Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Więcej ofiar niż aborcja. Wstrząsające dane o in vitro

In vitro
In vitro

To, co wy­da­wa­ło się szan­są dla mał­żeństw zma­ga­ją­cych się z nie­płod­no­ścią, dziś uka­zu­je swo­je dru­gie, mrocz­ne ob­li­cze. In vi­tro – tech­no­lo­gia, któ­ra mia­ła „da­wać ży­cie” – w rze­czy­wi­sto­ści koń­czy się śmier­cią. I to śmier­cią w ska­li, o któ­rej ma­ło kto ma od­wa­gę mó­wić głośno.

Do­tąd naj­więk­szym dra­ma­tem współ­cze­sno­ści by­ła abor­cja. Każ­de­go ro­ku po­nad mi­lion dzie­ci w sa­mych tyl­ko Sta­nach Zjed­no­czo­nych tra­ci ży­cie w wy­ni­ku abor­cji. Ale no­we da­ne po­ka­zu­ją, że to już nie abor­cja jest naj­więk­szym źró­dłem śmier­ci nienarodzonych.

We­dług naj­now­szych da­nych ame­ry­kań­skie­go So­cie­ty for As­si­sted Re­pro­duc­ti­ve Tech­no­lo­gy, w 2023 ro­ku prze­pro­wa­dzo­no po­nad 430 ty­się­cy cy­kli in vi­tro, z któ­rych uro­dzi­ło się oko­ło 96 ty­się­cy dzieci.

Na pierw­szy rzut oka – brzmi jak suk­ces me­dy­cy­ny. Ale wy­star­czy się­gnąć głę­biej. Z pro­ste­go ra­chun­ku wy­ni­ka, że na jed­no dziec­ko uro­dzo­ne dzię­ki IVF przy­pa­da oko­ło 20 za­rod­ków ludz­kich, któ­re nie przeżyły.

Część z nich umie­ra w la­bo­ra­to­riach, część ni­gdy nie zo­sta­je wsz­cze­pio­na, a ogrom­na licz­ba po pro­stu tra­fia do za­mra­ża­rek – w stan za­wie­sze­nia mię­dzy ży­ciem a śmiercią.

Or­ga­ni­za­cja pro-li­fe Li­ve Ac­tion sza­cu­je, że w sa­mych Sta­nach Zjed­no­czo­nych w 2023 ro­ku zgi­nę­ło pra­wie 2 mi­lio­ny ludz­kich za­rod­ków. To da­ne o praw­dzi­wych, ist­nie­ją­cych ludz­kich isto­tach, z DNA, któ­re czy­ni je wy­jąt­ko­wy­mi i niepowtarzalnymi.

Co dzie­je się z „nad­licz­bo­wy­mi” zarodkami?

Ofi­cjal­nie – są „prze­cho­wy­wa­ne”. Ale każ­dy bio­log wie, że za­mro­że­nie nie jest sta­nem ży­cia, lecz je­go bru­tal­nym za­trzy­ma­niem. Nie wszyst­kie za­rod­ki prze­ży­wa­ją roz­mro­że­nie, nie wszyst­kie ma­ją szan­sę na im­plan­ta­cję. A te, któ­re ni­gdy nie zo­sta­ną „uży­te”, prę­dzej czy póź­niej są uty­li­zo­wa­ne al­bo prze­ka­zy­wa­ne na eks­pe­ry­men­ty naukowe.

W prak­ty­ce więc la­bo­ra­to­ria in vi­tro sta­ją się miej­sca­mi ma­so­wej śmier­ci – w ci­szy, bez pro­te­stów, bez zni­czy, bez trumien.

Dzie­ci nie­na­ro­dzo­ne gi­ną nie dla­te­go, że ktoś ich nie chce, ale dla­te­go, że sys­tem uznał, iż moż­na ni­mi za­rzą­dzać jak ma­te­ria­łem biologicznym.

Ko­ściół ka­to­lic­ki nie zo­sta­wia wątpliwości

Pa­pież Be­ne­dykt XVI na­zy­wał in vi­tro „zna­kiem du­cho­wej wła­dzy An­ty­chry­sta”, bo czło­wiek pró­bu­je prze­jąć to, co z na­tu­ry na­le­ży do Bo­ga – wła­dzę nad po­cząt­kiem ży­cia. Ko­ściół nie po­tę­pia pra­gnie­nia po­sia­da­nia dziec­ka. Wręcz prze­ciw­nie – ro­zu­mie ból i cier­pie­nie mał­żon­ków, któ­rzy nie mo­gą zo­stać ro­dzi­ca­mi. Ale ostrze­ga przed ce­ną, ja­ką pła­ci się za tech­nicz­ne „roz­wią­za­nia”. Ce­na ta to ży­cie in­nych dzie­ci, któ­re nie mia­ły szczę­ścia zo­stać wybrane.

Pol­ska dro­ga – czy idzie­my w złym kierunku?

W grud­niu 2023 ro­ku pol­ski Sejm przy­jął usta­wę o fi­nan­so­wa­niu in vi­tro z bu­dże­tu pań­stwa. De­cy­zję tę pod­pi­sał pre­zy­dent An­drzej Du­da. Był to gorz­ki znak, że w imię po­li­ty­ki i emo­cji Pol­ska re­zy­gnu­je z obro­ny naj­bar­dziej bezbronnych.

Jak za­uwa­ża dr Ta­de­usz Wa­si­lew­ski, ginekolog‑położnik, za­ło­ży­ciel NaProMedica:

„Mu­si­my pa­mię­tać, że nie ma pro­gra­mu in vi­tro bez śmier­ci ist­nie­nia ludz­kie­go na eta­pie roz­wo­ju za­rod­ko­we­go. Ży­cie ludz­kie, o czym mó­wią wszyst­kie pod­ręcz­ni­ki do pe­dia­trii, po­łoż­nic­twa i gi­ne­ko­lo­gii, za­czy­na się z chwi­lą fu­zji plem­ni­ka z ko­mór­ką ja­jo­wą. Me­to­da sztucz­ne­go za­płod­nie­nia nie speł­nia tej de­fi­ni­cji z punk­tu wi­dze­nia ochro­ny ży­cia ludzkiego.”

Ci­sza więk­sza niż sumienie

Dla­cze­go o tym mil­czy­my? Bo wy­god­niej wie­rzyć w opo­wieść o „cu­dzie tech­ni­ki” niż przy­znać, że za tym cu­dem stoi dra­mat ty­się­cy ist­nień ludz­kich, któ­rym od­mó­wio­no pra­wa do życia.

Ży­cie nie jest wy­two­rem la­bo­ra­to­rium. Każ­dy za­ro­dek to dziec­ko Bo­ga, nie nu­mer w ewi­den­cji, nie eks­pe­ry­ment. To czło­wiek, któ­ry ni­gdy nie do­stał szan­sy, by za­pła­kać, by od­dy­chać, by być kochanym.

jb

Źró­dło: LifeSiteNews.com

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj