Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Najmłodszy wcześniak świata skończył rok

Nash Keen
Nash Keen. Fot.: guinnessworldrecords.com

Nash Ke­en, wpi­sa­ny do Księ­gi Re­kor­dów Gu­in­nes­sa ja­ko naj­młod­szy wcze­śniak świa­ta, wła­śnie skoń­czył rok. Uro­dzo­ny w 21. ty­go­dniu cią­ży, wa­żył mniej niż grejp­frut. Choć le­ka­rze nie da­wa­li mu żad­nych szans, je­go hi­sto­ria to wzru­sza­ją­cy do­wód na to, że każ­de ży­cie jest da­rem – war­tym tro­ski, wal­ki i mi­ło­ści. Po­trze­ba le­ka­rzy, ro­dzi­ców z ser­cem i wia­ry w cud życia.

Za­le­d­wie 285 gra­mów i 24 cen­ty­me­try – ty­le miał Nash Ke­en w chwi­li na­ro­dzin 5 lip­ca 2024 ro­ku w Io­wa Ci­ty. Był wów­czas w 21. ty­go­dniu cią­ży, czy­li aż 133 dni przed wy­zna­czo­nym ter­mi­nem po­ro­du. Le­ka­rze nie mie­li złu­dzeń: „Je­go szan­se na prze­ży­cie wy­no­szą ze­ro” – po­wie­dział dr Pa­trick McNa­ma­ra z od­dzia­łu neo­na­to­lo­gii. Ale je­go ro­dzi­ce nie stra­ci­li nadziei.

To nie był tyl­ko me­dycz­ny cud – to był tak­że triumf mi­ło­ści i wia­ry. Mat­ka chłop­ca, Mol­lie Ke­en, trzy ty­go­dnie cze­ka­ła na pierw­szy kon­takt „skó­ra do skó­ry” – „Był tak ma­lut­ki, że le­d­wo czu­łam go na pier­si. Ale kie­dy wresz­cie go przy­tu­li­łam, ca­ły stres znik­nął. Po­czu­łam czy­stą ulgę i przy­pływ mi­ło­ści” – wspomina.

Ma­ły Nash przez pół ro­ku prze­by­wał na od­dzia­le in­ten­syw­nej te­ra­pii. Dziś, choć na­dal po­trze­bu­je wspar­cia me­dycz­ne­go – ko­rzy­sta z tle­nu, ma son­dę i apa­rat słu­cho­wy – roz­wi­ja się i ro­bi po­stę­py, któ­re le­ka­rze okre­śla­ją ja­ko „nie­sa­mo­wi­te”.

Dr Amy Stan­ford z Uni­ver­si­ty of Io­wa He­alth Ca­re mó­wi wprost: „Nash to­ru­je dro­gę dla opie­ki nad in­ny­mi dzieć­mi uro­dzo­ny­mi tak wcze­śnie. Da­je na­dzie­ję”. I do­da­je: „Je­ste­śmy nie­zmier­nie dum­ni z te­go, jak da­le­ko za­szedł. To dziec­ko, któ­re roz­ta­cza ra­dość i bu­dzi wia­rę w życie”.

Opie­ka i miłość

Hi­sto­ria Na­sha to nie tyl­ko re­kord Gu­in­nes­sa. To prze­sła­nie dla świa­ta. Za­miast od­ma­wiać tym dzie­ciom pra­wa do ży­cia, po­trze­bu­je­my wię­cej le­ka­rzy z po­wo­ła­nia, wię­cej ro­dzi­ców, któ­rzy bę­dą wal­czyć, i wię­cej lu­dzi, któ­rzy do­strze­gą w tak kru­chym ist­nie­niu peł­no­war­to­ścio­we­go człowieka.

W cza­sach, gdy tak czę­sto mó­wi się o „pra­wie do wy­bo­ru”, Nash po­ka­zu­je coś zu­peł­nie in­ne­go: że każ­de ży­cie, na­wet naj­mniej­sze, mo­że roz­kwit­nąć, je­śli tyl­ko znaj­dzie się w ra­mio­nach mi­ło­ści i tro­ski. To nie pra­wo do abor­cji, ale pra­wo do ży­cia po­win­no być dziś na­szym wspól­nym priorytetem.

 

jb
Źró­dło: TVPinfo

 

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj