Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Edukacja zdrowotna – pozorna troska o dzieci

W szkole
W szkole

Pod pre­tek­stem re­ali­za­cji obo­wiąz­ku kon­sty­tu­cyj­ne­go, wła­dze pań­stwo­we for­su­ją wpro­wa­dze­nie do szkół no­we­go przed­mio­tu – edu­ka­cji zdro­wot­nej, któ­ry, choć z za­ło­że­nia ma wspie­rać i mło­dzież, w rze­czy­wi­sto­ści wzbu­dza ro­sną­cy nie­po­kój wśród ro­dzi­ców, pe­da­go­gów i specjalistów.

Rzecz­nik Praw Oby­wa­tel­skich, Mar­cin Wią­cek, ar­gu­men­tu­je, że no­wy przed­miot ma re­ali­zo­wać kon­sty­tu­cyj­ny obo­wią­zek pań­stwa do za­pew­nie­nia „szcze­gól­nej opie­ki zdro­wot­nej dzie­ciom” (art. 68 ust. 3 Kon­sty­tu­cji RP). Tym­cza­sem wie­le wska­zu­je na to, że ta rze­ko­ma „opie­ka” mo­że oka­zać się dzia­ła­niem in­ge­ru­ją­cym w wy­cho­waw­czą au­to­no­mię ro­dzi­ny, prze­kra­cza­ją­cym gra­ni­ce neu­tral­no­ści światopoglądowej.

Cho­ro­by ja­ko uzasadnienie?

W pi­śmie do mi­ni­ster Bar­ba­ry No­wac­kiej przy­po­mi­na, że de­pre­sja oraz in­ne pro­ble­my zdro­wia psy­chicz­ne­go mło­dych sta­ły się te­ma­tem po­sie­dze­nia Ko­mi­sji Eks­per­tów ds. Ochro­ny Zdro­wia Psy­chicz­ne­go. W dys­ku­sji sil­nie wy­brzmiał po­gląd wska­zu­ją­cy na pil­ną ko­niecz­ność dzia­łań pre­wen­cyj­nych, zwłasz­cza wo­bec mło­dych osób. Nie spo­sób za­prze­czyć, że mło­de po­ko­le­nie do­świad­cza dziś kry­zy­sów emo­cjo­nal­nych i psy­chicz­nych. Ale czy od­po­wie­dzią ma być eks­pe­ry­men­tal­na edu­ka­cja, w któ­rej – jak ostrze­ga­ją licz­ne śro­do­wi­ska – zna­la­zły się tre­ści nie­ak­cep­to­wal­ne dla wie­lu rodzin?

Sta­ty­sty­ki – wzrost licz­by dzie­ci z za­bu­rze­nia­mi psy­chicz­ny­mi od 1997 do 2009 ro­ku – są nie­po­ko­ją­ce, ale nie sta­no­wią le­gi­ty­ma­cji do wdra­ża­nia kon­tro­wer­syj­nych roz­wią­zań pro­gra­mo­wych. Tym bar­dziej, że przy­czyn te­go sta­nu rze­czy nie da się od­dzie­lić od wpły­wu kul­tu­ry ma­so­wej, roz­pa­du wię­zi ro­dzin­nych i od­cho­dze­nia od trwa­łych war­to­ści – w tym tak­że religijnych.

Za­miast re­al­nej po­mo­cy – ide­olo­gicz­ne treści?

Mi­ni­ster­stwo Edu­ka­cji Na­ro­do­wej 6 mar­ca 2025 ro­ku pod­pi­sa­ło pro­jekt roz­po­rzą­dze­nia wpro­wa­dza­ją­ce­go „edu­ka­cję zdro­wot­ną” od 1 wrze­śnia. W tre­ści pod­sta­wy pro­gra­mo­wej po­ja­wia­ją się ha­sła: uza­leż­nie­nia, sek­su­al­na, za­bu­rze­nia na­stro­ju, neu­ro­róż­no­rod­ność czy roz­wój psy­chicz­ny. Sło­wa pięk­ne, ale jak się oka­zu­je – za tą ter­mi­no­lo­gią kry­ją się kon­tro­wer­syj­ne tre­ści, któ­re wy­kra­cza­ją po­za za­kres neu­tral­nej wie­dzy, a za­miast te­go pro­mu­ją za­cho­wa­nia i po­sta­wy sprzecz­ne z war­to­ścia­mi ka­to­lic­ki­mi i konserwatywnymi.

Do­tych­czas pro­ble­ma­ty­ka ta by­ła po­ru­sza­na na lek­cjach wy­cho­wa­nia do ży­cia w ro­dzi­nie. To wła­śnie ten przed­miot, kry­ty­ko­wa­ny przez śro­do­wi­ska li­be­ral­ne, prze­ka­zy­wał wie­dzę o ży­ciu, mi­ło­ści i ro­dzi­nie w du­chu od­po­wie­dzial­no­ści i god­no­ści oso­by ludz­kiej. Te­raz ma zo­stać cał­ko­wi­cie za­stą­pio­ny przez „edu­ka­cję zdro­wot­ną” – przed­miot, któ­ry de fac­to mar­gi­na­li­zu­je ro­lę ro­dzi­ców, Ko­ścio­ła i tra­dy­cyj­ne­go wychowania.

Do­bro­wol­ność? Tyl­ko na papierze

RPO za­zna­cza, że „edu­ka­cja zdro­wot­na” bę­dzie for­mal­nie przed­mio­tem do­bro­wol­nym. Jed­nak w prak­ty­ce ro­dzi­ce mu­szą zło­żyć pi­sem­ną re­zy­gna­cję do 25 wrze­śnia 2025 ro­ku – w prze­ciw­nym ra­zie dziec­ko zo­sta­nie au­to­ma­tycz­nie przy­pi­sa­ne do za­jęć. W świe­tle ta­kie­go roz­wią­za­nia, mó­wie­nie o „do­bro­wol­no­ści” trą­ci ma­ni­pu­la­cją – to ra­czej wy­bór do­myśl­ny, z któ­re­go trze­ba się „wy­re­je­stro­wać”. W pań­stwie de­mo­kra­tycz­nym to ro­dzic po­wi­nien wy­ra­żać zgo­dę, nie być zmu­sza­ny do pi­sem­ne­go sprzeciwu.

Czy to na­praw­dę tro­ska o ?

W pre­am­bu­le usta­wy o ochro­nie zdro­wia psy­chicz­ne­go czy­ta­my: „Zdro­wie psy­chicz­ne jest fun­da­men­tal­nym do­brem oso­bi­stym czło­wie­ka, a ochro­na praw osób z za­bu­rze­nia­mi psy­chicz­ny­mi na­le­ży do obo­wiąz­ków pań­stwa”. Nikt te­mu nie prze­czy. Ale je­śli w imię tej tro­ski wpro­wa­dza się do szkół pro­gra­my za­wie­ra­ją­ce m.in. afir­ma­cję za­cho­wań sek­su­al­nych, ide­olo­gię gen­der, roz­my­cie toż­sa­mo­ści płcio­wej czy pro­mo­wa­nie „róż­no­rod­nych sty­lów ży­cia” – ma­my do czy­nie­nia z wy­pa­cze­niem ce­lu, a nie je­go realizacją.

Py­ta­nia bez odpowiedzi

Rzecz­nik Praw Oby­wa­tel­skich w swo­im pi­śmie py­ta Mi­ni­ster­stwo, jak za­mie­rza ob­jąć no­wym przed­mio­tem „jak naj­więk­szą licz­bę uczniów”, czy pla­no­wa­ne są ko­lej­ne dzia­ła­nia pro­mu­ją­ce wie­dzę o zdro­wiu psy­chicz­nym w szko­łach oraz dzia­ła­nia edu­ka­cyj­ne wo­bec ro­dzi­ców. Py­ta­nia te po­ka­zu­ją ja­sno – plan jest sze­ro­ko za­kro­jo­ny. Ale nikt nie za­py­tał ro­dzi­ców, czy chcą, by ich dzie­ci by­ły uczo­ne w ten sposób.

Nie daj­my się zaskoczyć!

Ro­dzi­ce, je­śli nie chce­cie, by Wa­sze dzie­ci uczest­ni­czy­ły w za­ję­ciach z „edu­ka­cji zdro­wot­nej”, ma­cie do sprze­ci­wu. Ma­cie obo­wią­zek chro­nić je przed pro­gra­ma­mi, któ­re mo­gą pod­wa­żać toż­sa­mość, za­bu­rzać roz­wój emo­cjo­nal­ny i od­ci­nać je od war­to­ści, któ­re sta­no­wią fun­da­ment Wa­szych rodzin.

 

jb
Źró­dło: BRPO

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj