Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

13 placówek Planned Parenthood zamkniętych w Iowa

Fot.: Planned Parenthood Action Fund. Dostęp: 7 sierpnia 2025r.
Fot.: Planned Parenthood Action Fund. Dostęp: 7 sierpnia 2025r.

Cza­sem zwy­cię­stwa nie przy­cho­dzą z hu­kiem. Cza­sem nie to­wa­rzy­szą im świa­tła ka­mer ani me­dial­ne fan­fa­ry. Cza­sem do­ko­nu­ją się po ci­chu – krok po kro­ku, de­cy­zja po de­cy­zji, aż w koń­cu wi­dać efek­ty, któ­rych nie spo­sób zi­gno­ro­wać. Tak wła­śnie wy­glą­da dzi­siaj sy­tu­acja w sta­nie Io­wa, gdzie w cią­gu ostat­nich lat za­mknię­to aż 13 pla­có­wek Plan­ned Parenthood.

To efekt lat de­ter­mi­na­cji, mo­dlitw, dzia­łań le­gi­sla­cyj­nych i edu­ka­cyj­nych – a przede wszyst­kim kon­se­kwent­nej pra­cy lu­dzi, któ­rzy wie­dzą, że każ­de ży­cie ma war­tość od sa­me­go początku.

Jesz­cze kil­ka lat te­mu Io­wa by­ła uzna­wa­na za stan, któ­ry mo­że pójść w kie­run­ku li­be­ra­li­za­cji prze­pi­sów abor­cyj­nych. W 2018 ro­ku Sąd Naj­wyż­szy sta­nu orzekł, że abor­cja to „pra­wo fun­da­men­tal­ne”, co de fac­to za­blo­ko­wa­ło wszel­kie no­we ini­cja­ty­wy chro­nią­ce ży­cie. Wy­da­wa­ło się, że wszyst­ko zmie­rza w złym kierunku.

W 2020 ro­ku uchwa­lo­no usta­wę wpro­wa­dza­ją­cą 24-go­dzin­ny okres ocze­ki­wa­nia przed abor­cją. Dwa la­ta póź­niej Sąd Naj­wyż­szy sta­nu cof­nął swo­je wcze­śniej­sze sta­no­wi­sko i uznał, że pra­wo do abor­cji nie jest „fun­da­men­tal­ne” w kon­sty­tu­cji sta­nu Io­wa. To był przełom.

W lip­cu 2024 ro­ku we­szło w ży­cie no­we pra­wo – tzw. He­art­be­at Law, czy­li usta­wa za­ka­zu­ją­ca abor­cji od mo­men­tu wy­kry­cia bi­cia ser­ca dziec­ka, czy­li już oko­ło 6. ty­go­dnia cią­ży. Jak po­da­je Gut­t­ma­cher In­sti­tu­te, w cią­gu mie­sią­ca licz­ba abor­cji w sta­nie spa­dła o 38%. To re­al­ne ży­cie ura­to­wa­nych dzieci.

Za­mknię­cie 13 kli­nik Plan­ned Pa­ren­tho­od to nie tyl­ko sym­bol. To fakt, któ­ry prze­kła­da się na set­ki, a być mo­że ty­sią­ce ist­nień, któ­re do­sta­ły szan­sę na ży­cie. Dziś w ca­łym sta­nie dzia­ła­ją już tyl­ko dwie ta­kie pla­ców­ki – to wciąż o dwie za du­żo, ale ten­den­cja jest wy­raź­na. I da­je nadzieję.

Co da­lej? Obroń­cy ży­cia w Io­wa nie osia­da­ją na lau­rach. Trwa­ją pra­ce nad tzw. Black-Mar­ket Pre­ven­tion Act – usta­wą, któ­ra ma prze­ciw­dzia­łać nie­le­gal­ne­mu ob­ro­to­wi ta­blet­ka­mi abor­cyj­ny­mi. No­we prze­pi­sy ma­ją m.in. wy­ma­gać oso­bi­stej wi­zy­ty le­kar­skiej, zwięk­szać in­for­mo­wa­nie ko­biet o moż­li­wo­ści od­wró­ce­nia dzia­ła­nia pi­guł­ki oraz za­ostrzyć nad­zór nad skut­ka­mi ubocz­ny­mi. To od­po­wiedź na ko­lej­ne wy­zwa­nie – co­raz częst­sze pró­by do­ko­ny­wa­nia abor­cji far­ma­ko­lo­gicz­nej po­za sys­te­mem ochro­ny zdrowia.

I choć dro­ga do peł­nej ochro­ny ży­cia wciąż jest da­le­ka, nikt już nie mo­że po­wie­dzieć, że wal­ka nie ma sen­su. Io­wa po­ka­zu­je, że zmia­na jest moż­li­wa. Że do­bre pra­wo ma zna­cze­nie. Że nie­po­zor­ne de­cy­zje po­li­ty­ków i wy­trwa­ła pra­ca lo­kal­nych or­ga­ni­za­cji pro-li­fe mo­gą prze­ło­żyć się na coś naj­waż­niej­sze­go – ura­to­wa­ne życie.

I choć jest jesz­cze wie­le do zro­bie­nia, jed­no jest pew­ne: war­to by­ło. Dla każ­de­go dziec­ka, któ­re dziś mo­że się śmiać, od­dy­chać i żyć – war­to było.

 

jb
Źró­dło: lifenews.com

 

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj