fbpx

Nauka w służbie płodności – naprotechnologia

Z lek. Darią Mikułą-Weso­łowską, dyrek­torem Ogól­no­pol­skiego Ośrodka Troski o Płodność, o odkry­waniu tajemnic ludzkiej płod­ności, trud­no­ściach w poczęciu dziecka i holi­stycznym podejściu do czło­wieka, jakie pro­ponuje napro­tech­no­logia roz­mawia Agata Gołda.

Napro­tech­no­logia jest znana również pod nazwami NaPro i NPT. Czym tak wła­ściwie jest?

- To wszech­stronne wsparcie natu­ralnej pro­kreacji i dzie­dzina medycyny łącząca w sobie postę­po­wanie pro­fi­lak­tyczne, dia­gno­styczne i tera­peu­tyczne wobec kobiet — ich stanu zdrowia gine­ko­lo­gicznego i endo­kry­no­lo­gicznego oraz wobec mał­żeństw w zakresie leczenia nie­płod­ności mał­żeń­skiej.

Napro­tech­no­logia współ­pracuje z układem roz­rodczym kobiety. Kiedy układ roz­rodczy nie funk­cjonuje pra­wi­dłowo, roz­po­znaje problem i współ­pra­cując z cyklem, stara się przy­wrócić jego pra­wi­dłowy stan i pod­trzymać potencjał roz­rodczy.

Nie­płodność nigdy nie dotyczy tylko jednej ze stron – kobiety lub męż­czyzny, ale kon­kretnego mał­żeństwa, dlatego napro­tech­no­logia pochyla się nad pro­blemem nie­płod­ności mał­żeń­skiej, zajmuje się dia­gno­styką i leczeniem tak kobiety, jak i męż­czyzny.

Wsparcie natu­ralnej pro­kreacji nie oznacza uni­kania dostępnych współ­czesnej medy­cynie terapii, nie oznacza również zio­ło­lecz­nictwa.

W takim razie co dokładnie oznacza?

- Sta­ranie się o moż­liwość poczęcia dziecka w natu­ralnym akcie mał­żeńskim po zasto­so­waniu odpo­wied­niego leczenia, jeśli takie jest konieczne.

napro­tech­no­logię stosuje się nie tylko w leczeniu nie­płod­ności. Kiedy jeszcze?

- Jest pomocna dla kobiet od okresu doj­rze­wania po meno­pauzę. Znajduje zasto­so­wanie w wielu pro­blemach medycznych, takich jak nie­płodność mał­żeńska, bolesne mie­siącz­ko­wanie, zespół napięcia przed­mie­siącz­kowego, tor­biele czyn­no­ściowe jaj­ników, zespół poli­cy­stycznych jaj­ników, nie­re­gu­larne albo nie­pra­wi­dłowe krwa­wienia, poro­nienia (w tym poro­nienia nawykowe), depresja popo­rodowa, zapo­bie­ganie porodom przed­wczesnym, zabu­rzenia hor­mo­nalne, endo­me­trioza, nie­pra­wi­dłowa wydzielina z dróg rodnych kobiety, wpływ stresu na przebieg cyklu.

Kto może z niej sko­rzystać?

- Adre­satami napro­tech­no­logii są mał­żeństwa, ale też kobiety żyjące samotnie, czy narze­czeni, po prostu osoby, które szukają wiedzy o swojej płod­ności, które chcą prze­konać się o stanie swojego zdrowia a w razie potrzeby podjąć leczenie oparte o naj­nowsze zdo­bycze medycyny. Edu­ko­wanie klientów w zakresie napro­tech­no­logii i CrMS (z ang. The Cre­ighton Model Fer­ti­li­tyCare™ System – model Cre­ighton) to jest fascy­nujące doświad­czenie odkry­wania tajemnicy płod­ności.

Podobno jest sku­teczna u par, u których nie powiodło się in vitro. Czy to prawda?

- Zgła­szają się do nas także pacjenci po próbie zapłod­nienia poza­ustro­jowego. Są często zmę­czeni. Skarżą się na dotych­czasowe doświad­czenie przed­mio­towego trak­to­wania, braku dia­gnozy i nie­sku­tecz­ności inse­mi­nacji a potem zapłod­nienia in vitro. Często są zasko­czeni innym, pro­po­no­wanym przez napro­tech­no­logię, holi­stycznym spoj­rzeniem na ich problem. Nie możemy zagwa­ran­tować sku­tecz­ności naszego poste­po­wania, ale dokładamy wszelkich starań, żeby mał­żon­kowie uzy­skali odpo­wiedzi na nur­tujące ich pytania, żeby poznali dia­gnozę i spró­bowali leczenia opartego na prze­biegu ich wła­snego cyklu.

By porada kon­sul­tanta medycznego była ade­kwatna,  musi być oparta na karcie obser­wacji wg modelu Cre­ighton, o którym Pani Doktor wspo­mniała. Czym jest ten model?

- Napro­tech­no­logia jest dzie­dziną nauki, która zajmuje się moni­to­ro­waniem stanu zdrowia kobiet. Poprzez model Cre­ighton, główne narzędzie, którym się posługuje, pozwala poznać procesy fizjo­lo­giczne roz­gry­wające się cyklicznie w orga­nizmie kobiety. To ciało kobiety jest źródłem infor­macji, a obser­wacje śluzu szyj­kowego, pod­sta­wowego objawu płod­ności oraz innych bio­mar­kerów, pozwalają prze­tłu­maczyć przebieg cyklu men­stru­acyjnego na zro­zu­miały a przy tym wystan­da­ry­zowany język i podjąć współ­życie ukie­run­kowane na poczęcie w naj­lepszym momencie cyklu. Dzięki temu model Cre­ighton umoż­liwia roz­po­zna­wanie płod­ności oraz ocenę i pod­trzy­my­wanie funkcji układu roz­rod­czego każdej kobiety we wszystkich okresach życia, dosto­so­wując się do indy­wi­du­alnych potrzeb.

Program ten nasta­wiony jest na edu­kację pacjenta. Uczy roz­po­zna­wania dni płodnych i nie­płodnych oraz odpo­wied­niego ich wyko­rzy­stania w celu osią­gania lub odkła­dania poczęcia. Roz­po­znanie płodnego okresu w cyklu kobiety stanowi pod­stawę dla tzw. współ­życia celo­wanego w przy­padku sta­rania się o poczęcie dziecka, zarówno przez mał­żeństwa z pra­wi­dłową, jak i obniżoną płod­nością. Jest sys­temem, który łączy pla­no­wanie rodziny z moni­to­ro­waniem zdrowia kobiet.

Wyko­rzy­stuje się w nim kartę obser­wacji wg modelu Cre­ighton. Co ona zawiera?

- Pod­stawowe dane per­so­nalne użyt­kownika i dane kon­taktowe nauczy­ciela CrMS (z ang. The Cre­ighton Model Fer­ti­li­tyCare™ System – model Cre­ighton) pro­wa­dzącego szko­lenie, terminy kolejnych spotkań, naj­waż­niejsze defi­nicje i ter­mi­no­logię używaną do zapisu wydzieliny pochwowej w CrMS oraz zalecane w trakcie kolejnych spotkań instrukcje, pomocne w inter­pre­tacji każdego dnia cyklu. Naj­waż­niejsze są jednak obser­wacje bio­mar­kerów doko­nywane regu­larnie i codziennie zapi­sywane na karcie, co pozwala leka­rzowi pla­nować badania, włączać odpo­wiednie leki i wreszcie sprawdzać sku­teczność leczenia.

Moż­liwość śle­dzenia cyklu pozwala pacjentom budować zaufanie do metody, ponieważ sami aktywnie uczest­niczą w pro­cesie terapii, a nie są jedynie biernymi biorcami pro­cedur. To daje siłę i pozwala poko­nywać kryzysy związane z tęsknotą za dzieckiem, którego nie ma. Presja, jaką wywierają, nie zawsze świadomi pro­blemu, bliscy czy przy­ja­ciele, nie sprzyja leczeniu. Nieraz jest powodem do wpa­dania w rozpacz lub depresję.

Czy można z marszu przyjść do ośrodka napro­tech­no­logii, czy trzeba już na pierwsze spo­tkanie wziąć wspo­mnianą kartę obser­wacji?

- Przygoda z napro­tech­no­logią zaczyna się od spo­tkania z instruk­torem modelu Cre­ighton, czyli od nauki roz­po­zna­wania płod­ności. Dzięki obser­wacjom zauważymy nie­pra­wi­dło­wości zacho­dzące w cyklu kobiety. Korzy­stając z systemu, wsłu­chujemy się w „auten­tyczny język zdrowia i płod­ności kobiety”. Po ok. 3 mie­siącach pro­wa­dzenia obser­wacji zalecana jest kon­sul­tacja z lekarzem.

Leczenie nie­płod­ności metodą napro­tech­no­logii prze­biega trzy­etapowo. Czego mał­żeństwo może się spo­dziewać na każdym z tych etapów?

- Etap pierwszy to ziden­ty­fi­ko­wanie pro­blemu (2–6 mie­sięcy), na który składa się: nauka modelu Cre­ighton oraz m.in. inter­pre­tacja kart obser­wacji cyklu, badania bio­che­miczne (profile hor­mo­nalne sko­re­lowane z obser­wa­cjami cyklu), ultra­so­no­gra­ficzne (w tym moni­to­ro­wanie owu­lacji), badanie nasienia (z posza­no­waniem zasad moralnych), dia­gno­styka zabiegowa (lapa­ro­skopia bli­skiego kon­taktu, histe­ro­skopia, selek­tywna histe­ro­sal­pin­go­grafia i in.).

Etap drugi to napra­wienie pro­blemu (1–6 mie­sięcy) czyli obser­wacje wg CrMS oraz m.in. leczenie far­ma­ko­lo­giczne oraz zabiegowe z wyko­rzy­staniem tech­no­logii lase­rowej, mikro­chi­rurgii (udraż­nianie jajo­wodów), stra­tegii prze­ciw­zro­stowych, pla­styka narządu rodnego i in.

Etap trzeci to utrzy­manie 12 efek­tywnych, „dobrych” cykli, obser­wacje wg CrMS oraz m.in.: utrzy­manie pra­wi­dłowego prze­biegu krwa­wienia, rozwoju śluzu, owu­lacji, dłu­gości trwania oraz jakości fazy poowu­la­cyjnej, pra­wi­dłowego stę­żenia hor­monów i in.

Może wystąpić jeszcze jeden etap, czyli pro­po­zycja adopcji w przy­padku nie­po­wo­dzenia dotych­cza­sowego postę­po­wania napro­tech­no­lo­gicznego. Następuje on naj­czę­ściej po 48 mie­siącach współ­pracy.

Na jak długie leczenie para powinna się przy­go­tować?

- Schemat postę­po­wania dia­gno­styczno-tera­peu­tycznego obejmuje ok. 24 mie­siące wytę­żonej pracy, podzie­lonej na etapy, których w sumie para nie odczuwa. Wszystko jest płynne, dosto­sowane do indy­wi­du­alnych potrzeb pacjentów. Plan współ­pracy pozwala mał­żonkom odzyskać nadzieję. Po wielu mie­siącach a nawet latach poszu­kiwań roz­wią­zania pro­blemu, spo­tykają się z pro­fe­sjo­na­li­stami, którzy mają kon­kretne pro­po­zycje oraz odwagę, by podjąć dia­gno­stykę i leczenie już nie „w ciemno”, ale według spraw­dzonego planu. Dzięki temu kobieta i męż­czyzna mogą odzyskać psy­chiczny spokój.

Już na etapie edu­kacji (nauki obser­wacji) instruk­torzy modelu Cre­ighton sku­piają uwagę mał­żonków na wie­lo­wy­mia­ro­wości ich relacji. To jakby odkry­wanie na nowo łączących ich więzi fizycznych, psy­chicznych, duchowych i emo­cjo­nalnych. To zawsze jest twórcze i inspi­rujące.

Kiedy potrzebna jest far­ma­ko­te­rapia i inter­wencja chi­rur­giczna?

- Napro­tech­no­logia podejmuje dzia­łania mające na celu usu­nięcie pro­blemów unie­moż­li­wia­jących natu­ralną płodność. Jest to far­ma­ko­lo­giczne leczenie nie­płod­ności spo­wo­do­wanej np. przez zabu­rzenia hor­mo­nalne, albo chi­rur­giczne np. leczenie endo­me­triozy, udroż­nienie jajo­wodów lub mikro­chi­rur­giczne przy­wró­cenie ich czyn­ności. W wyniku leczenia scho­rzenia leżącego u podstaw bez­płod­ności para może samo­dzielnie spełniać akty mał­żeńskie bez potrzeby bez­po­średniej inter­wencji w sam akt mał­żeński. Żaden element leczenia nie ma na celu zastą­pienia tego aktu, ale nauczenie tzw. celo­wanego, świa­domego współ­życia. Napro­tech­no­logia odsłania aktualny stan zdrowia gine­ko­lo­gicznego kobiety i pre­cy­zyjnie go ocenia. Określa przy­czyny ist­nie­jących zaburzeń i potrafi się im prze­ciw­stawić w opty­malny sposób, wyko­rzy­stując w tym celu całą aktu­alnie dostępną wiedzę gine­ko­lo­giczno-far­ma­ko­lo­giczną oraz chi­rurgię.

Mówiła Pani, że z napro­tech­no­logii mogą korzystać kobiety na każdym etapie swojego życia. Jak jest w rze­czy­wi­stości, kto naj­czę­ściej zgłasza się po pomoc?

- Pomocy szukają bardzo różni pacjenci i w różnym wieku. Naj­czę­ściej są to osoby po trzy­dziestce, wyczu­wające, że czas nie­ubła­ganie mija i gra na nie­ko­rzyść ich płod­ności. Zda­rzają się mał­żeństwa z tzw. wtórną nie­płod­nością. Mają już jedno, albo dwoje dzieci, ale bardzo pragną kolejnych. W tym przy­padku jesteśmy w uprzy­wi­le­jo­wanej sytuacji, gdyż często to właśnie żyjące dzieci proszą o rodzeństwo i często bardzo sku­tecznie modlą się w tej intencji.

Przy­chodzą też młode mał­żeństwa otwarte na życie, pra­gnące założyć wie­lo­dzietne rodziny. Zawsze podziwiam ich deter­mi­nację w ocze­ki­waniu na cud poczęcia i narodzin dziecka. Te mał­żeństwa są też otwarte na adopcję. Mam wra­żenie, że mają ogromny potencjał i wielkie serca, które mieszczą w sobie miłość nie tylko do siebie nawzajem, ale też do każdego dziecka. W tym wypadku myślę, że chodzi o miłość a nie o zara­dzenie pro­blemowi bez­dziet­ności. Jakby z „nad­miaru” miłości przyjmują do swojego życia dzieci, które już w swoim krótkim życiu doznały odrzu­cenia i wymagają tej miłości.

A co z osobami, które od wielu lat zmagają się z pro­blemem nie­płod­ności? Jak wygląda ich spo­tkanie z napro­tech­no­logią?

- Czasem są to osoby mocno zdy­stan­sowane, oba­wiające się kolejnego roz­cza­ro­wania nie­sku­tecz­nością metody. Innym razem są to mał­żeństwa chwy­tające się tej metody jako jedynej moż­li­wości, żyjący wręcz nad­miernymi ocze­ki­wa­niami. Obie te sytuacje wymagają dużego zaan­ga­żo­wania ze strony naj­pierw instruktora a potem lekarza. Bywa i tak, że pary z wie­lo­letnią nie­płod­nością, wiedzą „już wszystko’ i to zamyka je na proste roz­wią­zania, które niesie ze sobą napro­tech­no­logia. Zdarza się też, że mał­żeństwa po zapo­znaniu się z pod­sta­wowymi zasadami obser­wacji cyklu, odrzucają ten projekt, gdyż uznają, że czeka ich zbyt wiele wysiłku.

Czy zgła­szają się do Pani pary, które przeżyły poro­nienie?

- Tak. Jest to szcze­gólna grupa. Strata dziecka tak ocze­ki­wanego, często wymo­dlonego, jest dla nich ogromnym ciosem. Doświad­czenie śmierci kru­chego dziecka również pokazuje ogra­ni­czenia ludzkiej natury. Są sytuacje, kiedy zupełnie nie­znana jest przy­czyna straty dziecka, ale są też takie, w których dia­gnoza jest możliwa do posta­wienia, a podjęta terapia daje nadzieję na poczęcie i uro­dzenie kolejnego dziecka. Pomocna jest świa­domość, że pod­dając się leczeniu, jako rodzice zrobili wszystko, co było możliwe, żeby ochronić skarb poczętego życia. To pomaga im prze­trwać czas żałoby.

Ma Pani duże doświad­czenie w leczeniu napro­tech­no­logią. Dla­czego ludzie ją wybierają?

- Ponieważ chcą kom­plek­sowej pomocy medycznej zgodnej z wyzna­wanym świa­to­po­glądem. To ważne, aby w kwestii tak intymnej zachować zasady moralne. Tego oczekują nasi pacjenci. Dotyczy to nie tylko leczenia nie­płod­ności, ale również kobiet, które cierpią na roz­maite pro­blemy gine­ko­lo­giczne, ale nie chcą być „leczone” pigułkami anty­kon­cep­cyjnymi. Rośnie świa­domość skutków ubocznych popu­larnych „terapii”, dlatego kobiety szukają miejsc, gdzie spo­tkają się z troską o ich potencjał płod­ności oraz zdrowie ogól­no­ustrojowe. To pokazuje, że napro­tech­no­logia pozo­staje w dialogu między medycyną, etyką i wiarą.

Napro­tech­no­logia nie skupia się tylko na kobiecie. Jaka jest rola ojca w tej metodzie leczenia nie­płod­ności?

- Bardzo ważną rolę odgrywają mężowie. To oni naj­czę­ściej pro­wadzą kartę obser­wacji. W ten sposób wspierają żony, udo­wad­niają, że obser­wacje i wysiłek, który żona w nie wkłada każdego dnia, są dla nich ważne. Faktem jest, że w mał­żeń­stwach, w których mąż jest zaan­ga­żowany, łatwiej prze­biega proces edu­kacji w zakresie roz­po­zna­wania płod­ności. Również dia­gno­styka jest wyma­gająca. Dotyka, wręcz obnaża, naj­bar­dziej intymne sfery życia, zatem obecność obojga mał­żonków jest nie­zwykle ważna. Wreszcie samo leczenie nie dotyczy tylko kobiety. Zdarza się, że osoby wyda­wałoby się zdrowe, z dnia na dzień wymagają przyj­mo­wania wielu środków far­ma­ceu­tycznych, leków i suple­mentów, muszą zmienić dietę a czasem również styl życia. Przy reali­zacji każdego z tych zaleceń konieczna jest wza­jemna pomoc, moty­wacja, wsparcie, dlatego w każdym etapie terapii nie­płod­ności mał­żon­kowie uczest­niczą razem.

A co jeśli żona nie ma wsparcia męża?

- Takie sytuacje są trud­niejsze. Wtedy to żona nosi na sobie ciężar odpo­wie­dzial­ności za pro­wa­dzenie obser­wacji, pil­no­wanie leczenia i wła­ściwych dni na pobranie krwi. Patrząc z boku, ma się wra­żenie, że to tylko „jej problem” i jej pra­gnienie. Oczy­wiście czasami bywają pro­za­iczne i zro­zu­miałe powody takiej sytuacji np. nie­obecność męża spo­wo­dowana pracą czy innymi obo­wiązkami. Często jednak zdarza się, że za tym osa­mot­nieniem kobiety kryją się mał­żeńskie nie­po­ro­zu­mienia, roz­bieżne intencje, brak usta­lenia prio­ry­tetów wspólnego życia. A wza­jemne wsparcie to pod­stawa leczenia nie­płod­ności.

Gdzie można znaleźć instruk­torów modelu Cre­ighton, którzy nauczą pro­wa­dzenia takich obser­wacji i kon­sul­tantów medycznych napro­tech­no­logii?

- Od roku 2011 funk­cjonuje FCCP (Fer­tility Care Centers of Poland) Ogól­no­polski Ośrodek Troski o Płodność, zrze­szający instruk­torów CrMS. Przy­na­leżność do struktur wymie­nionych ośrodków uwia­ry­godnia osoby pro­mujące i nauczające modelu Cre­ighton oraz ułatwia współ­pracę z leka­rzami, przy­czy­niając się do większej dostęp­ności pro­po­no­wanych usług i tym samym do rozwoju ośrodków napro­tech­no­logii. Konieczna jest współ­praca instruktora CrMS i lekarza. Lekarze nie mogą zakładać ośrodków z pomi­nięciem instruktora, nato­miast instuk­torzy mogą pro­wadzić samo­dzielnie jedynie ośrodki zaj­mujące się pro­mo­waniem troski o płodność.

To ważna wska­zówka, ponieważ na mapie licznych klinik i gabi­netów można znaleźć lekarzy nie­zwią­zanych z napro­tech­no­logią, którzy reklamują się, że jakoby leczą zgodnie z zasadami tej metody leczenia nie­płod­ności. Na naszej stronie www.fccp.pl udo­stęp­nione są dane kon­taktowe do instruk­torów i lekarzy z całej Polski. Uak­tu­al­niane corocznie dane są wyrazem naszej dba­łości o jakość usług ofe­ro­wanych pacjentom w Polsce.

 

Ulotka do pobrania i roz­po­wszech­niania: Nauka w służbie płod­ności

Może zainteresują Cię także inne poruszane przez nas zagadnienia?

%d bloggers like this: