Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Prezydent Nawrocki: „Wypisaliśmy syna”

Karol Nawrocki
Karol Nawrocki. Fot.: prezydent.pl/Mikołaj Bujak

Pod ha­słem tro­ski o zdro­wie i do­bro dzie­ci, do pol­skich szkół pró­bu­je się wpro­wa­dzić przed­miot, któ­ry w rze­czy­wi­sto­ści nie ma nic wspól­ne­go z rze­tel­ną edu­ka­cją. „Edu­ka­cja zdro­wot­na” – bo tak na­zwa­no no­we za­ję­cia – to ko­lej­ny etap ide­olo­gicz­nej ofen­sy­wy, któ­rej ce­lem jest pod­wa­ża­nie war­to­ści, na ja­kich zbu­do­wa­na jest na­sza cywilizacja.

Pre­zy­dent Ka­rol Na­wroc­ki nie ma wąt­pli­wo­ści. Wraz z mał­żon­ką pod­jął de­cy­zję o wy­pi­sa­niu swo­je­go sy­na An­to­nie­go z za­jęć „Edu­ka­cji zdrowotnej”.

„Pod nie­win­nie brzmią­cą na­zwą te­go przed­mio­tu pró­bu­je się prze­my­cać do pol­skich szkół ide­olo­gię i po­li­ty­kę, a na to nie mo­że być zgody”

– oświad­czył.

Jak pod­kre­ślił, szko­ła ma uczyć i wy­cho­wy­wać w sza­cun­ku do kul­tu­ry, tra­dy­cji oraz war­to­ści chrze­ści­jań­skich. Pró­ba na­rzu­ca­nia dzie­ciom tre­ści, któ­re pod­wa­ża­ją fun­da­ment ro­dzi­ny, jest wprost ude­rze­niem w pra­wa rodziców.

„To my, ro­dzi­ce, ma­my pierw­sze pra­wo do de­cy­do­wa­nia o wy­cho­wa­niu na­szych dzieci”

– przy­po­mniał.

Ma­ni­pu­la­cja za­miast wiedzy

Choć urzęd­ni­cy prze­ko­nu­ją, że sek­su­al­ność to tyl­ko „je­den z dzie­się­ciu te­ma­tów”, każ­dy ro­dzic wie, jak w prak­ty­ce wy­glą­da­ją po­dob­ne pro­gra­my. Pod płasz­czy­kiem roz­mów o emo­cjach, re­la­cjach i zdro­wym sty­lu ży­cia kry­je się pro­mo­cja ide­olo­gii, któ­ra w wie­lu kra­jach Za­cho­du do­pro­wa­dzi­ła do znisz­cze­nia na­tu­ral­ne­go po­rząd­ku społecznego.

Czy pol­ska szko­ła ma iść tą sa­mą dro­gą? Czy ma­my po­zwo­lić, by na­sze dzie­ci już od czwar­tej kla­sy pod­sta­wów­ki by­ły pod­da­wa­ne tre­ściom, któ­re pod­wa­ża­ją na­tu­ral­ną ro­lę ro­dzi­ny i odzie­ra­ją dzie­ci z niewinności?

Ro­dzi­ce mó­wią „nie”

Fak­tem jest, że za­ję­cia – ja­ko nie­obo­wiąz­ko­we – są ma­so­wo opusz­cza­ne. Wie­lu uczniów i ro­dzi­ców re­zy­gnu­je z nich nie tyl­ko z wy­go­dy, ale tak­że z prze­ko­na­nia, że są one cał­ko­wi­cie zbęd­ne, a na­wet szko­dli­we. W prak­ty­ce oka­zu­je się więc, że ca­ły przed­miot mo­że oka­zać się po­raż­ką, bo ro­dzi­ny nie go­dzą się na wpro­wa­dza­nie do szkół eks­pe­ry­men­tów ideologicznych.

Krzysz­tof Sta­now­ski, twór­ca Ka­na­łu Ze­ro, przy­znał, że je­go syn rów­nież nie chce cho­dzić na te zajęcia.

„Syn chce być wy­pi­sa­ny… Ja z ko­lei my­śla­łem, że­by go za­pi­sać, ale bra­ku­je informacji”

– stwier­dził.

Broń­my dzie­ci przed ideologią

„Edu­ka­cja zdro­wot­na” nie jest tro­ską o zdro­wie, lecz pró­bą na­rzu­ce­nia dzie­ciom świa­to­po­glą­du sprzecz­ne­go z pol­ską tra­dy­cją, kul­tu­rą i wia­rą. To lek­cje, któ­re za­miast chro­nić mło­de po­ko­le­nie – ma­ją je uczyć re­la­ty­wi­zmu mo­ral­ne­go i oswa­jać z tre­ścia­mi, któ­rych miej­sce nie jest w szko­le, lecz w ide­olo­gicz­nych broszurach.

Dla­te­go dziś każ­dy ro­dzic ma obo­wią­zek po­wie­dzieć sta­now­cze „NIE”. Jesz­cze ma­my czas, by ochro­nić na­sze dzie­ci przed sys­te­mo­wym eks­pe­ry­men­tem. Ale to wy­ma­ga od­wa­gi i kon­se­kwen­cji – ta­kiej, ja­ką po­ka­za­li pre­zy­dent Ka­rol Na­wroc­ki i je­go małżonka.

 

jb
źró­dło: dorzeczy.pl

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj