1956 ro­ku, za­le­d­wie kil­ka ty­go­dni po tym, jak sta­li­now­ski par­la­ment PRL uchwa­lił jed­ną z naj­bar­dziej li­be­ral­nych ustaw abor­cyj­nych w ów­cze­snej Eu­ro­pie. Nie by­ło to przy­pad­ko­we. Już wte­dy na dru­gim miej­scu wśród sied­miu przy­rze­czeń po­sta­wił ochro­nę „każ­de­go dziec­ka i każ­dej ko­ły­ski”. Ży­cie dzie­ci nie­na­ro­dzo­nych na­zwał „naj­cen­niej­szym skar­bem Narodu”.

Te sło­wa nie stra­ci­ły nic ze swo­jej ostro­ści. Wręcz prze­ciw­nie – dziś brzmią jak we­zwa­nie skie­ro­wa­ne wprost do nas.

War­to na chwi­lę wró­cić do hi­sto­rii. Do 1932 ro­ku abor­cja w Pol­sce by­ła za­ka­za­na. Ko­deks kar­ny z te­go ro­ku do­pusz­czał ją je­dy­nie w ści­śle okre­ślo­nych przy­pad­kach – za­gro­że­nia ży­cia lub zdro­wia mat­ki oraz gdy dziec­ko po­czę­ło się w wy­ni­ku czy­nu za­bro­nio­ne­go. Oku­pa­cja nie­miec­ka przy­nio­sła de­kry­mi­na­li­za­cję i wręcz pro­mo­cję abor­cji wśród Po­lek, przy jed­no­cze­snym su­ro­wym za­ka­zie dla Nie­mek. Po woj­nie przy­wró­co­no przed­wo­jen­ne pra­wo. Aż do 1956 ro­ku. Wte­dy par­la­ment PRL otwo­rzył drzwi do abor­cji z przy­czyn spo­łecz­nych – w prak­ty­ce bez ograniczeń.

Do­pie­ro usta­wa z 1993 ro­ku ogra­ni­czy­ła tę swo­bo­dę, po­zo­sta­wia­jąc trzy wy­jąt­ki. Try­bu­nał Kon­sty­tu­cyj­ny w 1997 ro­ku de­fi­ni­tyw­nie od­rzu­cił prze­słan­kę spo­łecz­ną. W 2020 ro­ku ten sam Try­bu­nał uznał za nie­kon­sty­tu­cyj­ną prze­słan­kę eu­ge­nicz­ną. Wy­da­wa­ło się, że pra­wo wresz­cie sta­je po stro­nie naj­słab­szych. Tym­cza­sem po 2023 ro­ku, me­to­dą mi­ni­ste­rial­nych re­ko­men­da­cji, otwar­to sze­ro­ką in­ter­pre­ta­cję prze­słan­ki za­gro­że­nia zdro­wia mat­ki. Wy­star­czy za­świad­cze­nie o kom­pli­ka­cjach psy­chicz­nych, by abor­cja sta­ła się moż­li­wa prak­tycz­nie bez ogra­ni­czeń cza­so­wych. To, co ofi­cjal­nie na­zy­wa się „prze­słan­ką psy­chia­trycz­ną”, w prak­ty­ce przy­wra­ca abor­cję na żądanie.

Do te­go do­cho­dzi rzą­do­wy pro­gram fi­nan­so­wa­nia in vi­tro, li­be­ra­li­za­cja do­stę­pu do środ­ków o moż­li­wym dzia­ła­niu wcze­sno­po­ron­nym (sprze­da­wa­nych pod my­lą­cą na­zwą „an­ty­kon­cep­cji awa­ryj­nej”), po­wszech­ne sto­so­wa­nie an­ty­kon­cep­cji hor­mo­nal­nej, w któ­rej me­cha­nizm wcze­sno­po­ron­ny jest wpi­sa­ny, oraz pro­mo­cja per­mi­syw­nej edu­ka­cji sek­su­al­nej pod szyl­dem „edu­ka­cji zdro­wot­nej”. Na ten ob­raz na­kła­da się ka­ta­stro­fal­ny kry­zys de­mo­gra­ficz­ny, ma­le­ją­ca licz­ba mał­żeństw tak­że sa­kra­men­tal­nych i ro­sną­ca licz­ba związ­ków nieformalnych.

Ja­sno­gór­skie Ślu­by by­ły też du­cho­wym fun­da­men­tem Wiel­kiej No­wen­ny przed Ty­siąc­le­ciem Chrztu Pol­ski. Trze­ci rok No­wen­ny (1959–1960) po­świę­co­no wła­śnie ochro­nie ży­cia pod ha­słem „Ży­cie jest świa­tło­ścią lu­dzi”. Ko­ściół bu­do­wał wte­dy pierw­sze struk­tu­ry ka­to­lic­kie­go po­rad­nic­twa ro­dzin­ne­go i roz­wi­jał dusz­pa­ster­stwo służ­by zdro­wia. Dziś ta hi­sto­ria po­win­na nas mo­bi­li­zo­wać, a nie usypiać.

