fbpx

Tylko życie ma przyszłość!

Droga Krzyżowa na 40 Pielgrzymkę Obrońców Życia na Jasną Górę w 2020 roku

„Pan Bóg dobrze czynił położnym” Księga Wyjścia 1,15–19

Zawód położnej, a wła­ściwie posłan­nictwo towa­rzy­szenia rodzącej kobiecie i przyj­mo­wanie dziecka na świat, jest bardzo wymowne. To pierwsza osoba na tym świecie, której twarz dziecko ogląda zanim na niego spojrzy matka i ojciec. Jej ręce i serce dotykają nowego czło­wieka, któremu pomaga bez­piecznie przyjść na świat. Położna wita nowego czło­wieka, członka rodziny i spo­łecz­ności. To wielka satys­fakcja i radość. Ale historia, a może i współ­cze­sność, pokazały, że życie dziecka bywa zagrożone. Faraon chciał zniszczyć nie­wy­godny mu naród i polecił topić chłopców zaraz po uro­dzeniu. Nie posłu­chały go położne egipskie Pua i Szifra. ”Pan Bóg dobrze czynił położnym”.

Dzieci, które przy­cho­dziły na świat w Auschwitz spo­tykał podobny los, ale w 1943 roku polska więź­niarka, położna z Łodzi, Sta­ni­sława Lesz­czyńska, odważnie prze­ciw­stawiła się takim prak­tykom nara­żając się i ryzy­kując swoje życie. Niech ona będzie patronką naszej jubi­le­uszowej, czter­dziestej Piel­grzymki na Jasną Górę.

Stacja 1 Wyrok na Pana Jezusa

K: Kła­niamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i bło­go­sławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Jezus był nie­wy­godny, mówił prawdę, kochał ludzi, nauczał dzieci. Dlatego został skazany na śmierć. Był nie­wy­godny… i bez­bronny … Człowiek przez czło­wieka też czasem zostaje uznany za nie­wy­godnego, nie­po­trzebnego i wydają na niego wyrok …. Ustawa z 27 kwietnia 1956 roku urzędowo wska­zywała kto wart jest życia, a kto nie­po­trzebny – doty­czyła naj­mniej­szych, naj­słab­szych dzieci. Z powodu „wskazań spo­łecznych” ginęły nie­winne, nie­na­ro­dzone dzieci… Wmó­wiono spo­łe­czeństwu, lekarzom, położnym, że zabicie czło­wieka to zabieg. Potrzeba było takich ludzi jak te położne z Egiptu, i takich jak polska położna Sta­ni­sława Lesz­czyńska i dr Irena Konieczny, które nie wyko­nywały wyroków śmierci, ale tam gdzie zabijano ludzi, one starały się ocalić życie każdego dziecka i w kosz­marnych warunkach wspierały matki więź­niarki w Auschwitz. Ser­deczny uśmiech pokrywał zmę­czenie Sta­ni­sławy, a sprawne ręce otulały nowo­na­ro­dzonego szmatkami, które zdo­bywały w sobie tylko wiadomy sposób. Być może w jej głowie słuchać było echo kolędy, śpie­wanej u niej w domu: „choć ubogą była, rąbek z głowy zdjęła… Słowa odno­szące się do Maryi były dla niej wsparciem.

KiW: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współ­cier­piała, Matko Bolesna przyczyń się za nami.

Stacja 2 Wło­żenie Krzyża

Na czło­wieka zawsze czyhali źli ludzie, by pozbawić go życia. Naj­pierw był wyrok… a potem per­fidne metody zabi­jania: krzy­żo­wanie, zrzu­canie ze skały tar­pej­skiej, topienie małych dzieci. W Egipcie – w Nilu, tak jak i w Auschwitz – w beczce wody. Nie było sprzeciwu. Tak jak wtedy, kiedy Jezusowi nakładano krzyż, też nie było nikogo, kto by się sprze­ciwił. A jednak słaba, skazana na łaskę i nie­łaskę oprawców w Auschwitz, Sta­ni­sława Lesz­czyńska, patrząc prosto w oczy dr Mengele, ryzy­kując za to własnym życiem, miała odwagę powie­dzieć: „nie wolno zabijać dzieci”. Ocierała matkom łzy, wycierała pot z czoła, plotła war­kocze, roz­cze­sywała włosy, chciała by nie czuły się źle same ze sobą, by patrzyły na dziecko jak na wielki cud. I wszystkie dzieci żywe, uro­dzone, tra­fiały przez jej ręce na piersi matek.

Stacja 3 Pierwszy upadek

Życie ludzkie, to nie­ustanne upadki mniejsze lub większe, zawi­nione, przy­padkowe… Upadek fizyczny boli, ale można się z niego pod­nieść, rany goją się szybko. O wiele cięższe i trud­niejsze w powsta­waniu są upadki moralne. Upadki zda­rzają się w różnych miej­scach i oko­licz­no­ściach. Wtedy, tam w obozie Auschwitz, w nie­ludzkich warunkach, łatwo było upaść moralnie, szcze­gólnie gdy za prawdę postę­po­wanie groziła śmierć. Tam była nie tylko zgoda na zabi­janie, ale rozkaz pozba­wiania życia ludzi, także tych naj­mniej­szych, jeszcze nie naro­dzonych i tych rodzących się w nie­ludzkich warunkach, w sytuacji nakazu topienia nowo­na­ro­dzonych. W Auschwitz zabijano ludzi nie tylko fizycznie i zabijano ludzkie sumienia. Za odwagę płaciło się życiem…

Stacja 4 Spo­tkanie z matką

W 1943r. roku Sta­ni­sława Lesz­czyńska wraz ze swoja córką Sylwią została przy­wie­ziona do obozu. W nie­ludzkim świecie ta mała, drobna, słaba fizycznie kobieta wykazała nie­praw­do­po­dobna odwagę, siłę ducha, okazała się herosem moralnym. W swoim „Raporcie z Oświę­cimia” opisała piekło, cier­pienia, dramaty i rozpacz jaką prze­żywały matki, kiedy wie­działy, że po uro­dzeniu odbiorą im dzieci. Sta­ni­sławę Lesz­czyńską nazywano mamą, fak­tycznie była matką dla tych kobiet i ich dzieci. Odczy­tywała emocje każdej z kobiet. Robiła co mogła, później także z dr Ireną Konieczny, wal­czyła o życie każdej matki i każdego dziecka, robiła wszystko co możliwe, w nie­moż­liwej do wyobra­żenia sytuacji aby ocalić dzieci prze­zna­czone na wywózkę do Niemiec, aby je tam zniemczyć. Nakło… to jedno z miejsc gdzie jechały polskie nowo­rodki by stać się nie­mieckimi dziećmi. Czy polskie matki miały szansę odnaleźć swoje dzieci po latach? Czy Niemki wie­działy skąd pochodzą dzieci? Jak wielkie dramaty wywołuje zło….

Stacja 5 Pomoc Szymona Cyre­nej­czyka

Jezus w swojej drodze opada z sił. Chcą go dopro­wadzić żywego, żeby czuł ból ukrzy­żo­wania. Nie z miłości, lecz sady­stycznych pobudek przy­mu­szono Cyre­nej­czyka do pomocy Jezusowi w dźwi­ganiu krzyża, żeby dłużej cierpiał… Cyre­nejczyk nie okazał współ­czucia: nie z potrzeby serca, czy litości, ale pomógł z przymusu… Sta­ni­sława Lesz­czyńska z własnej woli, choć wie­działa co ją czeka za nie­za­sto­so­wanie się do nakazu topienia dzieci, wykazała się nie­zwykłą pomy­sło­wością. Nowo­rodki prze­zna­czone na wywóz do nie­mieckich rodzin zna­kowała, o tym jakim znaczkiem i gdzie wie­działa tylko matka, by potem, po wojnie, mogła odnaleźć, ziden­ty­fi­kować swoje dziecko. Dawała matkom nadzieję na odna­le­zienie dziecka, co przy­nosiło ulgę w roz­paczy odbie­rania dziecka i koiło ból. Choć wiele tamtych matek nigdy dzieci nie odna­lazło, to jednak nadzieja pozwalała im przeżyć. Nie wszystkie przeżyły.

Stacja 6 Pomoc Weroniki

Umę­czony Chrystus, pot spływa po Jego twarzy. W skwarze ośle­pia­jącego słońca, wśród wrzawy, spotyka Weronikę, która chustą ociera twarz umę­czonego Jezusa. W Auschwitz zdo­bycie prze­ście­radła, kawałka płótna, pie­luchy, gra­ni­czyło z cudem. Nie było w co owinąć nowo­rodka, a kobiety rodziły na nie­czynnym piecu w sztubie, wśród szczurów, które trzeba było odpędzać od rodzących. Robactwo i szczury ata­kowały nie tylko chore kobiety, ale i nowo naro­dzone dzieci. Leszczyńska Bogu tylko wia­domym spo­sobem zdo­bywała dla nich jakieś okrycia.

W „Raporcie Oświę­cimskim” opisuje jaką wartość miał kawałek pie­luszki, którym można było owinąć nowo­rodka. Kobiety gło­dowały, by swoje głodowe porcje chleba móc wymienić za kawałek szmatki do okrycia dziecka. Sta­ni­sława Lesz­czyńska, położna w Auschwitz robiła wszystko, dzień i noc czuwała przy kobietach, tuliła, pocie­szała, dawała nadzieję, modliła się, pomagała przeżyć dramat kobietom cze­ka­jącym na uro­dzenie dziecka i rodzącym.

Stacja 7 Drugi upadek

Jak nisko może upaść człowiek… Oprawcy mieli swoje rodziny, dzieci, ale w obozie litości nie mieli, zamie­niali się w bestie. W Auschwitz nie bra­kowało więź­niarek w ciąży. Spo­ra­dycznie zda­rzały się też przy­padki poczęcia w obozie. W 1942 i na początku 1943 roku kobiety w przy­by­wające w widocznej ciąży kie­rowano prosto do komór gazowych lub mor­dowano je za pomocą zastrzyków feno­lowych. Po przyjściu na świat nie­mowlęta były wciągane do ewi­dencji więźniów – dziew­czynki obozu kobiecego, chłopcy męskiego. Jak każdemu zamkniętemu za drutami, także im tatu­owano numer obozowy, naj­czę­ściej na udzie. A potem wyrzucano przed blok…. by szczury miały poży­wienie lub palono na stosie… Do czego zdolny jest człowiek…Oprawca i ratująca życie Sta­ni­sława Lesz­czyńska – człowiek i człowiek – a jaka różnica…

Stacja 8 Pła­czące nie­wiasty

Płacz kobiet, lejące się łzy, skost­niałe z zimna ciała rodzących kobiet. Sta­ni­sława Lesz­czyńska porody przyj­mowała na prze­wodzie komi­nowym bie­gnącym wzdłuż baraku. Zamiast ste­rylnego prze­ście­radła dys­po­nowała brudnym kocem, który aż ruszał się od wszy. Mimo to udało jej się osiągnąć nie­sa­mowite rezultaty – jej położnice i przyjęte przez nią na świat dzieci nie umierały. Ile takich łez widziała Sta­ni­sława u matek, które były bez­silne, aby ocalić swoje dziecko. Zawsze kładła swoja ciepłą dłoń i ocierała łzy, tuliła rodzącą w swoich ramionach, koczowała przy rodzącej, zwilżała usta często zamar­z­niętą wodą. Była per­fek­cyjna w swoim zawodzie i w swoim sercu miała miłość bez­in­te­re­sowną i wyka­zywała wielki heroizm.

Sta­ni­sławo, wspieraj kobiety ocze­kujące dziecka, wspo­magaj także te, które pragną a nie mogą mieć dzieci, uprość dla nich łaskę macie­rzyństwa.

Stacja 9 Ostatni trzeci upadek

Trzeci upadek, bez­silność. Brakuje sił, ludzki organizm ma swoje granice.

Ile musiała włożyć wysiłku położna w Auschwitz, aby nie dopuścić do cał­ko­witego zała­mania się ? Przecież opie­kowała się rodzącymi w bardzo trudnym stanie psy­chicznym, dziś powie­dzie­li­byśmy – w kry­zysie, traumie a także swoją ciężko chorą córką. Nie było psy­cho­logów, tera­peutów, doradców, lekarzy, leków i często bra­kowało nadziei na zmianę kosz­marnego losu. Była Sta­ni­sława, położna, zawsze uśmiech­nięta, niosąca pomoc wyczer­panym kobietom, sama u granic moż­li­wości fizycznych i psy­chicznych. W naj­trud­niej­szych chwilach wołała do Matki Bożej „Przy­biegnij na pomoc choćby o jednym pan­to­felku”…. i doznawała pomocy przy każdej rodzącej. Moc modlitwy i wiary była widoczna.

Stacja 10 Odarcie ze wszyst­kiego

Odarcie Jezusa z szat…

Więź­niarki nie miały nic, ubrania, okrycia, pościeli.. zdane na cudowne ręce, wielkie serce Sta­ni­sławy i jej nie­zwykłą zaradność i odwagę. Jej zna­jomość języka nie­miec­kiego i wielka życz­liwość dla innych nieraz okazała się pomocna. W tych kosz­marnych warunkach zdo­bywała prze­ście­radło by przy­go­tować stół wigi­lijny, ozdo­biony gałązką. Zamiast opłatka kawa­łeczki chleba, kolędy śpiewane dla rodzących i koły­sanki dla dzieci. Namiastka domu rodzinnego, nadzieja… Heroizm…

Stacja 11 Krzy­żo­wanie

Każdy boi się bólu. Nie było środków znie­czu­la­jących, a warunki w jakich przyszło rodzić i odbierać porody, wydawały się nie do znie­sienia. Trudno opi­sywać, a kobiety to prze­żywały. Odczło­wie­czone, upo­ko­rzone, cie­piące i pełne lęku o dziecko, o to, co z nim zrobią.

Magiczne słowa Sta­ni­sławy, tembr jej głosu, ciągła obecność przy rodzących dawały poczucie bez­pie­czeństwa w miejscu, gdzie to słowo jest nie­sto­sowne. Za to zawsze było współ­czucie i miłość położnej „mamy”, tak ja nazywały.

Stacja 12 Śmierć Pana Jezusa

Jezus oddaje swoje życie jako ofiara za zba­wienie świata. Maryja patrzyła na mękę, konanie i śmierć swojego syna.

Sta­ni­sława patrzyła na ból rodzących, witała nowo­rodki i widziała rozpacz matek, których dzieci żywe i zdolne do życia, skazane na śmierć rzucano przed blok na mróz. Tylko te prze­zna­czone do zniem­czenia miały szanse na życie, ale nie ze swoja matką.

Na pogrzeb Sta­ni­sławy przyszło wiele matek, których dzieci przyj­mowała, i przyszły te dzieci, już dorosłe, które udało się ocalić. Życie i śmierć….śmierć i zmar­twych­wstanie.

Wysiłek tych, którzy pomagali, ratowali, powinien docenić świat, by już nigdy takie zło się nie powtó­rzyło. Ofiara i pomoc przy rato­waniu życia winna prze­mienić nasz świat. Sta­ni­sławo i Wy wszyscy inni, którzy byliście świadkami śmierci nie­winnych, ludzi módlcie się teraz za wszystkie matki, położne, lekarzy, by zawsze stawali po stronie życia. Niech przykład Sta­ni­sławy Lesz­czyń­skiej będzie jak latarnia morska wska­zywał drogę w dzia­łaniu.

Stacja 13 Zdjęcie z krzyża

Maryja czekała, widziała śmierć i zdjęcie Ciała Syna z krzyża, zło­żenie do grobu.

Oświę­cimskie matki widziały za ścianą baraku stos ciał dzieci uro­dzonych, ode­branych przez kapo, porzu­conych, które za chwile zostaną spalone w kre­ma­torium. Spró­bujmy przez chwilę wczuć się w to, co prze­żywały takie matki. Ten widok zostanie do końca życia. I odpuść nam nasze winy… tak trudno powie­dzieć – jako i my odpusz­czamy…

Stacja 14 Grób Pana Jezusa

Pan Jezus miał swój grób, aby pokazać, że zmar­twych­wstanie. Dzieci, o których była mowa, spalone w kre­ma­torium, nie mają grobu. Nigdy matka nie zaświeci świeczki, ale w sercu nosić dziecko będzie do śmierci. Dra­ma­tyczna miłość matki, roz­ry­wający serce ból. Tylko Maryja skła­dająca ciało Syna do grobu może to zro­zumieć. Maryjo, przytul do swego serca wszystkie matki i ich dzieci, które nie mają grobu.

Sta­ni­sławo, ty która znasz ból cier­pienie i rozpacz wszystkich tamtych matek bo twoje ręce odbierały ich dzieci, wspo­magaj dzi­siejsze matki, naucz je miłości do swoich dzieci i chroń, by wszystkie poczęte dzieci przy­cho­dziły na świat bez­pieczne w kocha­jących ramionach rodziny.

Lesz­czyńska broniła życia, prze­ciw­stawiła się dr Mengele, wspo­magała innych w naj­trud­niej­szych chwilach. Dziś potrzebuje naszego wsparcia, naszej modlitwy. Módlmy się gorąco, by sługa Boża, Sta­ni­sława została wynie­siona na ołtarze. Ona patronuje kobietom ocze­kujący dziecka, oraz wspiera rodziny które pragną mieć dziecko.

Pomódlmy się o rychłą beaty­fi­kację Sta­ni­sławy Lesz­czyń­skiej, której proces beaty­fi­ka­cyjny jest w toku.

Boże, Stwórco życia, który w swej dobroci uszczę­śli­wiasz rodziny ludzkie darem nowego życia, spraw, aby słu­żebnica Twoja Sta­ni­sława, która w duchu miłości do matek i dzieci chroniła je przed śmiercią, znaj­dowała wśród kobiet liczne i godne naśla­dow­czynie, oraz dostąpiła łaski rychłego wynie­sienia na ołtarze.

Przez Chry­stusa Pana naszego. Amen.

 

Autorzy: ks. Sta­nisław Maślanka i Teresa Ole­arczyk

 

Biblio­grafia

  1. Cebo Lechosław, Więź­niarki w obozie hitle­rowskim w Oświę­cimiu-Brze­zince,Katowice 1984.
  2. Garlacz Gabriela, Rosomak Danuta, Aku­szerka. Rzecz o Sta­ni­sławie Lesz­czyń­skiej, Ząbki 2002.
  3. Kło­dziński Sta­nisław, Sta­ni­sława Lesz­czyńska, „Przegląd Lekarski – Oświęcim”, nr 1 (1975).
  4. Lesz­czyńska Sta­ni­sława, Raport położnej z Oświę­cimia,„Przegląd Lekarski – Oświęcim”, nr 1 (1965).
%d bloggers like this: