Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Przerażająca praktyka lekarki Gizeli Jagielskiej

Tysiąc aborcji na sumieniu: Przerażająca praktyka lekarki Gizeli Jagielskiej
Tysiąc aborcji na sumieniu: Przerażająca praktyka lekarki Gizeli Jagielskiej

Od po­nad mie­sią­ca ży­je­my spra­wą le­kar­ki Gi­ze­li Ja­giel­skiej. Gi­ze­la Ja­giel­ska jest gi­ne­ko­lo­giem, któ­ra pra­cu­je w szpi­ta­lu po­wia­to­wym w Ole­śni­cy. Pu­blicz­nie i bez wa­ha­nia przy­zna­je, że w swo­jej prak­ty­ce prze­pro­wa­dzi­ła oko­ło ty­sią­ca abor­cji – do­ko­na­nych w opar­ciu o oko­licz­no­ści, któ­re tyl­ko ona zna. Dziś ca­ła Pol­ska mó­wi o tym, że Gi­ze­la Ja­giel­ska w 37. ty­go­dniu cią­ży ode­bra­ła ży­cie dziec­ku, któ­re mo­gło się urodzić.

Gi­ze­la Ja­giel­ska to gi­ne­ko­log i po­łoż­na, zwią­za­na z ole­śnic­kim szpi­ta­lem, w któ­rym peł­ni funk­cję wi­ce­dy­rek­tor­ki. Ukoń­czy­ła stu­dia me­dycz­ne w 2006 ro­ku, a w 2014 przy­stą­pi­ła do eg­za­mi­nu spe­cja­li­za­cyj­ne­go z gi­ne­ko­lo­gii i po­łoż­nic­twa. Spe­cja­li­zu­je się w me­dy­cy­nie mat­czy­no-pło­do­wej i pa­to­lo­gii ciąży.

Na swo­im blo­gu „Bab­ka Bab­kom” przed­sta­wia się ja­ko „spe­cja­list­ka po­łoż­nic­twa i gi­ne­ko­lo­gii, w trak­cie spe­cja­li­za­cji z per­ina­to­lo­gii”, do­da­jąc, że by­ła jed­ną z osób, któ­re współ­two­rzy­ły Od­dział Gi­ne­ko­lo­gii i Po­łoż­nic­twa w Ole­śni­cy, któ­ry funk­cjo­nu­je w obec­nym kształcie.

W czerw­cu 2023 ro­ku w roz­mo­wie z „Ga­ze­tą Wy­bor­czą” stwier­dzi­ła: „Tak, zga­dza się. Ro­bię abor­cje. Nie tyl­ko ja, ca­ły mój ze­spół”. Le­kar­ka wska­zy­wa­ła, że wie­lu le­ka­rzy uni­ka prze­pro­wa­dza­nia abor­cji, oba­wia­jąc się po­ten­cjal­nych kon­se­kwen­cji prawnych.

W sierp­niu 2023 ro­ku, w roz­mo­wie z OKO.press, opi­sa­ła, jak fun­da­cje pro-li­fe nę­ka­ją ją i jej ze­spół, or­ga­ni­zu­jąc ak­cje przed szpi­ta­lem i pry­wat­ny­mi ga­bi­ne­ta­mi. „Od­ma­wia­ją ró­ża­niec, wie­sza­ją pla­ka­ty z da­ny­mi na­sze­go szpi­ta­la i pięt­nu­ją nas ja­ko le­ka­rzy wy­ko­nu­ją­cych abor­cje” – mówiła.

Z ko­lei wtar­gnię­cie Grze­go­rza Brau­na do szpi­ta­la w Ole­śni­cy, któ­re mia­ło miej­sce w kwiet­niu, sta­ło się ko­lej­nym gło­śnym epi­zo­dem w tej spra­wie. W po­cząt­kach kwiet­nia „Ga­ze­ta Wy­bor­cza” po­in­for­mo­wa­ła o wsz­czę­ciu przez pro­ku­ra­tu­rę po­stę­po­wa­nia w związ­ku z abor­cją prze­pro­wa­dzo­ną przez dr Jagielską.

Cho­dzi o przy­pa­dek Ani­ty, ko­bie­ty, któ­ra pod­ję­ła de­cy­zję o abor­cji, gdy oka­za­ło się, że jej nie­na­ro­dzo­ne dziec­ko ma po­waż­ne wa­dy ge­ne­tycz­ne. Le­ka­rze na­ma­wia­li ją jed­nak do ce­sar­skie­go cię­cia i od­da­nia dziec­ka do ad­op­cji. Osta­tecz­nie zo­sta­ła prze­pro­wa­dzo­na w 37. ty­go­dniu cią­ży w Ole­śni­cy, gdzie dr Ja­giel­ska ją wy­ko­na­ła, po­da­jąc do­ser­co­wy za­strzyk za­trzy­mu­ją­cy ak­cję ser­ca dziecka.

W roz­mo­wie z „Po­li­ty­ką” le­kar­ka wy­ra­zi­ła swo­je zdzi­wie­nie i obu­rze­nie w związ­ku z za­cho­wa­niem Grze­go­rza Brau­na, któ­ry wtar­gnął do szpi­ta­la. „To by­ło cał­ko­wi­cie nie­spo­dzie­wa­ne. Oso­by za­an­ga­żo­wa­ne w tę ak­cję utrud­nia­ły mi pra­cę, za­my­ka­jąc mnie w se­kre­ta­ria­cie – mówiła.

De­cy­zja o prze­pro­wa­dze­niu abor­cji w 37. ty­go­dniu cią­ży, w mo­men­cie, gdy dziec­ko mo­gło przyjść na świat i żyć, wstrzą­sa su­mie­niem każ­de­go. Choć do abor­cji jest uzna­wa­ne w Pol­sce w okre­ślo­nych przy­pad­kach, to jed­nak w tym przy­pad­ku trud­no nie za­uwa­żyć, że za­miast szu­kać al­ter­na­tyw ta­kich jak ce­sar­skie cię­cie czy opie­ka pa­lia­tyw­na, de­cy­zja o za­koń­cze­niu ży­cia nie­na­ro­dzo­ne­go dziec­ka zo­sta­ła pod­ję­ta w spo­sób, któ­ry jest wy­so­ce dra­stycz­ny i nie­uza­sad­nio­ny. Spra­wa le­kar­ki Ja­giel­skiej sta­je się więc nie tyl­ko przed­mio­tem pu­blicz­nej de­ba­ty o pra­wie do abor­cji, ale tak­że o gra­ni­cach hu­ma­ni­tar­no­ści i ety­ki w me­dy­cy­nie, któ­re po­win­ny opie­rać się na po­sza­no­wa­niu ży­cia każ­de­go czło­wie­ka, bez wzglę­du na je­go stan zdrowia.

, nie­za­leż­nie od swo­ich po­glą­dów, ma obo­wią­zek szu­kać al­ter­na­tyw­nych me­tod roz­wią­za­nia trud­nych sy­tu­acji, któ­re uwzględ­nia­ją do­bro za­rów­no mat­ki, jak i dziec­ka. Za­miast prze­pro­wa­dze­nia abor­cji, któ­re w tym przy­pad­ku by­ło dra­ma­tycz­nym roz­wią­za­niem, na­le­ża­ło roz­wa­żyć in­ne opcje, ta­kie jak ce­sar­skie cię­cie, opie­ka pa­lia­tyw­na, a tak­że moż­li­wość ad­op­cji. Te al­ter­na­tyw­ne roz­wią­za­nia mo­gły­by po­zwo­lić dziec­ku na god­ne ży­cie, na­wet je­śli mia­ło ono po­waż­ne wa­dy ge­ne­tycz­ne. Stąd po­ja­wia się py­ta­nie, czy le­karz, któ­ry do­ko­nu­je ta­kich de­cy­zji, na­praw­dę re­ali­zu­je swo­ją ro­lę – le­ka­rza, któ­ry ma na ce­lu przede wszyst­kim ra­to­wa­nie ży­cia i zdro­wia pacjentów.

 

jb
Źró­dło: Onet.pl

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj