W Izbie Reprezentantów Oregonu większość demokratów sprzeciwiła się wprowadzeniu pod obrady projektu HB 4087, który miał zapewnić noworodkom, które przeżyły próbę aborcji, pełną opiekę medyczną, równą innym dzieciom.
Projekt zakładał, że dzieci, które przeżyją próbę aborcji i urodzą się żywe, będą miały zagwarantowany taki sam standard opieki medycznej jak każdy inny noworodek, bez względu na okoliczności narodzin.
Historia, która wybrzmiała w sali obrad
Wniosek o skierowanie projektu pod obrady złożył sędzia Boice podczas sesji 16 lutego. Na początku obrad przypomniał historię Amy Miles – kobiety, która przyszła na świat w latach 80. w 28. tygodniu ciąży w Ashland w Oregonie podczas aborcji mającej zakończyć jej życie.
Dziś Amy Miles jest żoną i matką, a także aktywnie występuje publicznie jako rzecznik osób, które – jak sama podkreśla – „miały szczęście przeżyć”. Jej historia została przywołana jako argument za tym, by państwo jasno określiło obowiązek udzielenia pełnej pomocy medycznej każdemu dziecku urodzonemu żywo.
Wynik głosowania
W głosowaniu 34 Demokratów opowiedziało się przeciwko wprowadzeniu projektu pod obrady, a 22 Republikanów było za. Wśród głosujących przeciw znalazł się poseł Cyrus Javadi, wcześniej związany z ruchem pro-life, obecnie reprezentujący Partię Demokratyczną. Z powodu braku większości projekt nie przeszedł przez komisję i nie trafił do dalszego procedowania.
Argumenty za życiem
Dla organizacji broniących życia sprawa ma wymiar fundamentalny. Ich zdaniem projekt nie dotyczył sporów ideologicznych wokół samej aborcji, lecz podstawowej zasady: równej ochrony każdego dziecka, które urodziło się żywe.
„To tragiczne, że obecni demokratyczni ustawodawcy w Oregonie są tak oddani radykalnemu programowi swojej partii w sprawie aborcji, że nie podejmą, co najmniej, działań mających na celu zapewnienie, że dzieci, które przeżyją próby aborcji, będą traktowane z takim samym standardem opieki, jak każdy inny noworodek” – powiedziała Lois Anderson, dyrektor wykonawcza Oregon Right to Life.
„Określenie wymaganych standardów opieki dla osób, które przeżyły aborcję, powinno być wspólnym stanowiskiem wszystkich rozsądnych ludzi, nawet jeśli nie identyfikują się jako pro-life”.
Zwolennicy ustawy podkreślają, że chodzi o minimalny standard humanitarny, jasny obowiązek ratowania życia dziecka, które oddycha, ma tętno lub wykazuje inne oznaki życia. Państwo nie powinno pozostawiać takich sytuacji bez jednoznacznych regulacji.
Szerszy kontekst
Oregon jest jednym z amerykańskich stanów o najbardziej liberalnych przepisach dotyczących aborcji. Odrzucenie projektu HB 4087 pokazuje szerszy trend: rośnie dostęp do aborcji, ale jednocześnie nie wprowadzono dodatkowych zabezpieczeń dla dzieci, które przeżyją tę procedurę.
Spór o ustawę pokazuje, jak głęboko podzielone pozostaje amerykańskie społeczeństwo w kwestiach związanych z początkiem życia. Dla jednych była to próba ograniczenia praw reprodukcyjnych. Dla drugich sprawdzian wrażliwości na los najbardziej bezbronnych.
Jedno jest pewne: temat ochrony dzieci urodzonych żywo po nieudanej aborcji nie zniknie z debaty publicznej. Zwolennicy projektu zapowiadają dalsze działania i powrót do sprawy w kolejnych sesjach legislacyjnych.
jb
Źródło: lifenews.com



