W sobotę, 4 lipca, ulice Belfastu wypełniły tysiące ludzi, którzy przybyli z całej wyspy zarówno z Irlandii Północnej jak i z Republiki Irlandii, aby wspólnie upomnieć się o prawo do życia każdego człowieka, wolność słowa i wolność wyznania. Było to jedno z największych zgromadzeń środowisk pro-life, jakie Belfast widział od lat.
Wiec zorganizowały dwie znane irlandzkie organizacje broniące życia – Precious Life oraz Life Institute. Uczestnicy zebrali się najpierw pod ratuszem miejskim, skąd wyruszył pokojowy marsz przez centrum miasta. Nad głowami niesiono transparenty przypominające o godności każdego człowieka od poczęcia aż po naturalną śmierć.
To, co szczególnie wybrzmiało tego dnia, to obraz jedności ponad podziałami, które od dekad naznaczają życie publiczne Irlandii Północnej. Unioniści i nacjonaliści tradycyjnie stojący po przeciwnych stronach politycznej barykady tym razem maszerowali razem, ramię w ramię. Obrona nienarodzonego dziecka i podstawowych wolności obywatelskich okazała się wartością silniejszą niż historyczne podziały.
Wolność słowa pod presją
Na wiecu nie zabrakło głosów niepokoju o przyszłość. Radni miejscy, duchowni, działacze pro-life oraz przedstawiciele organizacji broniących wolności religijnej otwarcie mówili o rosnących ograniczeniach, jakie władze samorządowe planują nałożyć na publiczne świadectwo wiary chrześcijańskiej oraz działalność organizacji pro-life.
Mówcy nie kryli obaw, że nowe i proponowane przepisy Rady Miasta Belfast mogą w praktyce uciszyć aktywistów broniących życia, ograniczając im prawo do pokojowej obecności w przestrzeni publicznej. Prawo, które w wolnym społeczeństwie powinno być oczywistością, a nie przywilejem.
„Maszerowaliśmy dla tych, którzy nie mogą maszerować”
Do zgromadzonych przemówiła dyrektor Precious Life, Bernadette Smyth, której słowa stały się emocjonalnym podsumowaniem całego dnia:
„Dziś stajemy razem i wysyłamy mocny sygnał, że nie damy się uciszyć. Maszerowaliśmy dla maluchów, które nie mogą maszerować, mówić i głosować. Maszerowaliśmy, ponieważ każde dziecko zasługuje na wolność narodzin, a każda matka zasługuje na prawdziwe wsparcie i współczucie.”
Smyth podkreśliła, że skala i różnorodność uczestników wiecu są dowodem na to, jak głęboko społeczeństwo Irlandii, po obu stronach granicy, niepokoi się narastającymi próbami ograniczania prawa do życia człowieka oraz swobód obywatelskich.
„Jesteśmy głęboko podbudowani ogromną frekwencją i jednością, jaką tu dziś zaprezentowaliśmy. Ten wiec był spokojny, radosny, pełen modlitwy i nadziei. Pokazał, że obrońcy życia w Irlandii są gotowi publicznie stanąć w obronie życia i naszych podstawowych wolności” – dodała, dziękując wszystkim, którzy przyjechali z odległych zakątków kraju, by wziąć udział w tym wydarzeniu.
Co dalej?
Precious Life zapowiedziała, że nie spocznie na osiągniętym sukcesie. Organizacja deklaruje kontynuację działań przeciwko planowanym ograniczeniom dotyczącym aktywności pro-life, publicznego głoszenia Ewangelii oraz swobodnego wyrażania wiary chrześcijańskiej na ulicach Belfastu.
Sobotni marsz pokazał wyraźnie, że dla tysięcy mieszkańców Irlandii obrona życia nienarodzonych dzieci i obrona wolności religijnej to nie odległe idee, lecz sprawa, o którą są gotowi upominać się osobiście, publicznie i pokojowo bez względu na polityczne czy wyznaniowe podziały.
jb
Źródło: lifenews.com