Jak wy­ko­rzy­stać tę rocznicę? 

Przede wszyst­kim od­zy­skać kla­row­ność. Obroń­cy ży­cia nie mo­gą stać się do­dat­kiem do żad­nej par­tii. Jak pod­kre­śla dr Piotr Guz­dek w wy­wia­dzie udzie­lo­nym dla „Nasz Dziennik”:

„Obroń­cy ży­cia ma­ją być rzecz­ni­ka­mi in­te­re­su nie­na­ro­dzo­nych dzie­ci, nie­za­leż­nie od te­go, kto ak­tu­al­nie spra­wu­je wła­dzę. Ich ce­lem nie jest i nie mo­że być ocie­pla­nie wi­ze­run­ku ja­kiej­kol­wiek partii.”

Nie cho­dzi o ocie­pla­nie wi­ze­run­ku po­li­ty­ków ani o udział w kam­pa­niach, po któ­rych obiet­ni­ce do­ty­czą­ce ochro­ny ży­cia naj­czę­ściej po­zo­sta­ją na papierze.

Nie­daw­no ogło­szo­ne do­ku­men­ty „De­ka­log war­to­ści” i „Pakt de­mo­gra­ficz­ny” nie na­pa­wa­ją opty­mi­zmem wła­śnie dla­te­go, że omi­ja­ją naj­bar­dziej pa­lą­ce spra­wy. Nie znaj­dzie­my w nich ja­sne­go zo­bo­wią­za­nia do znie­sie­nia fi­nan­so­wa­nia in vi­tro z bu­dże­tu pań­stwa, usu­nię­cia prze­słan­ki psy­chia­trycz­nej, de­le­ga­li­za­cji środ­ków wcze­sno­po­ron­nych sprze­da­wa­nych ja­ko „an­ty­kon­cep­cja awa­ryj­na”, zde­cy­do­wa­nej wal­ki z nie­le­gal­nym han­dlem ty­mi środ­ka­mi w in­ter­ne­cie ani twar­de­go za­bez­pie­cze­nia przed le­ga­li­za­cją związ­ków jed­no­pł­cio­wych i ad­op­cją dzie­ci przez ta­kie pary.

Pro­mo­cja mał­żeń­stwa męż­czy­zny i ko­bie­ty nie mo­że być je­dy­nie de­kla­ra­cją, któ­ra nie prze­kła­da się na kon­kret­ny sprze­ciw wo­bec in­nych roz­wią­zań. Po­dob­nie pro­mo­cja go­dzi­wych me­tod le­cze­nia nie­płod­no­ści nie za­stą­pi ja­sne­go po­wie­dze­nia „nie” pro­gra­mo­wi in vitro.

Po­zy­tyw­na ko­mu­ni­ka­cja pro-li­fe nie wy­klu­cza mó­wie­nia wprost. Wręcz prze­ciw­nie, wy­ma­ga te­go. Wy­ra­fi­no­wa­na po­praw­ność po­li­tycz­na, tak­że ję­zy­ko­wa, ła­two prze­ni­ka do na­sze­go my­śle­nia i osła­bia prze­kaz. 70 lat te­mu przy­rze­ka­li­śmy sta­nąć na stra­ży bu­dzą­ce­go się ży­cia i wal­czyć w obro­nie każ­de­go dzie­cię­cia. Dzi­siaj ta spra­wa zbyt czę­sto wpi­su­je się w par­tyj­ne kal­ku­la­cje. Moż­na mó­wić du­żo o po­li­ty­ce pro­ro­dzin­nej i jed­no­cze­śnie omi­jać to, co dla nie­na­ro­dzo­nych dzie­ci jest na­praw­dę decydujące.

Rocz­ni­ca Ślu­bów to do­bry mo­ment, by na no­wo od­kryć cha­ry­zmat służ­by ży­ciu. Bez par­tyj­nych fil­trów. Bez lę­ku przed na­zy­wa­niem rze­czy po imie­niu. Bo ży­cie, to naj­cen­niej­szy skarb Na­ro­du. I na­dal wy­ma­ga obrońców.

jb

Ar­ty­kuł po­wstał na pod­sta­wie wy­wia­du, któ­re­go dr Piotr Guz­dek, fa­mi­lio­log z Pol­skie­go Sto­wa­rzy­sze­nia Obroń­ców Ży­cia Czło­wie­ka, udzie­lił Mał­go­rza­cie Bo­che­nek. Wy­wiad uka­zał się w „Na­szym Dzien­ni­ku” 7 sierp­nia 2026 r.

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj