Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Edukacja zdrowotna obowiązkowa od września. Rodzice tracą kontrolę?

Dzieci w klasie
Dzieci w klasie. Fot.: [gorodenkoff] ©123RF.COM

Od 1 wrze­śnia edu­ka­cja zdro­wot­na sta­nie się obo­wiąz­ko­wym ele­men­tem szkol­ne­go pro­gra­mu, tak za­po­wie­dzia­ła mi­ni­ster edu­ka­cji Bar­ba­ra No­wac­ka w roz­mo­wie na an­te­nie TVN24. 

No­wy przed­miot ma zo­stać po­dzie­lo­ny na dwie czę­ści. Pierw­sza – obo­wiąz­ko­wa – obej­mie za­gad­nie­nia waż­ne: hi­gie­nę, ak­tyw­ność fi­zycz­ną, zdro­wie psy­chicz­ne czy pra­wi­dło­we od­ży­wia­nie. Dru­ga na­to­miast, do­ty­czą­ca zdro­wia sek­su­al­ne­go, po­zo­sta­nie nie­obo­wiąz­ko­wa i jak za­po­wia­da re­sort, bę­dzie sta­no­wić nie­wiel­ką część ca­łe­go programu.

O tym, czy dziec­ko weź­mie udział w tych za­ję­ciach z nie­obo­wiąz­ko­we­go mo­du­łu zdro­wia sek­su­al­ne­go, zde­cy­du­ją ro­dzi­ce. W przy­pad­ku uczniów peł­no­let­nich, oni sa­mi. To roz­wią­za­nie ma być kom­pro­mi­sem po­mię­dzy róż­ny­mi ocze­ki­wa­nia­mi społecznymi.

Ro­dzi­ce na pierw­szym miejscu?

Mi­ni­ster­stwo pod­kre­śla, że de­cy­zja o do­bro­wol­no­ści czę­ści nie­obo­wiąz­ko­wej wy­ni­ka z po­sza­no­wa­nia praw ro­dzi­ców. Nie spo­sób nie zgo­dzić się, że pierw­szym i naj­waż­niej­szym wy­cho­waw­cą dziec­ka są ro­dzi­ce. To oni ma­ją pra­wo i obo­wią­zek de­cy­do­wać o tym, w ja­ki spo­sób i w ja­kim sys­te­mie war­to­ści ich dzie­ci po­zna­ją tak de­li­kat­ne sfe­ry oso­bo­we, jak sek­su­al­ność, re­la­cje czy od­po­wie­dzial­ność za dru­gie­go człowieka.

Jed­no­cze­śnie po­ja­wia się py­ta­nie, na ile ta do­bro­wol­ność ma cha­rak­ter trwa­ły. W prze­szło­ści nie­jed­no­krot­nie roz­wią­za­nia wpro­wa­dza­ne ja­ko „opcjo­nal­ne” z cza­sem sta­wa­ły się obo­wiąz­ko­we, co bu­dzi oba­wy czę­ści ro­dzi­ców o przy­szły kie­ru­nek zmian. Po­ja­wia się też py­ta­nie prak­tycz­ne: jak bę­dzie to wy­glą­da­ło or­ga­ni­za­cyj­nie w szko­łach? Je­śli kla­sy, w któ­rych pro­gra­mo­wo prze­wi­dzia­no tre­ści z za­kre­su zdro­wia sek­su­al­ne­go, nie roz­pocz­ną za­jęć od tej czę­ści przed­mio­tu ani nie za­koń­czą ni­mi ro­ku szkol­ne­go, co w tym cza­sie bę­dą ro­bi­ły dzie­ci, któ­re z tych lek­cji nie ko­rzy­sta­ją? Jak za­pew­nić, by har­mo­no­gram lek­cji był spój­ny, a po­zo­sta­li ucznio­wie nie czu­li się wy­łą­cze­ni lub po­zo­sta­wie­ni sa­mi sobie?

Edu­ka­cja czy for­mo­wa­nie postaw?

Nie spo­sób po­mi­nąć py­ta­nia: czy edu­ka­cja zdro­wot­na rze­czy­wi­ście ogra­ni­czy się do prze­ka­zy­wa­nia wie­dzy, czy z cza­sem sta­nie się na­rzę­dziem kształ­to­wa­nia okre­ślo­nej wi­zji czło­wie­ka? Część I pod­sta­wy pro­gra­mo­wej przed­sta­wia za­ło­że­nia an­tro­po­lo­gicz­ne i ak­sjo­lo­gicz­ne, któ­re ma­ją pro­fi­lo­wać uję­cie tre­ści kształ­ce­nia prze­wia­nych w pod­sta­wie programowej.

W pod­ręcz­ni­kach zo­sta­nie kom­po­nent zdro­wia sek­su­al­ne­go, tak czy ina­czej ucznio­wie bę­dą mie­li do­stęp w pod­ręcz­ni­ku do tre­ści, z któ­ry­mi ro­dzic się nie zgadza.

Choć ele­ment do­ty­czą­cy zdro­wia sek­su­al­ne­go ma po­zo­stać do­bro­wol­ny i za­leż­ny od de­cy­zji ro­dzi­ców, to wła­śnie spo­sób je­go opra­co­wa­nia i pro­wa­dze­nia bę­dzie miał du­że zna­cze­nie dla mło­dych ludzi.

Zdro­wie nie jest je­dy­nie ka­te­go­rią bio­lo­gicz­ną. To tak­że in­te­gral­ny roz­wój oso­by, któ­ry obej­mu­je cia­ło, psy­chi­kę i du­cha. W tym kon­tek­ście szcze­gól­ne­go zna­cze­nia na­bie­ra spo­sób mó­wie­nia o ludz­kiej sek­su­al­no­ści: czy bę­dzie ona uka­zy­wa­na ja­ko prze­strzeń od­po­wie­dzial­nej mi­ło­ści i da­ru z sie­bie, czy ra­czej ja­ko ob­szar tech­nicz­nych wy­bo­rów i in­dy­wi­du­al­nych preferencji.

Wy­zwa­nie dla nauczycieli

Mi­ni­ster­stwo za­po­wia­da, że za­ję­cia bę­dą pro­wa­dzić na­uczy­cie­le bio­lo­gii, wy­cho­wa­nia fi­zycz­ne­go czy do­tych­cza­so­we­go wy­cho­wa­nia do ży­cia w ro­dzi­nie. Wspar­ciem ma­ją być tak­że stu­dia po­dy­plo­mo­we oraz współ­pra­ca ze śro­do­wi­skiem medycznym.

Jed­nak na­wet naj­lep­sze przy­go­to­wa­nie me­ry­to­rycz­ne nie roz­wią­że wszyst­kich trud­no­ści. Klu­czo­we po­zo­sta­je py­ta­nie o spój­ność prze­ka­zu – tak, aby na­uczy­ciel nie mu­siał sam roz­strzy­gać wąt­pli­wo­ści, któ­re wy­ni­ka­ją z nie­pre­cy­zyj­nych za­pi­sów pro­gra­mu czy podręczników.

Spór o tre­ści i ję­zyk przekazu

Wąt­pli­wo­ści bu­dzą nie tyl­ko sa­me de­cy­zje or­ga­ni­za­cyj­ne, ale rów­nież tre­ści, któ­re ma­ją tra­fić do uczniów. Kry­tycz­ne gło­sy po­ja­wia­ją się m.in. w od­nie­sie­niu do pod­ręcz­ni­ka przy­go­to­wa­ne­go dla na­uczy­cie­li przez śro­do­wi­sko Uni­wer­sy­te­tu Me­dycz­ne­go we Wrocławiu.

No­wy pod­ręcz­nik do edu­ka­cji zdro­wot­nej dla na­uczy­cie­li wzbu­dza sze­reg kon­tro­wer­sji. Jed­na z nich do­ty­czy spo­so­bu przed­sta­wie­nia orien­ta­cji sek­su­al­nych. Jak wska­zu­ją au­to­rzy na stro­nach 561–562:

„Naj­czę­ściej wy­róż­nia się na­stę­pu­ją­ce orien­ta­cje sek­su­al­ne: he­te­ro­sek­su­al­ną (po­ciąg do osób płci prze­ciw­nej), ho­mo­sek­su­al­ną (po­ciąg do osób tej sa­mej płci), bi­sek­su­al­ną (po­ciąg do osób wię­cej niż jed­nej płci) oraz asek­su­al­ną, któ­ra cha­rak­te­ry­zu­je się bra­kiem lub bar­dzo ni­skim po­zio­mem po­cią­gu sek­su­al­ne­go, przy za­cho­wa­nej lub nie zdol­no­ści do two­rze­nia re­la­cji emo­cjo­nal­nych” (red. Grze­bie­luch, Ba­siak-Ra­sa­ła, Gra­bow­ska, 2025, s. 561–562).

Po pierw­sze, wska­za­na ty­po­lo­gia jest pre­zen­to­wa­na ja­ko ta „naj­czę­ściej” przed­sta­wia­na, a więc są moż­li­we jesz­cze in­ne wa­rian­ty orien­ta­cji seksualnej.

Po dru­gie, pod­ręcz­nik su­ge­ru­je, że brak zdol­no­ści do two­rze­nia re­la­cji emo­cjo­nal­nych w przy­pad­ku orien­ta­cji asek­su­al­nej jest uzna­wa­ny za nor­mę zdro­wia psy­chicz­ne­go i seksualnego.

Kil­ka zdań póź­niej znaj­du­je­my do­dat­ko­we wyjaśnienie:

„Współ­cze­sna sek­su­olo­gia jed­no­znacz­nie uzna­je, że in­ne orien­ta­cje niż he­te­ro­sek­su­al­na nie są za­bu­rze­nia­mi ani wy­bo­rem, lecz na­tu­ral­ny­mi i trwa­ły­mi wa­rian­ta­mi ludz­kiej orien­ta­cji sek­su­al­nej. Zo­sta­ły one usu­nię­te z kla­sy­fi­ka­cji za­bu­rzeń psy­chicz­nych (DSM i ICD), a ich pa­to­lo­gi­zo­wa­nie nie znaj­du­je uza­sad­nie­nia na­uko­we­go” (red. Grze­bie­luch, Ba­siak-Ra­sa­ła, Gra­bow­ska, 2025, s. 562).

Tym sa­mym uzna­nie za pa­to­lo­gicz­ną nie­zdol­ność do two­rze­nia re­la­cji emo­cjo­nal­nych oso­by iden­ty­fi­ku­ją­cej się ja­ko asek­su­al­nej „nie znaj­du­je uza­sad­nie­nia na­uko­we­go” i nie kwa­li­fi­ku­je się do psy­cho­te­ra­pii. Ta­ka nie­zdol­ność na­to­miast jest kom­po­nen­tem „na­tu­ral­ne­go i trwa­łe­go wa­rian­tu” ludz­kiej seksualności.

Ko­lej­nym kon­tro­wer­syj­nym za­gad­nie­niem po­ru­szo­nym w pod­ręcz­ni­ku jest opis me­tod an­ty­kon­cep­cji, a w szcze­gól­no­ści wkład­ki we­wnątrz­ma­cicz­nej (IUD). Na stro­nie 594 czytamy:

„Wkład­ka we­wnątrz­ma­cicz­na (IUD) – to dłu­go­ter­mi­no­wa me­to­da an­ty­kon­cep­cji w po­sta­ci nie­wiel­kie­go, ela­stycz­ne­go ele­men­tu w kształ­cie li­te­ry T, wy­ko­na­ne­go z two­rzy­wa sztucz­ne­go; za­kła­da­na jest przez gi­ne­ko­lo­ga bez­po­śred­nio do ja­my ma­ci­cy, zwy­kle na okres od 3 do 10 lat – po wcze­śniej­szym prze­pro­wa­dze­niu nie­zbęd­nych ba­dań i wy­klu­cze­niu prze­ciw­wska­zań; me­cha­nizm dzia­ła­nia wkład­ki po­le­ga na: zmia­nie wła­ści­wo­ści en­do­me­trium (bło­ny ślu­zo­wej ma­ci­cy), za­gęsz­cze­niu ślu­zu szyj­ko­we­go i utrud­nie­niu po­ru­sza­nia się plem­ni­ków w dro­gach rod­nych; wy­róż­nia się 2 głów­ne ty­py wkła­dek: hor­mo­nal­ną (IUS) – uwal­nia hor­mon le­wo­nor­ge­strel, któ­ry do­dat­ko­wo ha­mu­je owu­la­cję i za­gęsz­cza śluz szyj­ko­wy (cha­rak­te­ry­zu­je się bar­dzo wy­so­ką sku­tecz­no­ścią – wskaź­nik Pe­ar­la: 0,1–0,2), oraz nie­hor­mo­nal­ną (mie­dzia­ną) – uwal­nia jo­ny mie­dzi, któ­re dzia­ła­ją plem­ni­ko­bój­czo i zmie­nia­ją śro­do­wi­sko we­wnątrz­ma­cicz­ne (jej sku­tecz­ność jest rów­nież wy­so­ka – wskaź­nik Pe­ar­la: 1–3); IUS dzia­ła głów­nie miej­sco­wo, uwal­nia­jąc le­wo­nor­ge­strel, co za­gęsz­cza śluz szyj­ko­wy i blo­ku­je plem­ni­ki. U więk­szo­ści użyt­kow­ni­czek na­tu­ral­ny cykl hor­mo­nal­ny mo­że być za­cho­wa­ny (nie blo­ku­je owu­la­cji w każ­dym cy­klu.)” (red. Grze­bie­luch, Ba­siak-Ra­sa­ła, Gra­bow­ska, 2025, s. 594).

Choć opis jest szcze­gó­ło­wy pod wzglę­dem tech­nicz­nym, w pod­ręcz­ni­ku bra­ku­je jed­no­znacz­ne­go wska­za­nia, że wkład­ka mo­że dzia­łać rów­nież po za­płod­nie­niu, czy­li mieć po­ten­cjal­ne dzia­ła­nie wcze­sno­po­ron­ne przed im­plan­ta­cją. W prak­ty­ce ozna­cza to, że ucznio­wie mo­gą ode­brać prze­kaz ja­ko do­ty­czą­cy wy­łącz­nie za­po­bie­ga­nia cią­ży przed po­czę­ciem, bez peł­nej in­for­ma­cji o bio­lo­gicz­nych skut­kach metody.

Dla ro­dzi­ców i wy­cho­waw­ców ro­dzi to py­ta­nie: czy w edu­ka­cji zdro­wot­nej po­win­no się przed­sta­wiać ta­kie me­to­dy w ode­rwa­niu od kon­se­kwen­cji dla ży­cia ludz­kie­go? Czy mło­dy czło­wiek, któ­ry do­pie­ro uczy się od­po­wie­dzial­no­ści i ro­zu­mie­nia zna­cze­nia sek­su­al­no­ści, po­wi­nien być edu­ko­wa­ny w spo­sób tech­nicz­ny, bez od­nie­sie­nia do etycz­ne­go i du­cho­we­go wy­mia­ru ludz­kie­go życia?

Po­dob­nie jak w przy­pad­ku orien­ta­cji asek­su­al­nej, pod­ręcz­nik przed­sta­wia in­for­ma­cje zgod­ne z na­uko­wą kla­sy­fi­ka­cją i ak­tu­al­nym sta­nem wie­dzy, ale nie uwzględ­nia w peł­ni wy­cho­waw­cze­go i etycz­ne­go kon­tek­stu – co w prak­ty­ce mo­że po­zo­sta­wić uczniów i na­uczy­cie­li w nie­pew­no­ści co do te­go, ja­kie war­to­ści i po­sta­wy na­le­ży wspierać.

Mię­dzy tro­ską o zdro­wie a tro­ską o człowieka

Nie moż­na za­po­mi­nać, że szko­ła nie za­czy­na od ze­ra. Przez la­ta funk­cjo­no­wał przed­miot wy­cho­wa­nie do ży­cia w ro­dzi­nie, któ­ry choć nie­po­zba­wio­ny wad pró­bo­wał uj­mo­wać te­mat w spo­sób za­ko­rze­nio­ny w re­la­cjach, od­po­wie­dzial­no­ści i wartościach.

Dziś po­ja­wia się no­wa pro­po­zy­cja, któ­ra kła­dzie więk­szy na­cisk na aspekt zdro­wot­ny. To zro­zu­mia­łe w ob­li­czu ro­sną­cych pro­ble­mów psy­chicz­nych czy cho­rób cy­wi­li­za­cyj­nych, z ja­ki­mi mie­rzą się mło­dzi lu­dzie. Po­trze­bu­ją oni wspar­cia i rze­tel­nej wiedzy.

Jed­no­cze­śnie war­to pa­mię­tać, że czło­wiek nie jest je­dy­nie or­ga­ni­zmem wy­ma­ga­ją­cym pro­fi­lak­ty­ki. To oso­ba, od po­czę­cia aż do na­tu­ral­nej śmier­ci, ob­da­rzo­na god­no­ścią, któ­rej nie moż­na spro­wa­dzić do bio­lo­gii czy statystyk.

Dla­te­go klu­czo­we po­zo­sta­je py­ta­nie, czy no­wy przed­miot za­cho­wa rów­no­wa­gę mię­dzy wie­dzą a wy­cho­wa­niem oraz czy nie zgu­bi te­go, co sta­no­wi­ło isto­tę wcze­śniej­sze­go po­dej­ścia: spoj­rze­nia na czło­wie­ka ja­ko ca­łość, zdol­ną do mi­ło­ści, od­po­wie­dzial­no­ści i bu­do­wa­nia trwa­łych relacji.

 

jb

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj