Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

GUS ujawnia: w 2060 roku będzie nas mniej niż 28 mln

Dziecko w hamaku
Dziecko w hamaku. Fot.: [nadezhda1906] ©123RF.COM

Głów­ny Urząd Sta­ty­stycz­ny opu­bli­ko­wał w li­sto­pa­dzie no­wą sy­mu­la­cję de­mo­gra­ficz­ną do ro­ku 2060, któ­ra zna­czą­co róż­ni się od pro­gnoz przed­sta­wio­nych za­le­d­wie dwa la­ta wcze­śniej. Naj­waż­niej­szy wnio­sek jest pro­sty i nie­po­ko­ją­cy. W Pol­sce ro­dzi się znacz­nie mniej dzie­ci niż prze­wi­dy­wa­no, jed­no­cze­śnie wy­dłu­ża się prze­cięt­na dłu­gość życia.

W przy­go­to­wa­nych przez GUS wa­rian­tach uwzględ­nio­no róż­ne kom­bi­na­cje ni­skiej lub nie­co wyż­szej dziet­no­ści oraz dal­sze­go wy­dłu­ża­nia ży­cia. Ana­li­zy wska­zu­ją, że naj­bar­dziej praw­do­po­dob­na dziś jest sy­tu­acja, w któ­rej dziet­ność utrzy­ma się na ni­skim po­zio­mie oko­ło jed­ne­go dziec­ka na ko­bie­tę, a dłu­gość ży­cia bę­dzie da­lej ro­snąć. To po­łą­cze­nie ozna­cza dla Pol­ski szyb­sze niż wcze­śniej prze­wi­dy­wa­no kur­cze­nie się po­pu­la­cji i gwał­tow­ne sta­rze­nie społeczeństwa.

Dziet­ność spa­da szyb­ciej, niż po­zwa­la to wy­ja­śnić sta­ty­stycz­ny błąd

Choć GUS w swo­ich ana­li­zach przed­sta­wia kil­ka sce­na­riu­szy, eks­per­ci pod­kre­śla­ją, że naj­bar­dziej praw­do­po­dob­ny jest ten, w któ­rym dziet­ność po­zo­sta­je bar­dzo ni­ska, na po­zio­mie oko­ło jed­ne­go dziec­ka na ko­bie­tę. Ten­den­cja spad­ko­wa jest wy­raź­na i trwa­ła. W 2017 ro­ku w Pol­sce uro­dzi­ło się po­nad 400 tys. dzie­ci, w 2020 ro­ku licz­ba ta spa­dła do 355 tys., w 2022 ro­ku wy­nio­sła 305 tys., a w 2024 ro­ku tyl­ko 252 tys. Pro­gno­za na 2025 rok prze­wi­du­je mniej niż 230 tys. uro­dzeń. Na­wet po uwzględ­nie­niu nie­uję­tych w sta­ty­sty­kach emi­gran­tek ogól­ny spa­dek po­zo­sta­je jednoznaczny.

Pol­ska się kurczy

Zna­czą­cy spa­dek licz­by uro­dzeń ozna­cza, że po­pu­la­cja Pol­ski za­cznie ma­leć szyb­ciej, niż prze­wi­dy­wa­ły to wcze­śniej­sze ana­li­zy. We­dług obec­nych sy­mu­la­cji licz­ba miesz­kań­ców mo­że spaść po­ni­żej 35 mi­lio­nów jesz­cze przed 2035 ro­kiem. Oko­ło po­ło­wy stu­le­cia zbli­ży się do 30 mi­lio­nów, a w ro­ku 2060 wy­nie­sie mniej niż 28 mi­lio­nów. Jed­no­cze­śnie struk­tu­ra wie­ku zmie­ni się w spo­sób, ja­kie­go w hi­sto­rii Pol­ski jesz­cze nie ob­ser­wo­wa­no. Już te­raz licz­ba osób w wie­ku dzie­więć­dzie­się­ciu lat prze­wyż­sza licz­bę no­wo­rod­ków. W per­spek­ty­wie kil­ku­dzie­się­ciu lat udział osób star­szych bę­dzie tak wy­so­ki, że dzie­ci i mło­dzież sta­ną się jed­ną z naj­mniej licz­nych grup w ca­łym społeczeństwie.

De­cy­zja o ro­dzi­ciel­stwie sta­ła się pro­jek­tem, a nie oczywistością

De­mo­gra­fo­wie zwra­ca­ją uwa­gę, że spa­dek licz­by uro­dzeń nie wy­ni­ka wy­łącz­nie z sy­tu­acji eko­no­micz­nej. Co­raz wy­raź­niej wi­dać zmia­nę kul­tu­ro­wą. Dziec­ko prze­sta­ło być na­tu­ral­nym eta­pem ży­cia i sta­ło się jed­nym z wie­lu moż­li­wych pro­jek­tów, o któ­ry trze­ba kon­ku­ro­wać z pra­cą, hob­by i in­dy­wi­du­al­ną wol­no­ścią. Wie­le ko­biet de­kla­ru­je chęć po­sia­da­nia po­tom­stwa, ale czę­sto ogra­ni­cza się do jed­ne­go dziec­ka, po­nie­waż łą­czy to z ogrom­nym kosz­tem emo­cjo­nal­nym, cza­so­wym i fi­nan­so­wym. Współ­cze­sne ro­dzi­ciel­stwo od­by­wa się w wa­run­kach wyż­szych ocze­ki­wań i więk­szej pre­sji niż kil­ka­dzie­siąt lat temu.

Po­trzeb­ne jest wspar­cie re­al­ne, a nie jednorazowe

Eks­per­ci zgod­nie pod­kre­śla­ją, że współ­cze­sna po­li­ty­ka pro­ro­dzin­na mu­si iść w stro­nę roz­wią­zań sys­te­mo­wych, któ­re od­cią­żą ro­dzi­nę, a nie tyl­ko ją do­fi­nan­su­ją. Naj­waż­niej­sze są sta­bil­ność miesz­ka­nio­wa i za­wo­do­wa, do­stęp­ność żłob­ków i przed­szko­li, ela­stycz­ność pra­cy, a tak­że wspar­cie psy­cho­lo­gicz­ne i spo­łecz­ne dla mło­dych ro­dzi­ców. Na­ro­dzin dziec­ka nie da się „za­chę­cić” wy­łącz­nie do­dat­ko­wy­mi trans­fe­ra­mi, je­śli co­dzien­ność ro­dzi­ny po­zo­sta­je zbyt trud­na i nieprzewidywalna.

Mó­wiąc krót­ko, Pol­ska stoi przed wy­zwa­niem wie­lo­war­stwo­wym. Licz­by GUS to alarm. To nie tyl­ko pro­blem de­mo­gra­fów i eko­no­mi­stów. To kwe­stia kształ­tu na­szej co­dzien­no­ści, spo­so­bu opie­ki nad star­szy­mi, or­ga­ni­za­cji ryn­ku pra­cy i przy­szło­ści edu­ka­cji. Im szyb­ciej po­dej­mie­my traf­ne i sko­or­dy­no­wa­ne dzia­ła­nia, tym więk­sza szan­sa, że ne­ga­tyw­ne kon­se­kwen­cje spad­ku uro­dzeń bę­dą moż­li­we do złagodzenia.

 

jb
Źró­dło: forsal.pl

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj