Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Czarzasty odkłada debatę o aborcji. Najpierw związki partnerskie

Włodzimierz Czarzasty
Włodzimierz Czarzasty. Fot.: Anna Strzyżak/Kancelaria Sejmu

Mar­sza­łek Sej­mu Wło­dzi­mierz Cza­rza­sty za­po­wie­dział, że roz­mo­wy o abor­cji ru­szą do­pie­ro na po­cząt­ku przy­szłe­go ro­ku. W wy­wia­dzie dla PAP otwar­cie przy­znał, że rząd chce naj­pierw za­jąć się usta­wą o związ­kach part­ner­skich i sta­tu­sem tzw. oso­by naj­bliż­szej. Do­pie­ro po za­koń­cze­niu tych prac po­sło­wie wró­cą do kwe­stii aborcji.

Choć nad­zwy­czaj­na ko­mi­sja ds. pro­jek­tów abor­cyj­nych nie ze­bra­ła się od po­nad ro­ku, mar­sza­łek nie za­mie­rza na ra­zie in­ter­we­nio­wać. Pod­kre­ślił, że ko­ali­cja rzą­dzą­ca chce „do­ga­dać się” w kwe­stii związ­ków part­ner­skich, bo uzgod­nie­nia w tej spra­wie już za­pa­dły i cze­ka­ją na for­mal­ną realizację.

Cho­dzi o usta­wę, któ­ra ma dać oso­bom ży­ją­cym w związ­kach nie­for­mal­nych m.in.: do­stęp do in­for­ma­cji me­dycz­nej, ure­gu­lo­wa­nie wspól­no­ści ma­jąt­ko­wej, kwe­stie dzie­dzi­cze­nia i ali­men­tów, do wspól­ne­go mieszkania.

We­dług Cza­rza­ste­go pro­jekt tra­fi do Sej­mu do koń­ca ro­ku – tak wy­ni­ka z roz­mów z mi­ni­ster Ka­ta­rzy­ną Ko­tu­lą i mi­ni­strem Ma­cie­jem Berkiem.

Czte­ry pro­jek­ty abor­cyj­ne cze­ka­ją w kolejce

Gdy Ko­mi­sja ostat­ni raz spo­tka­ła się w lip­cu ubie­głe­go ro­ku, tra­fi­ły tam aż czte­ry skraj­nie róż­ne projekty:

Le­wi­ca: de­kry­mi­na­li­za­cja abor­cji. Pro­jekt już raz od­rzu­co­ny – gło­sa­mi PiS, Kon­fe­de­ra­cji i więk­szo­ści PSL. Mi­mo to Le­wi­ca zło­ży­ła go ponownie.

Le­wi­ca + KO: na ży­cze­nie do 12. Ty­go­dnia. To naj­bar­dziej li­be­ral­na pro­po­zy­cja, ozna­cza­ją­ca do­pusz­cze­nie abor­cji z do­wol­ne­go powodu.

Pol­ska 2050 + PSL: po­wrót do kom­pro­mi­su. Pro­jekt prze­wi­du­je po­wrót do za­sad obo­wią­zu­ją­cych przed wy­ro­kiem Try­bu­na­łu Kon­sty­tu­cyj­ne­go z 2020 r.

Tym­cza­sem obec­ne prze­pi­sy po­zwa­la­ją na abor­cję jedynie:

  • gdy za­gro­żo­ne jest ży­cie lub ,
  • gdy po­wsta­ła w wy­ni­ku czy­nu za­bro­nio­ne­go (do 12. tygodnia).

Po wy­ro­ku TK z 2021 r. usu­nię­to moż­li­wość abor­cji z po­wo­du cięż­kich wad pło­du, co wy­wo­ła­ło ma­so­we protesty.

Czy prze­su­nię­cie de­ba­ty to stra­te­gia, czy ucieczka?

Co na­praw­dę stoi za de­cy­zją Cza­rza­ste­go? Prze­su­nię­cie roz­mów o abor­cji na po­czą­tek przy­szłe­go ro­ku ro­dzi py­ta­nia o mo­ty­wa­cje sto­ją­ce za de­cy­zją mar­szał­ka Sej­mu. Choć Wło­dzi­mierz Cza­rza­sty przed­sta­wia ją ja­ko kwe­stę po­rząd­ku le­gi­sla­cyj­ne­go, po­li­tycz­ne ku­li­sy mo­gą być bar­dziej złożone.

Abor­cja po­zo­sta­je jed­nym z naj­go­ręt­szych te­ma­tów pol­skiej po­li­ty­ki, a każ­da pró­ba jej li­be­ra­li­za­cji na­tych­miast wy­wo­łu­je sil­ne . Od­kła­da­nie de­ba­ty mo­że być więc chłod­ną kal­ku­la­cją, ma­ją­cą uchro­nić ko­ali­cję przed we­wnętrz­ny­mi na­pię­cia­mi. Cza­rza­sty nie ukry­wa też, że nie chce pro­wa­dzić dwóch świa­to­po­glą­do­wych spo­rów jed­no­cze­śnie – rów­no­le­głe pra­ce nad związ­ka­mi part­ner­ski­mi i pro­jek­ta­mi abor­cyj­ny­mi mo­gły­by spa­ra­li­żo­wać pra­ce Sej­mu. W tle jest rów­nież pró­ba wy­ci­sze­nia na­stro­jów spo­łecz­nych. Już sa­ma usta­wa o związ­kach part­ner­skich wzbu­dza oży­wio­ną dys­ku­sję; do­ło­że­nie do niej te­ma­tu abor­cji mo­gło­by tyl­ko spo­tę­go­wać protesty.

Ży­cie nie jest punk­tem w harmonogramie

Trud­no po­zbyć się wra­że­nia, że kwe­stia abor­cji by­wa w Sej­mie trak­to­wa­na jak ele­ment ukła­dan­ki po­li­tycz­nej – prze­su­wa­ny, za­mra­ża­ny i wy­cią­ga­ny wte­dy, gdy jest to wy­god­ne. A prze­cież staw­ką nie są punk­ty w son­da­żach, lecz ludz­kie życie.

Wo­bec prób po­wro­tu do ustaw, któ­re umoż­li­wia­ły­by abor­cję do 12. ty­go­dnia „na ży­cze­nie”, a tak­że po­now­nej dys­ku­sji nad de­kry­mi­na­li­za­cją abor­cji, ko­niecz­ne jest przy­po­mnie­nie, że każ­de dziec­ko – tak­że cho­re, słab­sze, jesz­cze nie­na­ro­dzo­ne – ma nie­zby­wal­ną god­ność, któ­rej pań­stwo po­win­no strzec z naj­wyż­szą tro­ską. W tym kon­tek­ście przy­szło­rocz­ne roz­mo­wy nie mo­gą być je­dy­nie po­li­tycz­nym tar­giem, lecz mu­szą stać się oka­zją do ochro­ny tych, któ­rzy sa­mi bro­nić się nie mogą.

 

jb
Źró­dło: PAP

 

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj