Francuski Senat 11 maja po raz kolejny odrzucił ustawę o tak zwanym wspomaganym samobójstwie. Wynik głosowania był jednoznaczny: 151 senatorów powiedziało „nie”, 118 powiedziało „tak”. Senatorowie odrzucili artykuł 2, który określał konkretne sytuacje, w jakich lekarz mógłby kierować pacjenta w stronę śmierci.
Tego samego dnia Senat niemal jednogłośnie stosunkiem głosów 325 do 18 przyjął ustawę wzmacniającą dostęp do opieki paliatywnej w całej Francji. Ten głos mówi wszystko: zamiast zabijać chorych, należy im towarzyszyć i łagodzić ich cierpienie do końca.
Już drugi raz i nie ostatni
To nie pierwsze starcie. Pod koniec stycznia Senat próbował poprawkami osłabić eutanazyjne zapisy projektu. Poprawki przepadły i wówczas cały tekst upadł. Teraz historia powtórzyła się po raz drugi. Prawicowa większość w Senacie stoi twardo: nie ma zgody na prawo do śmierci.
Jednak walka nie jest skończona. Ustawa wraca do Zgromadzenia Narodowego, gdzie zwolennicy eutanazji mają większość. Trzecie czytanie w Zgromadzeniu Narodowym spodziewane jest na początku czerwca. Kolejne czytanie w Senacie i ostateczne głosowanie w Zgromadzeniu Narodowym mogłoby się odbyć na początku lipca. Rząd prezydenta Emmanuela Macrona, który od początku traktuje tę ustawę jako priorytet swojej kadencji, ma nadzieję przeforsować ją przed wakacjami, w połowie lipca.
Jeśli Senat i Zgromadzenie Narodowe nie dojdą do porozumienia, rząd może przekazać ostateczną decyzję wyłącznie izbie niższej. A tam większość opowiada się za eutanazją. Bez senackich poprawek oznaczałoby to przyjęcie wersji skrajnie liberalnej.
Bruno Retailleau, przewodniczący senackiej grupy centroprawicowych Republikanów (LR) i były minister spraw wewnętrznych, wzywa do referendum ogólnonarodowego. Jego argumentacja jest prosta: „naród francuski powinien podjąć decyzję”. Wnioski w tej sprawie złożono do Rady Konstytucyjnej. Prawicowi senatorowie liczą, że referendum odbyłoby się po wyborach prezydenckich, już po odejściu Macrona.
Retailleau powiedział też coś ważnego podczas debaty: lewicowe propozycje chciały obalić Przysięgę Hipokratesa tę, która obowiązuje lekarzy od dwudziestu czterech wieków, jeszcze przed chrześcijaństwem. Zakaz zabijania przez lekarza to nie kwestia religijna. To fundament medycyny jako służby człowiekowi.
Szeroka kampania społeczna: „Twój głos ma znaczenie”
Równolegle z debatą parlamentarną ruszyła szeroka kampania społeczna. Protestancki Ewangeliczny Komitet na rzecz Godności Człowieka (CPDH) wspólnie z czterema organizacjami katolickimi ogłosił publiczną akcję pod hasłem: „Eutanazja to porzucenie”.
Twórcy kampanii mówią wprost: „Parlament przygotowuje się do głosowania nad ustawą, która radykalnie zmieni sposób, w jaki troszczymy się o najsłabszych”. I dodają: „Za słowem »godność« kryją się prawdziwi ludzie. Twój głos ma znaczenie, ponieważ troska o ludzi, wspieranie ich i ochrona jest lepsza niż zadawanie im śmierci”.
Romain Choisnet, dyrektor ds. komunikacji Narodowej Rady Ewangelików we Francji (CNEF), publicznie poparł kampanię, podkreślając, że Biblia wzywa chrześcijan do okazywania współczucia cierpiącym i łagodzenia ich cierpienia, nie do zadawania im śmierci.
Kampania ma bardzo konkretny cel: zachęcić każdego do osobistego kontaktu ze swoim posłem przez e‑mail, list lub bezpośrednie spotkanie. Na stronie internetowej kampanii dostępne są gotowe szablony listów, plakaty i lista parlamentarzystów według regionów. Organizatorzy pomagają też w przygotowaniu do rozmów z politykami, wskazują kluczowe argumenty i praktyczne wskazówki.
Również Unia Rodzin prowadziła akcję informacyjną w całej Francji, kolportując materiały przeciwko eutanazji w Paryżu, Nantes, Lyonie, Clermont-Ferrand, Rennes, Montpellier, Marsylii, Bordeaux, Tuluzie, Lille i wielu innych miastach.
Wolność czy porzucenie?
Zwolennicy eutanazji mówią o „wolności”. Organizatorzy kampanii odpowiadają na to celnie i odważnie: „Eutanazja nie jest krokiem naprzód w kierunku wolności, jeśli podważa Braterstwo, fundamentalną wartość Republiki. Społeczeństwo, które oferuje śmierć swoim najsłabszym członkom, zanim zagwarantuje im opiekę, wsparcie i godność w życiu codziennym, uchyla się od odpowiedzialności”.
To zdanie powinno wybrzmieć w całej Europie. Człowiek chory, stary, cierpiący nie jest problemem do rozwiązania. Jest osobą, której należy się obecność i troska. Państwo, które zamiast opieki oferuje śmierć, nie jest państwem wolnym. Jest państwem, które porzuca swoich najsłabszych.
jb
Źródło: polskieradio.pl



