Dzieci czekają na miłość

– Skąd się u was biorą dzieci? – pewnego dnia czte­ro­letnia Marysia zapytała ciocię Beatę.

– Czasem dziecko rośnie w brzuchu nie u tej mamy, u której powinno – odpo­wie­działa ciocia. – Potem się rodzi i trafia do nas, a my szukamy praw­dziwej mamy.

Zra­nione dzieci

Państwo Beata i Antoni Dzier­ża­nowscy z Opola byli rodzicami zastęp­czymi dla 18 dzieci. Opie­kowali się nowo­rodkami, które tra­fiały do nich prosto ze szpitala, a także star­szakami, które odbierano z rodzin nie­wy­dolnych spo­łecznie. Dom pani Beaty i pana Anto­niego był jak przystań, w której dzieci znaj­dowały uko­jenie, nabierały sił i uczyły się radości. Z takim pakietem tra­fiały potem do rodzin adop­cyjnych.

Do państwa Dzier­ża­now­skich trafiła dziew­czynka, której mama aż do porodu uważała, że po prostu boli ją pęcherz, a także oka­le­czone sio­strzyczki i chłopczyk na głodzie alko­ho­lowym. Od czasu do czasu pan Antoni dorzuca historie z nutą czarnego humoru. Na przykład zde­spe­rowana mama dała w inter­necie ogło­szenie, że sprzeda dziecko. Nie wie­działa, że to czyn karalny i lepiej pójść do ośrodka adop­cyjnego i zrzec się praw rodzi­ciel­skich.

Adopcja – akt miłości

Pani Beata i pan Antoni wiedzą, że nie wszyscy rodzice bio­lo­giczni dorośli do bycia mamą i tatą. Bez względu na to, co było powodem adopcji, zawsze prosili rodziców adop­cyjnych: „Nie mówcie źle o rodzicach bio­lo­gicznych, bo nie da się zbu­dować szczęścia na nie­na­wiści”. Z drugiej strony o wielu bio­lo­gicznych rodzicach, których poznali, mogą powie­dzieć: „Oddanie dziecka do adopcji było z ich strony naj­większym aktem miłości”.

Misja państwa Dzier­żanow-skich roz­po­częła się w 2003 r., gdy pani Beata przeszła na wcze­śniejszą, nauczy­cielską eme­ryturę, i trwała do 2014 r. Choć dopadało ich zmę­czenie, zawsze byli pewni celu swojej misji: prze­konać dziecko, że jest kochane i nadać mu toż­samość. Powie­dzieć, kim jest.

Pawełek Dzier­ża­nowski”

Paweł cierpiał na zespół zabu­rzonych więzi. Chłopcem, który do wszystkich mówił po imieniu, opie­kowała się babcia. Kiedy młodsza siostra Pawełka miała niecałe dwa latka, kon­kubent mamy odszedł do innej kobiety, z którą też miał dziecko. Mama Dorota pomy­ślała, że łatwiej będzie znaleźć nowego partnera bez plą­czącej się pod nogami dwu­latki. Poszła więc do sądu i zrzekła się praw rodzi­ciel­skich do córeczki. Pani kurator sko­ja­rzyła, że to świetna okazja, aby zabrać z tej rodziny także Pawełka. Babcia, choć kochająca, cho­rowała na schi­zo­frenię i trak­towała go jak malutkie dziecko.

Pię­cio­latek spał z nią w jednym łóżku, używał smoczka, nie potrafił się ubrać, rozebrać, ani nawet umyć rąk. Ze zwierząt znał psa, kota i kurę. Że żyrafa to żyrafa, zapa­miętał po trzeciej wycieczce do zoo.

56 tys. Tyle dzieci prze­bywało w 38,5 tys. rodzin zastęp­czych i rodzinnych domach dziecka w Polsce w 2016 r. Nie­stety, wzrasta liczba pla­cówek wycho­waw­czych, a maleje liczba rodzin zastęp­czych, które są naj­lepszym śro­do­wi­skiem wzrostu dla dziecka.

Po inter­wencji kuratora sąd rodzinny wydał posta­no­wienie o ode­braniu chłopca z rodziny i umiesz­czeniu go w tzw. krót­ko­ter­mi­nowej rodzinie zastępczej, czyli u Dzier­ża­now­skich.

Gdy przy­wieźli go do swojego domu, przez chwilę inte­re­sował się auto­ma­tycznie zamykaną bramą garażową, ale trudno było go zachęcić, żeby wysiadł z auta. To był dla niego zupełnie inny świat. „A wy nie oglą­dacie Pierwszej miłości i nie jecie zupek chiń­skich?” – dziwił się. „Ciociu, a skąd są te kredki?” – pytał panią Beatę. „Kupiłam ci, bo cię lubię” – odpo­wiadała nowa ciocia. „W domu też miałem kredki. Dorota przy­niosła mi ze śmietnika.”

Wszystkie spo­tkane osoby Paweł pytał o imię i nazwisko, więc się przed­sta­wiali: Beata Dzier­ża­nowska, Antoni Dzier­ża­nowski, Kasia Dzier­ża­nowska, Marcin Dzier­ża­nowski… „A ja jak się nazywam?” – chciał wie­dzieć. „Ty jesteś Pawełek” – odpo­wiadała ciocia w myśl zasady, by nie podawać dzieciom ich praw­dziwych nazwisk, żeby je jak naj­szybciej zapo­mniały. „Ale jak się nazywam?” – dopy­tywał przed­szkolak. „Będziesz miał takie samo nazwisko, jak twoi nowi rodzice” – uspo­kajała go pani Beata. „Dobrze, ale teraz jestem Dzier­ża­nowski” – tłu­maczył sobie. Toż­samość dawała mu poczucie bez­pie­czeństwa, dlatego ciocia poprosiła, aby przed­szkolne krze­sełko i półkę w szatni pod­pisać: „Pawełek Dzier­ża­nowski”.

Teraz chłopczyk ma inne nazwisko – po rodzicach, którzy go zaadop­towali i poko­chali na zawsze. „Wiesz, ciociu – mówił do cioci Beaty po prze­pro­wadzce do domu. – U Doroty nie było mi dobrze. Ale u mamy jest mi dobrze”.

Nie bójcie się

Kiedy Dzier­ża­nowscy byli rodziną zastępczą, pan Antoni pro­wadził domową kronikę, w której odno­to­wywał postępy i ważne chwile z życia dzieci. Pewnego dnia napisał:

Zakoń­czy­liśmy kolejne zadanie, Michał i Kubuś są ze swoimi „nowymi” rodzicami. Przy­go­to­wy­wa­liśmy chłopców na tę sytuację, jak tylko potra­fi­liśmy. Były nie­koń­czące się rozmowy i opo­wieści o dzie­ciach, które naj­pierw były u nas, a potem zamieszkały w nowych domach, bo „zna­leźli” się ich rodzice. Beata brała album ze zdję­ciami i poka­zując kolejne fotki, przed­sta­wiała historię poszcze­gólnych pociech. „Mamusia i tatuś już was zna­leźli i jak tylko przy­gotują dla was łóżeczka i kupią foteliki do samo­chodu, to po was przyjadą” – powie­działa do chłopców, a wła­ściwie powta­rzała to w kółko. Michał sie­dział na jej kolanach i słuchał z otwartą buzią. Gdy opo­wieść dobiegała końca, prosił: „Jeszcze raz!”.

Choć misja pani Beaty i pana Anto­niego dobiegła końca, ciągle są dzieci, które czekają na nowe domy. – Z przy­jęciem dziecka zawsze związany jest strach – wyja­śniają ciocia i wujek. – Przyj­mując nowo­rodka, tajemnicą są dla nas jego geny i pocho­dzenie. Przyj­mując starsze dziecko, oba­wiamy się, czy pora­dzimy sobie z trudnymi doświad­cze­niami, które pamięta. Jednak lęk nigdy nie może być sil­niejszy niż miłość. Kiedy się boisz, popatrz w oczy dziecka, które tylko na nią czeka.

 

Ulotka do pobrania i roz­po­wszech­niania: Dzieci czekają na miłość

Może zainteresują Cię także inne poruszane przez nas zagadnienia?

%d bloggers like this: