Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Francja o krok od legalizacji eutanazji

Starsza pani
Starsza pani. Fot.: [gorkairaundegi]©123RF.COM

Fran­cu­skie Zgro­ma­dze­nie Na­ro­do­we przy­ję­ło usta­wę wpro­wa­dza­ją­cą eu­ta­na­zję sto­sun­kiem gło­sów 295 do 232. To ko­lej­ny etap ba­ta­lii, któ­ra to­czy się we Fran­cji od po­nad ro­ku i któ­ra w po­ło­wie lip­ca mo­że za­koń­czyć się de­fi­ni­tyw­nym otwar­ciem dro­gi do le­gal­ne­go za­bi­ja­nia cho­rych i cier­pią­cych ludzi. 

Gło­so­wa­nie w Pa­ry­żu to efekt kil­ku­na­stu mie­się­cy prze­cią­ga­ją­cej się roz­gryw­ki mię­dzy Zgro­ma­dze­niem Na­ro­do­wym a Se­na­tem. Jak re­la­cjo­no­wał z Fran­cji Se­ba­stien Oster­tag, izba niż­sza po­par­ła pro­jekt już 27 ma­ja 2025 ro­ku (305 gło­sów za, 199 prze­ciw), jed­nak Se­nat 21 stycz­nia 2026 ro­ku za­blo­ko­wał usta­wę sto­sun­kiem gło­sów 181 do 122. De­pu­to­wa­ni nie za­mie­rza­li jed­nak od­pu­ścić i 25 lu­te­go 2026 ro­ku po­now­nie prze­gło­so­wa­li pro­jekt, a Se­nat po raz ko­lej­ny go od­rzu­cił 11 ma­ja 2026 ro­ku (151 do 118), zga­dza­jąc się więk­szo­ścią 325 do 18, na część usta­wy do­ty­czą­cą roz­wo­ju opie­ki paliatywnej.

Te­raz pro­jekt wra­ca do Se­na­tu. Ale na­wet je­śli izba wyż­sza po raz trze­ci po­wie „nie”, fran­cu­ska kon­sty­tu­cja da­je Zgro­ma­dze­niu Na­ro­do­we­mu pra­wo do prze­gło­so­wa­nia usta­wy po­nad gło­wa­mi se­na­to­rów. De­cy­du­ją­ce gło­so­wa­nie za­pla­no­wa­no na 15 lip­ca 2026 ro­ku, a prze­ciw­ni­kom eu­ta­na­zji zo­sta­ły, jak po­da­je Oster­tag, za­le­d­wie dwa ty­go­dnie na prze­ko­na­nie 32 de­pu­to­wa­nych do zmia­ny zdania.

Co gro­zi Fran­cji, je­śli usta­wa wej­dzie w życie

Ska­la za­gro­żeń, ja­kie nie­sie ze so­bą ten pro­jekt, jest ogrom­na, a wie­lu ko­men­ta­to­rów po obu stro­nach Atlan­ty­ku po­rów­nu­je ją do naj­bar­dziej ra­dy­kal­nych roz­wią­zań przy­ję­tych w Ka­na­dzie. Wśród naj­po­waż­niej­szych kon­se­kwen­cji wy­mie­nia się:

  • Za­mknię­cie ka­to­lic­kich i in­nych chrze­ści­jań­skich do­mów opie­ki oraz pla­có­wek me­dycz­nych, in­sty­tu­cje wy­zna­nio­we nie zo­sta­ły ob­ję­te klau­zu­lą su­mie­nia, więc mo­gą zo­stać zmu­szo­ne do za­prze­sta­nia dzia­łal­no­ści al­bo do współ­udzia­łu w za­bi­ja­niu podopiecznych.
  • Pre­sję na pie­lę­gniar­ki i far­ma­ceu­tów, któ­rzy w prze­ci­wień­stwie do le­ka­rzy nie otrzy­ma­ją pra­wa do od­mo­wy udzia­łu w pro­ce­du­rze eu­ta­na­zji ze wzglę­du na przekonania.
  • Re­al­ne ry­zy­ko, że oso­by ubo­gie i cier­pią­ce, po­zba­wio­ne do­stę­pu do opie­ki pa­lia­tyw­nej, zo­sta­ną prak­tycz­nie ze­pchnię­te w stro­nę śmier­ci ja­ko „roz­wią­za­nia” swo­je­go cier­pie­nia, po­nie­waż do­stęp do ta­kiej opie­ki wciąż nie jest we Fran­cji powszechny.
  • Za­le­d­wie 48-go­dzin­ny okres na­my­słu przed wy­ko­na­niem eu­ta­na­zji. To czas sta­now­czo zbyt krót­ki, by moż­na by­ło mó­wić o świa­do­mej i prze­my­śla­nej decyzji.
  • Brak moż­li­wo­ści in­ter­wen­cji są­do­wej ze stro­ny ro­dzi­ny, któ­ra nie bę­dzie mo­gła za­skar­żyć de­cy­zji o za­koń­cze­niu ży­cia bli­skiej osoby.

Fran­cu­skie sza­cun­ki, o któ­rych in­for­mu­je Oster­tag, są alar­mu­ją­ce: przy uwzględ­nie­niu licz­by lud­no­ści kra­ju, na sku­tek eu­ta­na­zji mo­że umie­rać na­wet 50 ty­się­cy osób rocznie.

Zna­jo­my sce­na­riusz: dziś do­ro­śli cier­pią­cy, ju­tro dzie­ci i cho­rzy psychicznie

Do­świad­cze­nie in­nych kra­jów, któ­re otwo­rzy­ły furt­kę do „śmier­ci na ży­cze­nie”, po­ka­zu­je wy­raź­ny wzo­rzec. Naj­pierw pra­wo ogra­ni­cza się do przy­pad­ków skraj­nych i wy­jąt­ko­wych, a z cza­sem gra­ni­ce są sys­te­ma­tycz­nie prze­su­wa­ne. Zwo­len­ni­cy fran­cu­skiej usta­wy naj­praw­do­po­dob­niej pój­dą tą sa­mą dro­gą, bę­dą dą­żyć do roz­sze­rze­nia eu­ta­na­zji na dzie­ci oraz oso­by cho­re psy­chicz­nie, a jed­no­cze­śnie do ka­ra­nia tych, któ­rzy bę­dą pró­bo­wa­li od­wieść ko­goś od ode­bra­nia so­bie ży­cia. To nie jest czar­no­widz­two, lecz po­wta­rza­ją­cy się sche­mat, zna­ny choć­by z Bel­gii czy Holandii.

War­to przy tym pa­mię­tać, że pró­ba pod­da­nia spra­wy eu­ta­na­zji pod gło­so­wa­nie w dro­dze od­ręb­nej pro­ce­du­ry par­la­men­tar­no-kon­sty­tu­cyj­nej zo­sta­ła za­blo­ko­wa­na przez Con­se­il Con­sti­tu­tion­nel, fran­cu­ski od­po­wied­nik Są­du Naj­wyż­sze­go. Ozna­cza to, że lip­co­we gło­so­wa­nie bę­dzie mia­ło cha­rak­ter osta­tecz­ny, przy­naj­mniej do cza­su ko­lej­nych wy­bo­rów pre­zy­denc­kich we Francji.

Ma­cron i eli­ty po­li­tycz­ne po stro­nie „kul­tu­ry śmierci”

Nie po­win­no dzi­wić, że za usta­wą stoi ca­ły cię­żar es­ta­bli­sh­men­tu po­li­tycz­ne­go znad Se­kwa­ny. Rząd Fran­cji od po­cząt­ku otwar­cie po­pie­ra le­ga­li­za­cję eu­ta­na­zji i jak wy­ni­ka z re­la­cji Oster­ta­ga, wy­wie­rał pre­sję na de­pu­to­wa­nych, by gło­so­wa­li zgod­nie z je­go wo­lą. Pre­zy­dent Em­ma­nu­el Ma­cron oraz prze­wod­ni­czą­ca Zgro­ma­dze­nia Na­ro­do­we­go Yaël Braun-Pi­vet kon­se­kwent­nie opo­wia­da­ją się za wpro­wa­dze­niem pra­wa do za­bi­ja­nia cho­rych. To ko­lej­ny do­wód na to, jak głę­bo­ko ide­olo­gia au­to­no­mii jed­nost­ki ode­rwa­nej od ja­kie­go­kol­wiek od­nie­sie­nia do god­no­ści ży­cia ludz­kie­go, za­ko­rze­ni­ła się we fran­cu­skich eli­tach władzy.

Lek­cja z Qu­ebe­cu, któ­rej Pa­ryż nie chce się nauczyć

Za­nim fran­cu­scy par­la­men­ta­rzy­ści od­da­dzą de­cy­du­ją­cy głos, po­win­ni uważ­nie przyj­rzeć się te­mu, co sta­ło się w ka­na­dyj­skiej pro­win­cji Qu­ebec. To wła­śnie tam w 2015 ro­ku, po­wo­łu­jąc się na rze­ko­mo „wy­jąt­ko­we oko­licz­no­ści”, za­le­ga­li­zo­wa­no eu­ta­na­zję. Dziś fran­cu­sko­ję­zycz­na pro­win­cja ma naj­wyż­szy wskaź­nik eu­ta­na­zji na świe­cie, do­bit­ny do­wód na to, że raz otwar­tych drzwi do za­bi­ja­nia „w imię współ­czu­cia” prak­tycz­nie nie da się już zamknąć.

Fran­cja stoi dziś przed wy­bo­rem, któ­ry za­wa­ży na lo­sie ty­się­cy naj­słab­szych oby­wa­te­li, osób star­szych, prze­wle­kle cho­rych, sa­mot­nych i po­zba­wio­nych re­al­ne­go wspar­cia. Za­miast in­we­sto­wać w roz­wój opie­ki pa­lia­tyw­nej i to­wa­rzy­sze­nie cho­re­mu do na­tu­ral­nej śmier­ci, fran­cu­ski par­la­ment mo­że w cią­gu kil­ku dni otwo­rzyć dro­gę do pań­stwo­wo usank­cjo­no­wa­ne­go za­bi­ja­nia. De­cy­du­ją­ce gło­so­wa­nie 15 lip­ca po­ka­że, czy głos roz­sąd­ku i tro­ski o ży­cie zdo­ła jesz­cze prze­wa­żyć nad pre­sją po­li­tycz­ną pa­ry­skich elit.

 

jb
Źró­dło: www.lifenews.com

 

 

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj