Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Kalifornia: 1235 zgonów przez wspomagane samobójstwo w 2025

Starsza kobieta
Starsza kobieta. Fot.: [dimaberkut]©123RF.COM

W Ka­li­for­nii w 2025 ro­ku od­no­to­wa­no 1235 zgo­nów w wy­ni­ku wspo­ma­ga­ne­go sa­mo­bój­stwa, to o 11 proc. wię­cej niż rok wcze­śniej. Tak wy­ni­ka z ofi­cjal­ne­go ra­por­tu sta­no­we­go De­par­ta­men­tu Zdro­wia opu­bli­ko­wa­ne­go w lip­cu 2026 ro­ku. To ko­lej­ny rok wzro­stu i jed­no­cze­śnie ko­lej­ny rok, w któ­rym da­ne oka­zu­ją się nie­peł­ne i ko­ry­go­wa­ne wstecz.

Ra­port z 2025 ro­ku pod­niósł wcze­śniej­sze da­ne za 2024 rok z 1032 do 1113 zgo­nów. Po­dob­ne ko­rek­ty w gó­rę do­ty­czy­ły lat po­przed­nich. Dla 2023 ro­ku licz­ba wzro­sła osta­tecz­nie do 983, a dla 2022 ro­ku do 899. Róż­ni­ce się­ga­ją na­wet kil­ku­dzie­się­ciu przy­pad­ków rocz­nie i po­ja­wia­ją się na­wet dwa la­ta po za­koń­cze­niu da­ne­go okresu.

W 2025 ro­ku wy­sta­wio­no aż 1839 re­cept na śmier­tel­ne sub­stan­cje. Z tej liczby:

- 1159 osób zmar­ło po za­ży­ciu le­ku prze­pi­sa­ne­go w tym sa­mym roku,

- 76 osób zmar­ło po za­ży­ciu le­ku z lat wcześniejszych,

- 300 osób zmar­ło z przy­czyn naturalnych,

- w przy­pad­ku 380 osób sta­tus za­ży­cia le­ku po­zo­sta­je nieznany.

Wła­śnie ta ostat­nia gru­pa bu­dzi naj­więk­sze py­ta­nia. De­par­ta­ment Zdro­wia Ka­li­for­nii nie wie, ile z tych 380 osób osta­tecz­nie za­ży­ło śmier­tel­ną daw­kę. Po­dob­ny pro­blem wy­stę­po­wał już w po­przed­nich latach.

Co to ozna­cza w praktyce?

Ana­li­ty­cy wska­zu­ją, że rze­czy­wi­sta licz­ba zgo­nów przez wspo­ma­ga­ne sa­mo­bój­stwo w 2025 ro­ku mo­gła prze­kro­czyć 1350. Licz­ba wy­sta­wio­nych re­cept mo­gła zbli­żyć się do 2000. Ofi­cjal­ne ra­por­ty sys­te­ma­tycz­nie nie­do­sza­co­wu­ją ska­li zja­wi­ska, a me­dia naj­czę­ściej po­da­ją tyl­ko pierw­sze, niż­sze liczby.

Do­dat­ko­wym pro­ble­mem jest brak pew­no­ści, czy wszyst­kie przy­pad­ki speł­nia­ły usta­wo­we wa­run­ki do­bro­wol­no­ści i sa­mo­dziel­ne­go za­ży­cia le­ku. Ka­li­for­nij­skie ra­por­ty nie da­ją na to peł­nej gwarancji.

Dla­cze­go to ważne?

Wzrost licz­by asy­sto­wa­nych sa­mo­bójstw i nie­ja­sno­ści w ra­por­to­wa­niu po­ka­zu­ją, jak ła­two sys­tem wy­my­ka się kon­tro­li. Gdy pań­stwo le­ga­li­zu­je za­bi­ja­nie na ży­cze­nie, a jed­no­cze­śnie nie po­tra­fi rze­tel­nie po­li­czyć ofiar, ro­dzi się py­ta­nie o re­al­ne za­bez­pie­cze­nia najsłabszych.

Ka­li­for­nia jest ko­lej­nym przy­kła­dem, że le­ga­li­za­cja tzw. „po­mo­cy w umie­ra­niu” nie koń­czy dys­ku­sji – wręcz prze­ciw­nie. Otwie­ra no­we pro­ble­my: nie­do­sza­co­wa­ne licz­by, brak peł­nej kon­tro­li nad re­cep­ta­mi i ro­sną­cą licz­bę osób, któ­rych los po otrzy­ma­niu śmier­tel­ne­go le­ku po­zo­sta­je nieznany.

Ży­cie ludz­kie jest da­rem, a nie przed­mio­tem, któ­rym moż­na swo­bod­nie dys­po­no­wać. Na­wet wte­dy, gdy jest na­zna­czo­ne cier­pie­niem. Praw­dzi­wa od­po­wiedź na ból i lęk umie­ra­ją­cych nie po­le­ga na po­ma­ga­niu im w śmier­ci, lecz na to­wa­rzy­sze­niu, opie­ce pa­lia­tyw­nej i mi­ło­ści, któ­ra nie opusz­cza czło­wie­ka aż do na­tu­ral­ne­go kresu.

jb

Źró­dło: lifenews.com

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj