Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Dlaczego nieprzepracowana żałoba niszczy małżeństwo

Nieprzepracowana żałoba
Nieprzepracowana żałoba. Fot.: [mayaporto] ©123RF.COM

Po­ro­nie­nie to nie tyl­ko tra­ge­dia mat­ki. To ra­na ca­łej ro­dzi­ny a nie­rzad­ko ci­chy wy­rok na mał­żeń­stwo. O tym, dla­cze­go wła­ści­we prze­ży­cie ża­ło­by po stra­cie pre­na­tal­nej de­cy­du­je o trwa­ło­ści związ­ku i zdro­wiu ca­łej ro­dzi­ny, mó­wił w au­dy­cji „Chcę żyć” Ra­dia Ja­sna Gó­ra dr Piotr Guz­dek z Pol­skie­go Sto­wa­rzy­sze­nia Obroń­ców Ży­cia Człowieka. 

Pierw­sze po­ro­nie­nie, zwłasz­cza gdy do­ty­czy pier­wo­rod­ne­go dziec­ka, sta­wia mał­żon­ków wo­bec kry­zy­su, któ­re­go czę­sto zu­peł­nie się nie spo­dzie­wa­li. Dr Piotr Guz­dek zwra­ca uwa­gę na nie­po­ko­ją­cy zwią­zek mię­dzy nie­prze­pra­co­wa­ną ża­ło­bą a roz­pa­dem ro­dzi­ny: mał­żon­ko­wie, któ­rzy po stra­cie nie prze­pra­cu­ją ża­ło­by, są za­gro­że­ni wy­so­kim wskaź­ni­kiem roz­wo­dów w sto­sun­ko­wo krót­kim cza­sie sta­żu małżeńskiego.

Śro­do­wi­sko ro­dzi­ny po­cho­dze­nia, te­ścio­wie zwy­kle re­agu­je jed­nym im­pul­sem: jak naj­szyb­ciej do­pro­wa­dzić do no­we­go po­czę­cia. Tym­cza­sem, jak pod­kre­ślał gość au­dy­cji, jest to my­śle­nie głę­bo­ko błędne.

„No­we po­czę­cie znor­ma­li­zu­je sy­tu­ację, za­mknie po­przed­nią spra­wę. Nic bar­dziej myl­ne­go” – mó­wił dr Piotr Guz­dek. Nie­prze­pra­co­wa­na ża­ło­ba nie zni­ka, ona wra­ca. I po­tra­fi ude­rzyć z peł­ną si­łą na­wet po uro­dze­niu ko­lej­nych, zdro­wych dzie­ci, pro­wa­dząc mat­kę do głę­bo­kie­go kry­zy­su psy­cho­lo­gicz­ne­go, a nie­kie­dy do pró­by samobójczej.

 

 

Ko­bie­ta i męż­czy­zna – dwie od­mien­ne dro­gi przez żal

Jed­ną z klu­czo­wych tez dr. Pio­tra Guzd­ka jest prze­ko­na­nie, że róż­ni­ce w prze­ży­wa­niu stra­ty przez ko­bie­tę i męż­czy­znę nie są po­wo­dem do nie­po­ko­ju. Są za­so­bem, któ­ry do­brze ro­zu­mia­ny mo­że umoc­nić mał­żeń­stwo. Pro­blem po­ja­wia się wte­dy, gdy róż­nic tych się nie zna lub gdy nie chce się ich zaakceptować.

Ko­bie­ty ma­ją na­tu­ral­ną po­trze­bę wie­lo­krot­ne­go wer­ba­li­zo­wa­nia stra­ty, bu­do­wa­nia nar­ra­cji o tym, co się wy­da­rzy­ło. Nie tyl­ko o fak­tach, ale o emo­cjach. Bę­dą wra­cać do kon­kret­nych dni, do ge­stów per­so­ne­lu me­dycz­ne­go, do mi­mi­ki le­ka­rza. Męż­czyź­ni mu­szą być na to przy­go­to­wa­ni i otwo­rzyć się na tę nar­ra­cję, bo to nie jest „roz­pa­mię­ty­wa­nie”, lecz zdro­wy, ko­niecz­ny proces.

Męż­czyź­ni z ko­lei ma­ją skłon­ność do dzia­ła­nia: or­ga­ni­zu­ją po­chó­wek dziec­ka, bio­rą na sie­bie do­dat­ko­we za­da­nia w pra­cy i w do­mu, „sub­li­mu­ją” emo­cje przez ak­tyw­ność. Chcąc chro­nić żo­nę, ukry­wa­ją wła­sny ból i tu wła­śnie, jak mó­wił dr Piotr Guz­dek, po­ja­wia się „pierw­sze i bar­dzo istot­ne pęk­nię­cie”. Ko­bie­ta wi­dzi sto­ic­ką po­sta­wę mę­ża i py­ta sa­ma sie­bie: dla­cze­go on te­go tak nie prze­ży­wa? Czy ta stra­ta go nie do­ty­czy? Ro­śnie w niej po­czu­cie osamotnienia.

Tym­cza­sem praw­da jest zu­peł­nie in­na. Ba­da­nia na­uko­we jed­no­znacz­nie to po­twier­dza­ją: ża­ło­ba męż­czyzn jest rów­nie in­ten­syw­na jak ża­ło­ba ko­biet. Jest po pro­stu ina­czej wy­ra­ża­na i czę­sto od­ro­czo­na. Co wię­cej, im bar­dziej męż­czy­zna jest au­ten­tycz­nie otwar­ty i po­zwa­la so­bie na eks­pre­sję emo­cjo­nal­ną przy żo­nie, tym szyb­ciej po­stę­pu­je pro­ces jej zdro­wie­nia. To je­den z naj­bar­dziej po­ru­sza­ją­cych wnio­sków, ja­ki wy­brzmiał w tej rozmowie.

Fe­mi­ni­za­cja stra­ty. Błąd systemu

Dr Piotr Guz­dek zwró­cił uwa­gę na sys­te­mo­wy pro­blem w opie­ce oko­ło­po­ro­do­wej: stan­dar­dy sku­pia­ją się nie­mal wy­łącz­nie na ko­bie­cie. Męż­czy­zna, je­śli w ogó­le jest ak­cep­to­wa­ny na od­dzia­le, po­ja­wia się wy­łącz­nie ja­ko „oso­ba bli­ska”, ja­ko na­rzę­dzie wspar­cia dla mat­ki. Oj­ciec nie wcho­dzi w ro­lę oj­cow­ską. A po­tem, po za­koń­cze­niu ho­spi­ta­li­za­cji, kon­ty­nu­uje tę na­rzu­co­ną mu ro­lę rów­nież w domu.

„Je­że­li my bę­dzie­my uczyć męż­czyzn, że są rów­no­praw­ny­mi bo­ha­te­ra­mi nie­po­wo­dze­nia po­łoż­ni­cze­go, że ma­my przy­naj­mniej trzech bo­ha­te­rów – ma­mę, ta­tę i dziec­ko – to naj­bar­dziej po­ma­ga­my ko­bie­cie” – mó­wił gość audycji.

Gdy oj­ciec od­zy­sku­je swo­ją toż­sa­mość oj­cow­ską, a dziec­ko na­wet to nie­na­rodz­ne, utra­co­ne, otrzy­mu­je na­leż­ne mu miej­sce w ro­dzin­nej hi­sto­rii, ko­bie­ta mo­że w peł­ni przy­jąć swo­ją toż­sa­mość mat­ki i po­zwo­lić so­bie na ża­ło­bę macierzyńską.

Dziec­ko to nie pro­jekt, lecz osoba

Szcze­gól­nie waż­nym wąt­kiem roz­mo­wy był pro­blem tzw. dziec­ka re­pa­ra­cyj­ne­go. Gdy ża­ło­ba po po­ro­nie­niu nie zo­sta­je prze­pra­co­wa­na, ko­lej­no po­czę­te dzie­ci za­czy­na­ją nie­świa­do­mie no­sić cię­żar by­cia „za­stęp­stwem”. Nie ma­ją wła­snej toż­sa­mo­ści, są wcie­le­niem „pro­jek­tu ro­dzi­ciel­skie­go”, któ­ry wresz­cie ma szan­sę się zre­ali­zo­wać. To za­gro­że­nie nie tyl­ko dla ich zdro­we­go roz­wo­ju psy­chicz­ne­go, ale i dla ca­łej rodziny.

Dla­te­go wła­ści­wa ko­lej­ność jest jed­na: naj­pierw ża­ło­ba, zin­te­gro­wa­nie stra­ty z ży­ciem i do­pie­ro po­tem no­we po­czę­cie, pod­ję­te ze spo­ko­jem, z otwar­to­ścią i z mi­ło­ścią do kon­kret­ne­go dziec­ka, któ­re jest oso­bą, a nie uzu­peł­nie­niem cze­goś, co zo­sta­ło przerwane.

Ko­ściół i edu­ka­cja – miej­sca, któ­rych jesz­cze brakuje

Dr Piotr Guz­dek wska­zał na po­waż­ną lu­kę w przy­go­to­wa­niu mał­żon­ków. Za­rów­no w ko­ściel­nym przy­go­to­wa­niu do sa­kra­men­tu mał­żeń­stwa, jak i w edu­ka­cji, zbyt ma­ło miej­sca po­świę­ca się róż­ni­com mię­dzy męż­czy­zna­mi a ko­bie­ta­mi w prze­ży­wa­niu stra­ty. Mał­żon­ko­wie uczą się tych róż­nic do­pie­ro „na go­rą­co” w szpi­tal­nym ko­ry­ta­rzu, w dra­ma­tycz­nych okolicznościach.

„Po­trze­bu­je­my miej­sca i w Ko­ście­le, i w edu­ka­cji, że­by ro­dzi­ców do te­go przy­go­to­wać, że­by w ogó­le prze­ko­nać mał­żon­ków, że mo­gą do­świad­czyć stra­ty” – ape­lo­wał gość au­dy­cji. Bo dla wie­lu cią­ża jest czymś tak oczy­wi­stym, że jej nie­po­wo­dze­nie ja­wi się ja­ko coś cał­ko­wi­cie nie­praw­do­po­dob­ne­go. A gdy już na­stą­pi, to są zu­peł­nie sami.

 

jb
Źró­dło: Au­dy­cja „Chcę żyć” – ma­ga­zyn pro-li­fe Ra­dia Ja­sna Gó­ra, emi­to­wa­na by­ła 2 czerw­ca 2026 ro­ku. Pro­wa­dzą­ca: Iza­be­la Ba­na­szew­ska. Gość: dr Piotr Guz­dek, Pol­skie Sto­wa­rzy­sze­nie Obroń­ców Ży­cia Czło­wie­ka z Krakowa.

 

Za­pra­sza­my do wy­słu­cha­nia ca­łej audycji.

 

 

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj