Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Zamiast porodówki – SOR. Nowy plan resortu zdrowia budzi grozę

Płaczące niemowlę
Płaczące niemowlę. Fot.: [a454]©123RF.COM

W sy­tu­acji, gdy w ca­łym kra­ju za­my­ka­ne są ko­lej­ne od­dzia­ły po­łoż­ni­cze, Mi­ni­ster­stwo Zdro­wia pro­po­nu­je no­we roz­wią­za­nie: po­ro­dy na Szpi­tal­nych Od­dzia­łach Ra­tun­ko­wych. Ozna­cza to, że ko­bie­ty w trak­cie po­ro­du mo­gą tra­fić nie na sa­lę po­ro­do­wą, lecz na za­tło­czo­ny SOR – obok ran­nych, nie­przy­tom­nych i agre­syw­nych pacjentów.

W 2025 ro­ku dzia­łal­ność wstrzy­ma­ło już po­nad dwa­dzie­ścia po­ro­dó­wek. We­dług da­nych re­sor­tu po­wo­dem są zbyt ma­łe licz­by po­ro­dów w sto­sun­ku do wy­ma­gań Na­ro­do­we­go Fun­du­szu Zdro­wia. W prak­ty­ce ozna­cza to, że ko­bie­ty z wie­lu re­gio­nów mu­szą po­ko­ny­wać dzie­siąt­ki ki­lo­me­trów, by do­trzeć do naj­bliż­sze­go czyn­ne­go od­dzia­łu położniczego.

„W da­nym miej­scu w ob­rę­bie SOR czy Izby Przy­jęć bę­dzie miej­sce, gdzie bę­dzie dy­żu­ro­wa­ła po­łoż­na, gdzie ko­bie­ta bę­dzie mo­gła bez­piecz­nie urodzić”

- tłu­ma­czył wi­ce­mi­ni­ster, To­masz Ma­cie­jew­ski dla TV Trwam.

Zgod­nie z pro­po­zy­cją re­sor­tu zdro­wia, na miej­scu po­ro­du nie mu­si być obec­ny gi­ne­ko­log. Wy­star­czy le­karz dy­żur­ny z SOR‑u, któ­ry po „oce­nie sta­nu pa­cjent­ki” zde­cy­du­je, czy ko­bie­ta mo­że jesz­cze tra­fić do od­dzia­łu po­łoż­ni­cze­go, czy też po­ród od­bę­dzie się od ra­zu – na miej­scu, wśród ka­re­tek, apa­ra­tów EKG i pa­cjen­tów w sta­nie na­głym. W prak­ty­ce ozna­cza to, że de­cy­zję o jed­nym z naj­bar­dziej in­tym­nych i nie­prze­wi­dy­wal­nych mo­men­tów w ży­ciu ko­bie­ty po­dej­mie ktoś, kto na co dzień zaj­mu­je się zła­ma­nia­mi, za­wa­ła­mi i ob­ra­że­nia­mi powypadkowymi.

Za­sko­cze­nie i krytyka

Po­mysł Mi­ni­ster­stwa Zdro­wia wy­wo­łał fa­lę ko­men­ta­rzy. Za­sko­czo­ny był na­wet rzecz­nik rzą­du Adam Szłap­ka, któ­ry py­ta­ny o pro­jekt przez dzien­ni­ka­rzy stwierdził:

„Nie znam ta­kie­go po­my­słu. Mo­im zda­niem nie ma ta­kie­go pomysłu”.

Kry­tycz­nie o po­my­śle Mi­ni­ster­stwa Zdro­wia wy­po­wie­dzia­ła się rów­nież Mag­da­le­na Ko­rze­kwa-Ka­li­szuk, pre­zes Fun­da­cji Pro­elio, psy­cho­log i praw­nik. Zwró­ci­ła uwa­gę, że pro­po­no­wa­ne zmia­ny mo­gą na­ru­szać pod­sta­wo­we pra­wa ko­biet do in­tym­no­ści i god­no­ści, a tak­że stwa­rzać za­gro­że­nie dla zdro­wia i ży­cia za­rów­no ma­tek, jak i ich nie­na­ro­dzo­nych dzieci.

Zwró­ci­ła uwa­gę, że emo­cje i wa­run­ki po­ro­du ma­ją klu­czo­we znaczenie:

„Nie jest ta­jem­ni­cą, że to jak mat­ka prze­ży­wa po­ród, ja­kie emo­cje to­wa­rzy­szą, ja­ka jest at­mos­fe­ra wo­kół po­ro­du, ma ogrom­ny wpływ na je­go prze­bieg i sprzy­ja, aby po­ród od­był się bez pew­nych in­ter­wen­cji medycznych”.

Za­my­ka­ne szpi­ta­le i na­pię­cia budżetowe

Mi­ni­ster zdro­wia Jo­lan­ta So­bie­rań­ska-Gren­da za­po­wie­dzia­ła sze­ro­ką re­or­ga­ni­za­cję sys­te­mu szpitalnictwa.

„Za­kła­da­my, że oko­ło 30 pro­cent szpi­ta­li w na­szym kra­ju to nad­miar” – po­wie­dzia­ła mi­ni­ster, wska­zu­jąc na ko­niecz­ność kon­so­li­da­cji pla­có­wek i ogra­ni­cze­nia kosztów.

W 2025 ro­ku w Na­ro­do­wym Fun­du­szu Zdro­wia ma za­brak­nąć co naj­mniej 10 mi­liar­dów zło­tych, a w ko­lej­nych la­tach de­fi­cyt mo­że się pogłębiać.

Na sło­wa mi­ni­ster ostro za­re­ago­wa­ła opo­zy­cja. Po­słan­ka PiS i by­ła mi­ni­ster zdro­wia Ka­ta­rzy­na Sój­ka skomentowała:

„Mi­ni­ster Zdro­wia w rzą­dzie Tu­ska za­miast dzi­siaj dzia­łać, mó­wi, że 30 proc. szpi­ta­li w Pol­sce to nad­miar i że nie są po­trzeb­ne. A w SOR-ach i izbach przy­jęć chce­cie wsta­wić po­łoż­ną, że­by od­bie­ra­ła po­ro­dy. To jest skandal”.

Po­seł Zbi­gniew Kuź­miuk dodał:

„Za­dzi­wia­ją­ca, że w ogó­le w cy­wi­li­zo­wa­nym pań­stwie te­go ro­dza­ju pro­po­zy­cje są pu­blicz­nie pre­zen­to­wa­ne. Wła­śnie to do­pie­ro by­ło­by pie­kło kobiet”.

Nie­po­kój i py­ta­nia o przyszłość

Dal­sze ogra­ni­cza­nie do­stę­pu do opie­ki oko­ło­po­ro­do­wej mo­że mieć dłu­go­fa­lo­we skut­ki de­mo­gra­ficz­ne. Je­śli ko­bie­ty z ma­łych ośrod­ków bę­dą oba­wia­ły się kom­pli­ka­cji i bra­ku wspar­cia, mo­gą czę­ściej re­zy­gno­wać z de­cy­zji o macierzyństwie.
Po­mysł po­ro­dów na Szpi­tal­nych Od­dzia­łach Ra­tun­ko­wych od­sła­nia głę­bo­ki kry­zys pol­skie­go sys­te­mu opie­ki zdro­wot­nej. W kra­ju, w któ­rym za­my­ka­ne są ko­lej­ne po­ro­dów­ki, a bra­ki ka­dro­we i fi­nan­so­we pa­ra­li­żu­ją szpi­ta­le, re­sort zdro­wia pro­po­nu­je roz­wią­za­nie, któ­re za­miast bez­pie­czeń­stwa bu­dzi niepokój.
Trud­no bo­wiem uznać za „bez­piecz­ne” ro­dze­nie dziec­ka w miej­scu, gdzie na co dzień wal­czy się o ży­cie ofiar wy­pad­ków czy osób w sta­nie upo­je­nia. Je­śli to ma być no­wy mo­del tro­ski o mat­kę i dziec­ko, to sta­je się on ra­czej sym­bo­lem bez­rad­no­ści niż reformy.

jb

Źró­dło: TV Trwam, radiomaryja.pl

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj