fbpx

Poronienie. Dlaczego ja?

Samo­istne poro­nienie czy ciąża obumarła jest naj­częstszym powi­kłaniem ciąży, zda­rza­jącym się co czwartej kobiecie w jej życiu pro­kre­acyjnym.

Często widzimy tylko fragment pewnej rze­czy­wi­stości. Praw­do­po­dobnie więcej osób, niż nam się wydaje, przeszło w swoim życiu przez tak trudne doświad­czenia, jakimi są różnego typu nie­po­wo­dzenia pro­kre­acyjne. Poro­nienie dotknęło także naszą rodzinę.

Ten krótki wstęp zakończę apelem o większą uważność na dru­giego czło­wieka. Pytania o czyjeś plany pro­kre­acyjne są nie tylko nie­kul­tu­ralne, ale też mogę być bardzo bolesne. „Dla­czego macie tylko jedno dziecko? Kiedy następne? Chcecie wychować jedynaka samoluba?”. A gdyby tak usłyszeć w odpo­wiedzi: „Mamy troje dzieci, dwoje zmarło przed­wcześnie. Następnego mieć nie możemy. Cóż, nasze dziecko nie jest więc jedy­nakiem…”.

Czym jest poro­nienie?

Poro­nienie (z łac. Abortus), to inaczej nie­po­myślne zakoń­czenie ciąży w pierwszej jej połowie, a dokładnie przed upływem 22. tygodnia ciąży (21 tygodni i 6 dni). To dokładne okre­ślenie czasu trwania ciąży pomaga w wyzna­czeniu granicy pomiędzy poro­nieniem a porodem przed­wczesnym. Wzięło się to stąd, że dzieci uro­dzone przed 22 tygo­dniem ciąży nie­zwykle rzadko prze­żywają. Powodem jest niska masa uro­dze­niowa – poniżej 500 g (taka waga przypada na 22. tydzień rozwoju dziecka w łonie mamy).

Jak często dochodzi do poronień?

Sta­ty­stycznie przyjmuje się, że nawet blisko połowa ciąż może zakończyć się poro­nieniem. Nie­rzadko dochodzi do niego, zanim jeszcze kobieta zdążyła się zorien­tować, że jest w ciąży (np. jeśli ma nie­re­gu­larne cykle, może jej się wydawać, że to po prostu kolejny wydłużony cykl). Samo­istne poro­nienie (bo trzeba pamiętać, że poro­nienie może być również sztuczne – to aborcja) czy ciąża obumarła jest naj­częstszym powi­kłaniem ciąży, zda­rza­jącym się co czwartej kobiecie w jej życiu pro­kre­acyjnym. Szcze­gólnie trudne bywają tzw. poro­nienia nawykowe – nawra­cające, czyli nastę­pujące jedno, dwa a nawet trzy kolejno po sobie. Odsetek par doświad­cza­jących poronień nawy­kowych ze stratą kolejnych trzech ciąż, jest sza­cowany na poziomie 1 proc.

Przy­czyny poronień

Naj­trudniej jest odpo­wie­dzieć na pytanie, jaka mogła być przy­czyna poro­nienia? Jest ich bowiem naprawdę dużo i trudno ocenić ich bez­po­średni wpływ na przed­wczesne zakoń­czenie ciąży. Przy­glą­dając się sytuacji, lepiej złapać jak naj­szerszą per­spektywę, a nie szukać „jednego winnego”. W tym samym czasie mogą się nałożyć na siebie różne czynniki.

Szcze­gólnie trudne bywają tzw. poro­nienia nawykowe – nawra­cające, czyli nastę­pujące jedno, dwa a nawet trzy kolejno po sobie.

Przy­czyny poronień mogą wystę­pować zarówno po stronie orga­nizmu dziecka, jak i po stronie orga­nizmu mamy. Wymię tylko te naj­częstsze.

Przy­czyny poronień po stronie orga­nizmu dziecka:

  • puste jajo płodowe, czyli ciąża bez­za­rodkowa,
  • wady gene­tyczne dziecka – głównie nie­pra­wi­dłowa budowa lub liczba chro­mo­somów; jeśli wady gene­tyczne są dzie­dziczne, to może dochodzić do poronień nawy­kowych,
  • zaśniad gro­niasty (inaczej ciąża zaśniadowa) – stan, kiedy doszło do błędu gene­tycznego po zapłod­nieniu; ów błąd powoduje rozrost tkanki, zwanej zaśniadem. Zaśniad gro­niasty składa się z nie­pra­wi­dłowych ele­mentów łożyska i to one, zamiast zarodka, roz­wijają się w macicy,
  • zaśniad zarodkowy – zawiązki zarodka roz­wijają się nie­pra­wi­dłowo albo nawet zanikają,
  • zaśniad krwisty – zarodek zaczyna obumierać i dochodzi do jego prze­krwienia.

Przy­czyny poronień po stronie orga­nizmu mamy:

  • nie­pra­wi­dłowa budowa ana­to­miczna macicy (np. macica czę­ściowo prze­gro­dzona, macica dwu­rożna),
  • kon­se­kwencje inge­rencji w śro­do­wisko macicy, takie jak ope­racje, wcze­śniejsze porody, zabieg łyżecz­ko­wania (powo­dujące np. zrosty wewnątrz­ma­ciczne),
  • infekcje i stany zapalne w obrębie macicy,
  • choroby prze­wlekłe (takie jak cukrzyca czy zabu­rzenia czyn­ności tar­czycy),
  • choroby auto­im­mu­no­lo­giczne,
  • dłu­go­trwały stres,
  • uży­wanie sub­stancji psy­cho­ak­tywnych,
  • uży­wanie leków bez kon­sul­tacji z lekarzem

…i wiele innych. Warto też wspo­mnieć, że na wiele przyczyn poronień, które wynikają z fizjo­logii ciąży, kobiety nie mają żadnego wpływu (np. nie­pra­wi­dłowy rozwój łożyska, błon pło­dowych czy przy­czyny immu­no­lo­giczne).

Straty wcze­snych ciąż są wpisane w naszą pro­kreację i nie jest możliwe wyeli­mi­no­wanie wszystkich czyn­ników mogących sta­nowić przy­czynę poro­nienia. Faktem jest też to, że natu­ralne poro­nienia są spo­sobem natury na eli­mi­nację błędów, które skut­ko­wałyby np. poważnymi cho­robami – w końcu prze­trwają naj­sil­niejsze osobniki. Tyle mówią bio­lodzy. Oczy­wiście, to mało pocie­szające dla wszystkich rodziców, którzy stracili swoje uko­chane, często długo wycze­kiwane dziecko. Racjo­na­li­zacja, że „tak po prostu jest” okazuje się mało przy­datna, kiedy samemu trzeba się zmierzyć z tak trudną sytuacją…

Objawy poro­nienia

Swego rodzaju pro­fi­laktyką poronień może być wiedza. Jeśli kobieta ma świa­domość, co powinno ją zanie­pokoić i skłonić do kon­sul­tacji medycznej, jest szansa, że dziecko uda się ura­tować.

Poro­nienie zagra­żające (to stan, kiedy ciąża wciąż trwa, ale ryzyko utraty jest wysokie) może się objawiać nie­ja­snymi dole­gli­wo­ściami bólowymi w pod­brzuszu (ewen­tu­alnie także w odcinku krzy­żowym krę­go­słupa), pla­mieniem treścią krwistą, krwa­wieniem, odczu­waniem silnych emocji. Lekarz, do którego zgłosi się pacjentka, oceni sytuację i nie­kiedy może jeszcze wdrożyć postę­po­wanie wspie­rające ciążę. Jeśli nato­miast wspo­mniane objawy się utrzymają oraz dodatkowo pojawi się czynność skur­czona macicy lub/i roz­wie­ranie się szyjki, to roko­wania są już nie naj­lepsze.

Oczy­wiście, kobieta sama może prze­czuwać, że coś jest nie tak, ale każdą wąt­pliwość należy skon­sul­tować z lekarzem. Trudne jest samo­dzielne i ze stu­pro­centową pew­nością stwier­dzenie, że doszło do poro­nienia – muszą to potwierdzić badania. Warto dodać, że równie ważne jest pra­wi­dłowe postę­po­wanie po poro­nieniu – lekarz dosto­sowuje je do historii kon­kretnej kobiety.

*

Na koniec jeszcze krótka refleksja. Sfor­mu­ło­wania „kobieta poroniła” lub „poro­niłam” wydają mi się dość nie­szczę­śliwe. Odbieram je jako prze­rzu­canie odpo­wie­dzial­ności za tę trudną sytuację na kobietę („ona poroniła”) lub czuję w nich nad­mierne obar­czanie się winą przez samą kobietę („ja poro­niłam”). Tym­czasem poza obiek­tywnymi i rażącymi zanie­dba­niami cię­żarnych (jak się­ganie po używki, krańcowe zanie­dbanie swojego orga­nizmu itp.), naprawdę w nie­wielu sytu­acjach możemy powie­dzieć, że to dzia­łania matki wprost przy­czyniły się do śmierci nie­na­ro­dzonego dziecka. Z tego powodu o wiele bliższe jest mi sfor­mu­ło­wanie „stra­ciłam dziecko” czy „stra­ci­liśmy dziecko”, poka­zujące, że poro­nienie to cier­pienie. I to nie tylko mojej, ale całej rodziny.

 

Mał­go­rzata Bechler

Może zainteresują Cię także inne poruszane przez nas zagadnienia?

%d bloggers like this: