Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Triumf serca – historia św. Maksymiliana Kolbego i wartość życia

Triumf serca
Triumf serca. Fot.: rafaelfilm.pl

Już tej je­sie­ni na ekra­ny pol­skich kin tra­fił film fa­bu­lar­ny „Triumf ser­ca”, opar­ty na praw­dzi­wej hi­sto­rii św. Mak­sy­mi­lia­na Ma­rii Kol­be­go. Ten fran­cisz­ka­nin od­dał ży­cie za współ­więź­nia w nie­miec­kim obo­zie kon­cen­tra­cyj­nym Au­schwitz, da­jąc od­wa­gi, mi­ło­ści i sza­cun­ku dla ży­cia dru­gie­go człowieka.

Świa­to­wa pre­mie­ra od­by­ła się 13 sierp­nia w War­sza­wie, a pol­ska dys­try­bu­cja roz­po­czę­ła się 12 wrze­śnia. Dys­try­bu­to­rem fil­mu jest Ra­fa­el Film.

Hi­sto­ria, któ­ra uczy sza­cun­ku dla życia

Film re­ży­se­ro­wa­ny przez wło­sko-ame­ry­kań­skie­go twór­cę An­to­ni­na D'Am­bro­sio przed­sta­wia ostat­nie dwa ty­go­dnie ży­cia św. Mak­sy­mi­lia­na w ce­li śmier­ci. W tej trud­nej rze­czy­wi­sto­ści świę­ty nie tyl­ko za­cho­wał swo­ją wia­rę, ale przede wszyst­kim od­dał sie­bie za in­nych, da­jąc na­dzie­ję i wspar­cie współ­więź­niom. To opo­wieść o war­to­ści każ­de­go ży­cia – na­wet w ob­li­czu cier­pie­nia i śmierci.

„Re­ali­zu­ję ten film, po­nie­waż sam mia­łem bar­dzo trud­ny okres w ży­ciu, kie­dy prze­sze­dłem przez cięż­ką cho­ro­bę. Bar­dzo dłu­go nikt nie mógł wy­kryć, co mi jest. Ze wzglę­du na swo­je cier­pie­nie, mu­sia­łem bar­dzo du­żo cza­su prze­by­wać w swo­im po­ko­ju. W któ­rymś mo­men­cie, ten po­kój za­mie­nił się dla mnie w ce­lę. Za­in­spi­ro­wa­łem się wte­dy po­sta­cią świę­te­go Mak­sy­mi­lia­na Kol­be, któ­ry spę­dził ostat­nie dni swo­je­go ży­cia w celi”

– mó­wił re­ży­ser w roz­mo­wie z Ra­diem Łódź.

Kre­acja i wier­na scenografia

Głów­ną ro­lę za­grał pol­ski ak­tor Mar­cin Kwa­śny, któ­ry pod­kre­ślał, że przy­go­to­wa­nie do ro­li wy­ma­ga­ło za­rów­no pra­cy nad cia­łem, jak i nad duchowością.

„Mak­sy­mi­lian Kol­be to mój ulu­bio­ny świę­ty. To ogrom­ny za­szczyt móc za­grać tę po­stać. Oprócz te­go, że to za­szczyt, by­ło to dla mnie ogrom­ne wy­zwa­nie. Nie tyl­ko dla­te­go, że mu­sia­łem do ro­li schud­nąć aż 7 ki­lo­gra­mów i zgo­lić wło­sy, ale mu­sia­łem rów­nież przy­go­to­wać się pod wzglę­dem du­cho­wym. Po­znać to, jak my­ślał nasz świę­ty. Do­brze, że ta­ki film po­wsta­je, bo po­ka­zu­je go tro­chę od stro­ny ludz­kiej – bar­dzo bli­skiej nam Po­la­kom, to ja­kie miał ogrom­ne dla swo­ich współ­to­wa­rzy­szy nie­do­li. Film to per­spek­ty­wa umie­ra­nia, dwóch ty­go­dni śmier­ci w bun­krze gło­do­wym, ale po­prze­dzie­la­na wspo­mnie­nia­mi o świę­tym Mak­sy­mi­lia­nie Kol­be” – po­wie­dział ak­tor dla Pol­skie­go Ra­dia Łódź.

Sce­ny w bun­krze gło­do­wym krę­co­no w bu­dyn­kach by­łe­go Aresz­tu Śled­cze­go w Piotr­ko­wie Try­bu­nal­skim, któ­ry od­two­rzył at­mos­fe­rę obo­zo­wej ce­li śmierci.

„Chcie­li­śmy, aby miej­sce by­ło re­ali­stycz­ne, a jed­no­cze­śnie po­zwa­la­ło po­ka­zać, jak świę­ty w eks­tre­mal­nych wa­run­kach po­tra­fił chro­nić god­ność i ży­cie innych”

– tłu­ma­czy­ła pro­du­cent­ka Ce­ci­lia Stevenson.

Hołd dla ży­cia i miłości

„Triumf ser­ca” to film, któ­ry przy­po­mi­na o tym, że każ­de ży­cie ma war­tość, a po­świę­ce­nie dla dru­gie­go czło­wie­ka jest naj­wyż­szym wy­ra­zem mi­ło­ści. Współ­więź­nio­wie św. Mak­sy­mi­lia­na, do­tąd ano­ni­mo­wi, zy­sku­ją w fil­mie swo­je twa­rze i hi­sto­rie, a prze­sła­nie dzie­ła po­zo­sta­je uni­wer­sal­ne: mi­łość i ży­cie są sil­niej­sze niż śmierć.

 

jb
Źró­dło: www.radiojasnagora.pl

 

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj