fbpx

Tylko życie ma przyszłość!

Naprotechnologia. Czym jest i dla kogo?

Napro­tech­no­logia naj­czę­ściej koja­rzona jest z leczeniem nie­płod­ności. Tym­czasem pomaga ona także sku­tecznie w leczeniu wielu innych pro­blemów gine­ko­lo­gicznych.

NaPro­Tech­nology (Natural Pro­cre­ative Tech­nology – Metoda Natu­ralnej Pro­kreacji) to sto­sowane we współ­czesnej medy­cynie podejście do dia­gno­zo­wania i sku­tecznego leczenia różnych schorzeń (zarówno kobiecych, jak i męskich) w zakresie zdrowia pro­kre­acyjnego. Jego pod­stawę stanowi współ­praca z natu­ralnym cyklem kobiety. Napro­tech­no­logia, wbrew obie­gowym opiniom, bazuje na solidnej wiedzy medycznej i nowo­cze­snych tech­nikach. Obejmuje:

  • leczenie far­ma­ko­lo­giczne,
  • leczenie hor­mo­nalne,
  • leczenie chi­rur­giczne (w tym: mikro­chi­rurgię, lapa­ro­skopię bli­skiego kon­taktu, laserowe usu­wanie ognisk endo­me­triozy, postę­po­wanie prze­ciw­zro­stowe, a nawet chi­rurgię rekon­struk­cyjną jajo­wodów).

W Polsce napro­tech­no­logia naj­czę­ściej koja­rzona jest z leczeniem nie­płod­ności. Tym­czasem sku­tecznie leczy ona również inne pro­blemy gine­ko­lo­giczne:

  • nawra­cające poro­nienia,
  • zespół poli­cy­stycznych jaj­ników (PCO),
  • depresję popo­rodową,
  • tor­biele jaj­nikowe,
  • skłonność do przed­wcze­snych porodów,
  • bóle men­stru­acyjne,
  • zespół napięcia przed­mie­siącz­kowego (PMS),
  • nie­pra­wi­dło­wości hor­mo­nalne,
  • nie­re­gu­larne lub nie­typowe krwa­wienia,
  • stałą wydzielinę śluzową.

Zajmuje się także leczeniem zaburzeń płod­ności męż­czyzn.

Pod­sta­wowym narzę­dziem dia­gno­stycznym sto­so­wanym przez lekarza napro­tech­nologa jest model cre­igh­to­nowski. Czasem mówi się, że model ten jest pre­cy­zyjnym, doskonale wystan­da­ry­zo­wanym i zro­zu­miałym dla lekarza językiem, którym kobieta może mu opo­wie­dzieć o swoim cyklu. Dzięki karcie modelu cre­igh­to­now­skiego lekarz ma pełny wgląd w przebieg każdego cyklu kobiety. Może zauważyć wystę­pujące w cyklach nie­pra­wi­dło­wości, ana­li­zować współ­wy­stę­po­wanie różnych objawów.

Model cre­igh­to­nowski jest nauczany przez wysoko wykwa­li­fi­ko­wanych nauczy­cieli (tzw. instruk­torów), którzy są odpo­wie­dzialni za wła­ściwy przekaz wiedzy, dopil­no­wanie sto­so­wania stan­da­ry­zacji w pro­wa­dzeniu obser­wacji i zapis na karcie w sposób zgodny z regułami metody. Dzięki takiej współ­pracy z instruk­torami lekarz ma pewność, że karta jest fak­tycznie dobrym zapisem prze­biegu cyklu kobiety, że dostarcza wia­ry­godnych i pełnych danych, które będą mogły sta­nowić pod­stawę dla doko­ny­wanych przez niego analiz.

Cykle zabu­rzone

Przyj­rzyjmy się teraz, jak mogą wyglądać cykle zabu­rzone na karcie modelu cre­igh­to­now­skiego. Aby je zro­zumieć, na początek zapo­znajmy się z uży­wanymi w tym sys­temie znaczkami:

za pomocą czer­wonych znaczków ozna­czamy nie tylko dni obfitej mie­siączki, ale każde wystą­pienie czer­wonego lub brą­zowego pla­mienia

każde poja­wienie się śluzu ozna­czane jest białymi znaczkami z dzi­dziusiem; dzi­dziusie sym­bo­lizują, że jest to czas płod­ności

P – to dzień Pik – ostatni dzień wystę­po­wania śluzu prze­zro­czy­stego, bardzo roz­cią­gliwego lub dającego odczucie śli­skości

kolejne trzy dni po Piku to dni moż­liwej owu­lacji, stąd ozna­czamy je znaczkami z białymi (jeśli jest śluz) lub zie­lonymi (jeśli są to dni suche) dzi­dziu­siami

Tak mógłby wyglądać na karcie modelu cre­igh­to­now­skiego pra­wi­dłowy, typowy, 28- dniowy cykl:

Rys.1. Typowy cykl zano­towany z pomocą modelu cre­igh­to­now­skiego

A teraz popa­trzmy na kartę z cyklami zabu­rzonymi:

  • Cykl pierwszy: na pierwszy rzut oka wygląda jak typowy, 28-dniowy cykl. Jednak, gdy przyj­rzymy mu się dokładniej, dostrzeżemy, że wystę­pująca tu faza śluzu jest bardzo krótka, zaledwie jed­no­dniowa. U kobiety z takimi cyklami występuje duże praw­do­po­do­bieństwo pro­blemów z płod­nością.

Rys.2. Zabu­rzenia w cyklu

  • Cykl drugi: jest to dość krótki, 23-dniowy cykl. Jednak sama długość trwania cyklu nie jest tu dużym pro­blemem. Kiedy jednak przyj­rzymy się karcie, widzimy, że Pik występuje w 18. dc (dniu cyklu), a faza popikowa (którą możemy utoż­samić z fazą poowu­la­cyjną) trwa 5 dni – zbyt krótko, aby zarodek mógł zagnieździć się w jamie macicy. Zatem takie cykle sugerują moż­liwość wystę­po­wania bardzo wcze­snych poronień.
  • Cykl trzeci: znów cykl 28-dniowy! Nie­pra­wi­dło­wością w tym cyklu jest wystą­pienie 5 dni lekkich, brą­zowych (B) lub czer­wonych (VL) plamień przed roz­po­częciem wła­ściwej, obfitej mie­siączki. Pla­mienia takie naj­czę­ściej są powiązane z nie­do­borami pro­ge­steronu i także mogą suge­rować wystę­po­wanie poronień.
  • Cykl czwarty: widzimy tu bardzo prze­dłu­żające się pla­mienia na koniec mie­siączki, a także w dal­szych dniach cyklu. Taki obraz plamień jest zde­cy­do­wanie nie­pra­wi­dłowy i powinien skłonić kobietę do szyb­kiego kon­taktu z lekarzem w celu dia­gno­styki przy­czyny takich zaburzeń.

Cenna pomoc dla lekarza

Wyko­rzy­stanie danych zebranych dzięki modelowi cre­igh­to­now­skiemu może być bardzo róż­no­rodne. Oto kilka przy­kładów, które zobrazują, jak dużą pomocą dla lekarza jest karta modelu cre­igh­to­now­skiego:

  1. Pacjentka X od dłuż­szego czasu obser­wowała nie­po­kojące ją pla­mienia. Zgła­szała ten problem kilku lekarzom, ale nie była pewna, jak często ten objaw występuje i nie potrafiła dokładnie go opisać. Lekarze, nie mając świa­do­mości, jak dokładnie wygląda sytuacja, baga­te­li­zowali nie­pokoje kobiety, tłu­macząc, że wiele pań doświadcza plamień śród­cy­klicznych i że jest to zupełnie nor­malne. Kiedy jednak ta pacjentka roz­po­częła obser­wacje według modelu cre­igh­to­now­skiego, codzienne i dokładne, a także zaczęła zapi­sywać je pre­cy­zyjnie na karcie, okazało się, że istotnie jej pla­mienia nie wyglądają typowo. Na karcie prawie codziennie poja­wiały się czerwone znaczki (które ozna­czają krwa­wienia), mie­siączka była bardzo prze­dłużona, brązowe pla­mienia wystę­powały zarówno w środku cyklu, jak i na jego końcu… Gdy pacjentka dotarła do lekarza napro­tech­nologa, ten zare­agował natych­miast. Szybko okazało się, że ma ona stan zapalny endo­me­trium, a także niskie poziomy pro­ge­steronu. Po zakoń­czeniu leczenia pla­mienia unor­mowały się!
  2. Pacjentka Y leczy się z powodu nie­płod­ności. Występują u niej dość długie 30 – 40 dniowe cykle. Dotych­czasowy lekarz, po moni­to­ringu wyko­nanym stan­dardowo około 12 dnia cyklu stwierdził, że u pacjentki nie występuje owu­lacja i roz­począł poda­wanie leków na sty­mu­lację jajecz­ko­wania. Sty­mu­lacja nie­stety nie przy­niosła ocze­ki­wanych rezul­tatów, pacjentka nie zaszła w ciążę, a lekarz nie miał innych pomysłów na leczenie.Kiedy pani Y trafiła do napro­tech­nologa i roz­po­częła obser­wacje według modelu cre­igh­to­now­skiego, jej karta wyglądała prawie ide­alnie. Cykle były istotnie dłuższe, ale wszystkie pozo­stałe markery wyglądały pra­wi­dłowo. Bardzo ładna faza śluzu dobrej jakości wystę­powała w każdym cyklu, ale później niż w typowych cyklach. Owu­lacja (na pod­stawie oceny śluzu) wystę­powała około 18–25 dnia cyklu. Potwierdził to moni­toring prze­pro­wa­dzony zgodnie ze wska­za­niami karty – jajecz­ko­wanie miało miejsce w każdym cyklu, pęcherzyk był doj­rzały i two­rzyło się pra­wi­dłowe ciałko żółte.Ta obser­wacja pozwoliła leka­rzowi napro­tech­no­logowi skie­rować dia­gno­stykę w zupełnie innym kie­runku. Pani Y nie doczekała się jeszcze dziecka, ale ma poczucie, że dzięki karcie jej wiedza o własnym cyklu jest zde­cy­do­wanie większa, a napro­tech­nolog szuka przyczyn pro­blemu nie „na chybił trafił”, tylko dokładnie ana­li­zując jej własny cykl na pod­stawie danych z karty.
  3. Pani Z także ma problem z płod­nością. Jej cykle na pierwszy rzut oka wyglądają pra­wi­dłowo, trwają 28–33 dni. Badanie pro­ge­steronu wykonane na zle­cenie lekarza stan­dardowo w 21. dniu cyklu wykazało bardzo niski poziom, więc od kilku mie­sięcy pacjentka uzu­peł­niała te nie­dobory, przyj­mując różne gestageny w każdym cyklu od 16. dnia jego trwania. Leczenie to jednak nie skut­kowało poczęciem dziecka. Państwo Z, zachęceni przez zna­jomych, odstawili dotych­czasowe leki i roz­po­częli naukę modelu cre­igh­to­now­skiego, aby lepiej zro­zumieć przy­czynę swoich pro­blemów.

Już pierwsze obser­wowane cykle pokazały, jak bardzo nie­tra­fione było dotych­czasowe leczenie. Okazało się, że u pani Z owu­lacja występuje dosyć późno, około 20–23 dnia cyklu, a faza popikowa jest zazwyczaj bardzo krótka, trwa 7–10 dni. Zro­bione przez pacjentkę badanie pro­ge­steronu w 21. dniu cyklu musiało wykazać niski poziom hormonu, gdyż tuż po owu­lacji takiego właśnie poziomu należy się spo­dziewać. Praw­do­po­dobnie przyj­mowane od kilku mie­sięcy gestageny, podawane na kilka dni przed natu­ralnie wystę­pującą owu­lacją, zabu­rzały ją i możliwe, że z tego powodu w ogóle nie docho­dziło do jajecz­ko­wania.

Lekarz napro­tech­nolog także zlecił badania poziomu pro­ge­steronu, ale dzień wyko­nania badania uza­leżnił od dnia wystą­pienia Piku. W ten sposób uzyskał wynik ade­kwatny do opóź­nionej owu­lacji. Badanie także pokazało niski poziom hormonu, jednak prze­pisane przez lekarza gestageny (luteinę) pacjentka przyj­mowała dopiero po wystą­pieniu owu­lacji oce­nianej na pod­stawie Piku. Faza popikowa unor­mowała się, dzięki temu cykle wydłużyły się, a pacjentce dość szybko udało się zajść w ciążę.

 

Izabela Salata

%d bloggers like this: