fbpx

Tylko życie ma przyszłość!

Prawo rzymskie i kultura etyczna starożytnych wobec dziecka poczętego

(skrót pracy magi­ster­skiej Anny Kubackiej – lau­reatki I nagrody w III edycji kon­kursu na prace magi­sterskie i licen­cjackie z zakresu pro­ble­matyki pro-life)

Nie­za­prze­czalnym faktem jest, że w sta­ro­żytnym Rzymie aborcja była wyko­nywana, a kwestie jej dopusz­czal­ności, karal­ności, czy oceny etycznej zależały nie tylko od stanu wiedzy medycznej, ale też polityki, wierzeń i wyobrażeń reli­gijnych, sytuacji spo­łecznej i eko­no­micznej, w końcu – jak to u sta­ro­żytnych – od kon­cepcji filo­zo­ficznych. Lite­ratura rzymska – obok dowodów na ist­nienie praktyki prze­ry­wania ciąży – dostarcza wielu przy­kładów na zde­cy­dowane potę­pienie tego zja­wiska.

Jednym z naj­cie­kaw­szych dzieł, w których znaj­dujemy odnie­sienia do życia poczętego, a zarazem kwestii prawnych i spo­łecznych zwią­zanych z aborcją, jest mowa obrończa Pro Clu­entio Avito, wygło­szona przez Cycerona (106 – 43 przed Chr.). Cyceron opo­wiada w niej m. in. o zamor­do­waniu brze­miennej kobiety oraz przy­czy­nieniu się do spę­dzenia płodu przez inną. Od strony prawnej wykazuje prze­wrotność zabójcy, chcącego pozbyć się „poten­cjalnych” spad­ko­bierców. Mówiąc o tym, kon­se­kwentnie powtarza, że czyny zabójcy były ode­braniem życia nie­na­ro­dzonym dzieciom. Użycie takich sfor­mu­łowań przez wybitnego mówcę, jakim bez wąt­pienia był Cyceron, świadczyć może, że z punktu widzenia moralnego i emo­cjo­nalnego musiało to mieć zna­czenie.

Nie­zwykle śmiałe i bez­dy­sku­syjne potę­pienie praktyk abor­cyjnych znaj­dujemy też u Owi­diusza (43 przed Chr. – ok. 18 po Chr.). Jego sta­no­wisko jest kon­se­kwentnie powta­rzane nie w jednym, lecz kilku utworach, które powstawały na prze­strzeni lat. Księga druga zbioru elegii miło­snych Amores, które barwnie oddają realia Rzymu za czasów Okta­wiana Augusta jako „miasta miłości”, ale i nie­by­wałego roz­luź­nienia oby­czajów, czy wręcz upadku moral­ności, zawiera aż dwie pieśni w całości poświęcone pro­ble­matyce prze­ry­wania ciąży. W pierwszej z nich, poeta, nie kryjąc gniewu i żalu, opo­wiada o fik­cyjnej kochance Korynnie, która spę­dziwszy płód zna­lazła się w stanie zagro­żenia życia. Z utworu Owi­diusza wynika, że czyn, którego się dopu­ściła, musiał być ówcześnie uważany za naganny, przy­naj­mniej w sferze „publicznej”, skoro jej kochanek zwraca się do bogów nie tylko z prośbą o przy­wró­cenie zdrowia, ale wręcz błaga o litość dla zuchwałej kobiety. Z kolei w drugiej pieśni pod­kre­ślona zostaje krzywda, jaką kobieta czyni sama sobie, oka­le­czając się podczas prób prze­rwania ciąży. Obra­żenia te porównuje poeta do ran, jakie można odnieść w czasie wojny. Wprost jednak przy­znaje, że kobieta sama gotuje sobie taki los i śmierć takiej matki, która czyni ze swego łona „plac krwawego boju” , uważa za spra­wie­dliwą karę. W dal­szych wersach pieśni piętnuje próżność kobiet i umi­ło­wanie przez nie wła­snego ciała ponad dar macie­rzyństwa.

Smutny przekaz Owi­diusza na temat przed­kła­dania piękna ciała ponad dar potomstwa przez rzymskie kobiety potwierdza również Seneka Młodszy (ok. 4 r. przed Chr. – 65 r. po Chr.), który w utworze De con­so­la­tione ad Helviam matrem (O pocie­szeniu dla matki Helwii) pisze o podziwie i ogromnej wdzięcz­ności dla matki, która wbrew panu­jącym modom i nie troszcząc się o siebie, poświęciła się roli kocha­jącej matki: „Nigdy się nie wsty­dziłaś swego licznego potomstwa, jak gdyby miało nie­ko­rzystnie świadczyć o twoim wieku. Nigdy, zwy­czajem innych kobiet, które szukają chwały w swych kształtach, nie ukry­wałaś cię­żarnego łona, jak gdyby nie­przy­zwo­itego brze­mienia, ani nie uda­rem­niłaś poczętych w swych wnętrz­no­ściach nadziei potomstwa”.

Zde­cy­dowany głos potę­piający praktyki abor­cyjne zabrał także Juwe­nalis (ok. 67 r. po Chr. – ok. 127/138r. po Chr.), pięt­nujący w swych utworach zepsucie oby­czajów i toczący boje z wszelkiej maści nie­pra­wością przy pomocy ostrego miecza satyry, zja­dliwie komen­tując ego­istyczną, próżną troskę kobiet o wygląd zewnętrzny i wygodę życia, co skutkuje uni­kaniem macie­rzyństwa.

Zauwa­żalne prze­cho­dzenie ku potę­pieniu praktyk abor­cyjnych następuje niemal rów­no­legle z poja­wieniem się i roz­wojem chrze­ści­jaństwa. Powstała w drugiej połowie II wieku Apo­ka­lipsa Piotra, choć dziś bez­spornie zali­czana do apo­kryfów nowo­te­sta­men­towych, w Kościele sta­ro­żytnym ota­czana była wielkim sza­cunkiem i uważana za pismo natchnione. Stąd trak­tować należy ją ze szcze­gólną uwagą jako przed­sta­wiającą wiarę i zapa­try­wania moralne pierw­szych chrze­ścijan. Świa­domość auto­rytetu, jakim cieszył się ów tekst, potęguje ogromne wra­żenie, jakie pozo­stawia prze­kazany w nim zatrwa­żający obraz przy­szłości cze­ka­jącej kobiety, które przy­czyniły się do śmierci swych nie­na­ro­dzonych dzieci.

Nawrócony na chrze­ści­jaństwo prawnik i filozof, Ter­tulian (ok. 150/160 – 230/240 r. po Chr.) kon­se­kwentnie głosił, że dziecko w łonie matki należy trak­tować na równi z czło­wiekiem już uro­dzonym. Co za tym idzie, postu­lował, by nie róż­ni­cować oceny czynów zabójcy w zależ­ności od tego, czy jego ofiarą był człowiek naro­dzony, czy nasci­turus, gdyż pomimo różnic fizycznych brak jest podstaw do wpro­wa­dzania odrębnej oceny moralnej pozba­wienia życia tych istot. Pogląd Ter­tu­liana opierał się na twier­dzeniu, że nasci­turus jest już de facto czło­wiekiem, gdyż człowiek jest połą­czeniem duszy i ciała. Bez­kom­pro­mi­sowość jego poglądów nie oznacza jednak, że wykluczał on prze­ry­wanie ciąży we wszystkich przy­padkach. Zazna­czając, iż jest to rzecz trudna, gdyż na szali ważą się dwa życia ludzkie, pod­kreślał, że w sytu­acjach, gdy zagrożone jest życie matki, rato­wanie jej jest rzeczą konieczną, nawet kosztem życia nie­na­ro­dzonego dziecka.

Obraz wyła­niający się z analizy wybranych przy­kładów lite­rackich zdaje się wska­zywać, że spo­łe­czeństwo rzymskie w zakresie etyki przez siebie dekla­ro­wanej zasad­niczo sprze­ci­wiało się prze­ry­waniu ciąży, jed­nakże w zakresie etyki prak­ty­ko­wanej z dostęp­ności środków poronnych korzy­stało bardzo często i nie­rzadko bez szcze­gólnego powodu, który taki krok mógłby uspra­wie­dliwiać. W sta­ro­żyt­ności głosy sprze­ci­wiające się sztucznemu prze­ry­waniu ciąży rzadko oscy­lowały wokół ochrony roz­wi­ja­jącego się życia. Sku­piały się raczej na zako­rze­nionej w spo­łe­czeń­stwie powin­ności żony i matki do wydania potomstwa, prawie ojca do pozy­skania spad­ko­biercy, w końcu nie­bez­pie­czeń­stwie, jakim wywo­łanie poro­nienia groziło życiu i zdrowiu kobiety. Dopiero pisma chrze­ści­jańskie wprost potę­piały prze­ry­wanie ciąży, uza­sad­niając to względami moralnymi, wyni­ka­jącymi z uznania roz­wi­ja­jącego się dziecka za czło­wieka równego uro­dzonemu, a jako jedyny wyjątek podając zagro­żenie życia matki.

Obraz etyki, jaki ukazują dostępne źródła lite­rackie, znajduje odzwier­cie­dlenie w prawie rzymskim, które kształ­tując się, odpo­wiadało na potrzeby i ocze­ki­wania ówcze­snego spo­łe­czeństwa. W sta­ro­żytnym Rzymie rodzina i jej cią­głość poko­le­niowa odgrywały wielką rolę, a pozycja ojca rodziny była zaszczytem i wyznacz­nikiem pozycji zarówno wśród bli­skich, jak i w spo­łe­czeń­stwie. Stąd też znaj­dujemy w prawie rzymskim liczne regu­lacje mające stać na straży ładu zwią­zanego z rodziną i dające jej członkom moż­liwość docho­dzenia swoich praw. W natu­ralny sposób prawo wkro­czyło także w sferę pro­kreacji, gdzie w postaci jeszcze nie­na­ro­dzonego, ale już poczętego przy­szłego oby­watela rzym­skiego, czyli nasci­turusa, spo­tykały się prawa i interesy prze­różnych pod­miotów: ojca, matki, bliż­szych i dal­szych krewnych, państwa i w końcu jego samego.

Już w czasach kró­lew­skich wpro­wa­dzono zakaz prze­ry­wania ciąży. Sankcje, jakie groziły za spę­dzenie płodu, były dotkliwe – zarówno dla kobiet zagro­żonych odda­leniem, jak i męż­czyzn (ojców rodzin), którzy za nad­użycie władzy ojcow­skiej mogli utracić majątek.

W czasach repu­bli­kań­skich życie nasci­turusa było chro­nione przez prawo i to bez względu na wolę ojca rodziny, a prze­rwanie ciąży było karane nie­za­leżnie od tego, czy pater familias wyraził na nie zgodę. Również sankcja grożąca matce za prze­rwanie ciąży związana była bez­po­średnio z ochroną płodu. Prawo publiczne, karząc za prze­rwanie ciąży, odnosiło się przede wszystkim (choć nie wyłącznie) do skutku, jakim było zszar­ganie god­ności ojca. Odpo­wie­dzialność za czyn roz­ciągała się jednak nie tylko na matkę, ale i wszelkie osoby, które w pro­ce­derze tym miały swój udział. Przy­czy­nienie się do spę­dzenia płodu poprzez podanie środka poronnego było zatem czynem sprzecznym nie tylko z etyką lekarską, ale i prawem, które w takim dzia­łaniu upa­trywało nie­wła­ściwe wyko­ny­wanie zawodu. Należy pod­kreślić, że z per­spektywy prawa, w przy­padku medyków i innych osób dostar­cza­jących, czy poda­jących prze­różne spe­cyfiki, to nie aborcja sama w sobie była karana, lecz swoisty błąd w sztuce lekar­skiej, który skut­kował śmiercią pacjentki. Wśród motywów wpro­wa­dzenia karal­ności matek, które prze­rwały ciążę oraz odpo­wie­dzial­ności osób, które w tym pomogły lub choćby przy­padkiem do tego dopro­wa­dziły, należy upa­trywać także szeroko zakro­jonej próby odbudowy demo­gra­ficznej państwa. Nader wyraźnie widać to już w samym fakcie jed­no­znacznego włą­czenia kwestii dziet­ności w zakres zain­te­re­so­wania prawa publicznego. Przekazy Ulpiana, wybitnego jurysty z II wieku po Chr., są źródłem wska­zu­jącym, że obok inte­resów pry­watnych rodziców i inte­resów państwa zwią­zanych z demo­grafią, przepisy pena­li­zujące spę­dzenie płodu mogły być oparte także na woli ochrony roz­wi­ja­jącego się dziecka. Zapewne w jakimś stopniu widziano w nim odrębny byt, skoro zde­cy­dowano się na wpro­wa­dzenie prze­pisów chro­niących nasci­turusa przed skutkami kary zasą­dzonej jego matce. We wspo­mnianej powyżej mowie Cycerona Pro Cluento Avito znaj­dujemy wie­lo­krotnie odnie­sienia do oskar­żenia o podwójne zabójstwo (matki i jej nie­na­ro­dzonego dziecka), co wskazuje, że Rzy­mianie trak­towali nie­na­ro­dzone dziecko w kate­gorii czło­wieka. I choć jego status nie był równy pozycji dziecka już uro­dzonego , to jednak widoczne są w prawie rzymskim prze­słanki świad­czące o pewnym, chciałoby się powie­dzieć „pod­świa­domym” upodmio­to­wieniu nie­na­ro­dzonego dziecka. Widać to cho­ciażby w zasadzie przy­zna­wania dziecku poza­mał­żeń­skiemu stanu toż­samego ze stanem, do jakiego przy­na­leżała matka w chwili poczęcia, nie zaś w chwili narodzin. Lite­ratura wskazuje także na nieobcą Rzy­mianom tro­skliwość o nie­na­ro­dzone dziecko, wyrażaną zarówno jako troska o samo dziecko, jak i w odczu­waniu po poro­nieniu straty tak głę­bokiej, że dotykała ona całej rodziny. Nawet Neron, chcąc zdys­kre­dy­tować Oktawię w oczach ludu, oskarżył ją właśnie o celowe spo­wo­do­wanie poro­nienia. W jeszcze bar­dziej jed­no­znaczny sposób prawo rzymskie upodmio­towiło nasci­turusa w insty­tucji cura­toris ventris, gdzie wprost okre­ślono, że to nie­na­ro­dzone dziecko, a nie jego matka, otrzymuje ali­menty, a czyn­ności podej­mowane przez kuratora dla wła­ściwego gospo­da­ro­wania majątkiem i zapew­nienia godnych warunków życia brze­miennej matce są dyk­towane obo­wiązkiem wobec jej i spad­ko­dawcy dziecka. Można więc powie­dzieć, że prawo rzymskie z pew­nością nie pozwalało na dowolne dys­po­no­wanie życiem nie­na­ro­dzonego. Moty­wacje ku temu były prze­różne – od prag­ma­tycznego podejścia państwa, świa­domego, że dla jego pra­wi­dłowego funk­cjo­no­wania konieczne jest posia­danie odpo­wiednich zasobów ludzkich, przez przyjęte w kul­turze i tra­dycji oparcie spo­łe­czeństwa rzym­skiego na rodzinie, z czego wynikało silne zako­rze­nienie powin­ności wydania na świat i wycho­wania potomstwa, a skoń­czywszy na aspektach reli­gijnych, praw­do­po­dobnie także pogań­skich, a w póź­niejszym okresie – z pew­nością chrze­ści­jań­skich. Te same czynniki, które z różnym natę­żeniem wpływały na kształt prawa (potrzeby państwa, kultura, tra­dycja, religia), kształ­towały jed­no­cześnie kulturę etyczną sta­ro­żytnych. Ta zaś, prędzej czy później musiała znaj­dować odzwier­cie­dlenie w prawie. Proces swo­istego „rów­no­wa­żenia” zasad etycznych i prawnych okazał się być doskonale widoczny po zesta­wieniu ze sobą tekstów lite­rackich i regu­lacji prawnych, odno­szących się do kon­kretnego prze­działu cza­sowego. Spój­ności zasad etycznych i prawa sprzyjał fakt, że twórcza praca praw­ników rzym­skich czę­stokroć zali­czana była do źródeł prawa cywilnego. Prawnicy zaś cie­szyli się wielką powagą nie tylko ze względu na swoją zna­jomość prawa pozy­tywnego, ale i zna­jomość filo­zofii, przez co znaj­dowali posłuch u spo­łe­czeństwa nie tylko w sprawach prawnych, ale i moralnych. Wszystkie wymie­nione czynniki jed­no­znacznie wskazują na silną wza­jemną kore­lację zasad prawa obo­wią­zu­jącego sta­ro­żytnych i zasad etycznych przez sta­ro­żytnych wyzna­wanych. Prawo rzymskie, choć z różnych przyczyn i w różnym zakresie, stało na straży bytu dziecka poczętego w oparciu o zasadę słusz­ności. Kon­tekst obec­ności w prawie inte­resów nie­na­ro­dzonego dziecka wskazuje, że ochrona nasci­turusa była czę­stokroć swego rodzaju efektem ubocznym troski o interesy innych (ojca, państwa), co jednak nie zmienia faktu, że ochrona ta wystę­powała. Regu­lacje naka­zujące odro­czenie wyko­nania kary na brze­miennej kobiecie, do czasu„ aż ta nie urodzi ‚wskazują, że w oparciu o zasadę słusz­ności i spra­wie­dli­wości prawo chroniło bez­po­średnio właśnie nasci­turusa. Etyka, której ślady odnaj­dujemy nie tylko w prawie, ale przede wszystkim w lite­ra­turze, wraz z biegiem historii coraz bar­dziej pejo­ra­tywnie zapa­trywała się na prze­ry­wanie ciąży, aż w końcu w epoce chrze­ści­jań­skiej potępiła je z całą mocą. Należy jednak zaznaczyć, że choć kultura etyczna Rzymian z pew­nością ewo­lu­owała pod wpływem dok­tryny chrze­ści­jań­skiej, to nawet w momencie usta­no­wienia chrze­ści­jaństwa religią pań­stwową nie możemy mówić o dosto­so­waniu prawa do zasad etyki religii Chry­stu­sowej.

%d bloggers like this: