Tylko życie ma przyszłość!
dr inż. Antoni Zięba

Aborcję farmakologiczną można jeszcze cofnąć

Mama z dzieckiem
Mama z dzieckiem. Fot.: [annazzhuk] ©123RF.COM

W Ka­li­for­nii ru­szył pro­ces są­do­wy, któ­ry zde­cy­du­je, czy or­ga­ni­za­cje pro-li­fe bę­dą mo­gły da­lej in­for­mo­wać mat­ki w cią­ży o moż­li­wo­ści od­wró­ce­nia skut­ków abor­cji farmakologicznej. 

Po­nad dwie­ście ko­biet, któ­re sko­rzy­sta­ły z po­mo­cy Abor­tion Pill Re­scue Ne­twork i dzię­ki te­mu uro­dzi­ły swo­je dzie­ci, pod­pi­sa­ło wspól­ny list otwar­ty. Nie pro­szą w nim o współ­czu­cie ani o po­par­cie. Dzię­ku­ją za jed­no: że ktoś dał im szan­sę zmie­nić zda­nie, za­nim by­ło za późno.

Spra­wa, któ­ra nie po­win­na tra­fić do sądu

Pro­ces Pe­ople v. He­art­be­at In­ter­na­tio­nal i in­ni, to­czy się przed Są­dem Naj­wyż­szym sta­nu Ka­li­for­nia w hrab­stwie Ala­me­da i zbiegł się w cza­sie z dru­gą rocz­ni­cą wy­ro­ku Są­du Naj­wyż­sze­go USA w spra­wie Dobbs orze­cze­nia, któ­re od­da­ło po­szcze­gól­nym sta­nom pra­wo do re­gu­lo­wa­nia kwe­stii abor­cji. Pro­ku­ra­tor ge­ne­ral­ny Ka­li­for­nii Rob Bon­ta po­zwał we wrze­śniu 2023 ro­ku He­art­be­at In­ter­na­tio­nal naj­więk­szą na świe­cie sieć or­ga­ni­za­cji po­ma­ga­ją­cych ko­bie­tom w cią­ży oraz dzia­ła­ją­cą lo­kal­nie sieć Re­alOp­tions Ob­ria Me­di­cal Cli­nics. Za­rzut? Or­ga­ni­za­cje te mia­ły „re­kla­mo­wać” tak zwa­ne od­wró­ce­nie skut­ków abor­cji far­ma­ko­lo­gicz­nej ja­ko me­to­dę bez­piecz­ną i skuteczną.

In­ny­mi sło­wy: pań­stwo ka­li­for­nij­skie chce za­ka­zać or­ga­ni­za­cjom pro-li­fe mó­wie­nia ko­bie­tom w cią­ży, że wciąż moż­na to od­wró­cić – na­wet po za­ży­ciu pierw­szej z dwóch ta­ble­tek aborcyjnych.

War­to do­dać, że w do­ku­men­tach pro­ce­so­wych praw­ni­cy Bon­ty sprze­ci­wi­li się do­łą­cze­niu do ma­te­ria­łu do­wo­do­we­go zdjęć dzie­ci uro­dzo­nych dzię­ki te­mu pro­to­ko­ło­wi, uzna­jąc je za „nie­istot­ne”. Trud­no o bar­dziej wy­mow­ny gest, ży­we do­wo­dy na sku­tecz­ność pro­gra­mu ma­ją znik­nąć z akt spra­wy, za­nim kto­kol­wiek zdą­ży na nie spojrzeć.

Głos tych, któ­rych nikt nie py­tał o zdanie

To wła­śnie dla­te­go po­nad dwie­ście ko­biet zde­cy­do­wa­ło się za­brać głos sa­mo­dziel­nie. Po­nad czter­dzie­ści z nich po­cho­dzi z Ka­li­for­nii ze sta­nu, któ­re­go pro­ku­ra­tor twier­dzi, że bro­ni ich in­te­re­sów, nie py­ta­jąc ich wcze­śniej o zdanie.

„Nie­któ­re z nas uro­dzi­ły dzie­ci, któ­re dziś ce­ni­my” – na­pi­sa­ły w li­ście otwar­tym. „In­ne nie do­świad­czy­ły re­zul­ta­tu, na ja­ki li­czy­ły. Jed­nak nie­za­leż­nie od re­zul­ta­tu, je­ste­śmy wdzięcz­ne, że po­in­for­mo­wa­no nas o moż­li­wo­ści wy­bo­ru i po­zwo­lo­no nam sa­mo­dziel­nie pod­jąć decyzję”.

Sy­gna­ta­riusz­ki pod­kre­śla­ją, że nikt z sie­ci APRN nie wy­wie­rał na nie pre­sji ani nie po­dej­mo­wał de­cy­zji za nie. Prze­ciw­nie, opi­su­ją kon­takt z le­ka­rza­mi, pie­lę­gniar­ka­mi i per­so­ne­lem me­dycz­nym ja­ko pe­łen em­pa­tii i sza­cun­ku dla ich au­to­no­mii. Otrzy­ma­ły in­for­ma­cję o ist­nie­ją­cej opcji me­dycz­nej. Resz­ta na­le­ża­ła do nich.

He­art­be­at In­ter­na­tio­nal opu­bli­ko­wa­ło list otwar­ty na swo­jej stro­nie in­ter­ne­to­wej wraz ze zdję­cia­mi wie­lu dzie­ci sy­gna­ta­riu­szek. „He­art­be­at jest za­szczy­co­ny, że mo­że sta­nąć ra­mię w ra­mię z ty­mi od­waż­ny­mi ko­bie­ta­mi, któ­re pu­blicz­nie dzie­lą się swo­imi do­świad­cze­nia­mi” – po­wie­dzia­ła An­drea Trud­den, wi­ce­pre­zes or­ga­ni­za­cji ds. ko­mu­ni­ka­cji i mar­ke­tin­gu, do­da­jąc, że każ­da hi­sto­ria i każ­de zdję­cie przy­po­mi­na­ją, iż ko­bie­ty za­słu­gu­ją na rze­tel­ną informację.

Da­niel­le Whi­te, głów­na rad­czy­ni praw­na He­art­be­at In­ter­na­tio­nal, po­szła krok da­lej, na­zy­wa­jąc dzia­ła­nia Ka­li­for­nii pró­bą przed­sta­wie­nia na­dziei ja­ko krzyw­dy. Zwró­ci­ła rów­nież uwa­gę na fakt szcze­gól­nie nie­wy­god­ny dla stro­ny po­zy­wa­ją­cej: stan nie przed­sta­wił do­tąd ani jed­nej ko­bie­ty twier­dzą­cej, że in­for­ma­cja o moż­li­wo­ści od­wró­ce­nia abor­cji ją skrzyw­dzi­ła. Za to wie­le ma­tek go­to­wych jest ze­zna­wać, jak dzię­ki tej in­for­ma­cji uro­dzi­ły zdro­we dzieci.

Na czym po­le­ga od­wró­ce­nie abor­cji farmakologicznej

War­to przy­po­mnieć, jak dzia­ła me­cha­nizm, o któ­ry to­czy się spór. Abor­cja far­ma­ko­lo­gicz­na w USA, dziś od­po­wie­dzial­na za więk­szość wszyst­kich abor­cji w tym kra­ju opie­ra się na dwóch le­kach. Pierw­szy, mi­fe­pry­ston, blo­ku­je dzia­ła­nie pro­ge­ste­ro­nu, od­ci­na­jąc dziec­ko w ło­nie mat­ki od nie­zbęd­nych skład­ni­ków od­żyw­czych. Dru­gi, mi­so­pro­stol, po­da­wa­ny dzień lub dwa póź­niej, wy­wo­łu­je poronienie.

Je­śli jed­nak ko­bie­ta za­ży­je wy­łącz­nie mi­fe­pry­ston i zmie­ni zda­nie, za­nim przyj­mie dru­gi lek, ist­nie­je moż­li­wość po­da­nia jej du­żej daw­ki na­tu­ral­ne­go pro­ge­ste­ro­nu, by zneu­tra­li­zo­wać dzia­ła­nie pierw­szej ta­blet­ki. To wła­śnie pro­to­kół Abor­tion Pill Re­scue – uwspół­cze­śnio­na wer­sja te­ra­pii pro­ge­ste­ro­no­wej sto­so­wa­nej od de­kad w pro­fi­lak­ty­ce po­ro­nień za­gro­żo­nych z przy­czyn naturalnych.

Zwo­len­ni­cy pro­to­ko­łu po­wo­łu­ją się na re­cen­zo­wa­ne ba­da­nie z 2018 ro­ku, któ­re od­no­to­wa­ło ura­to­wa­nie od 64 do 68 pro­cent ciąż pod­da­nych te­ra­pii APR, bez wzro­stu licz­by wad wro­dzo­nych i przy niż­szym od­set­ku po­ro­dów przed­wcze­snych niż w po­pu­la­cji ogól­nej. Naj­lep­sze re­zul­ta­ty przy­no­si po­da­nie pro­ge­ste­ro­nu w cią­gu pierw­szej do­by, choć od­no­to­wy­wa­no też sku­tecz­ne in­ter­wen­cje na­wet po 72 go­dzi­nach od za­ży­cia mifeprystonu.

Sieć APRN przyj­mu­je mie­sięcz­nie oko­ło dwu­stu zgło­szeń ko­biet chcą­cych roz­po­cząć te­ra­pię. We­dług da­nych or­ga­ni­za­cji dzię­ki pro­gra­mo­wi na świat przy­szło już po­nad osiem ty­się­cy dzie­ci, licz­ba ta sta­le ro­śnie, a He­art­be­at In­ter­na­tio­nal re­gu­lar­nie pu­bli­ku­je hi­sto­rie ma­tek, któ­re zde­cy­do­wa­ły się opo­wie­dzieć o swo­im doświadczeniu.

Staw­ka pro­ce­su wy­kra­cza po­za Kalifornię

To, co dzie­je się w są­dzie w Ala­me­da, nie jest spo­rem lo­kal­nym. Po­dob­ne po­stę­po­wa­nia do­ty­czą­ce pra­wa or­ga­ni­za­cji pro-li­fe do in­for­mo­wa­nia ko­biet o moż­li­wo­ści od­wró­ce­nia abor­cji che­micz­nej, to­czą się tak­że w sta­nie No­wy Jork. He­art­be­at In­ter­na­tio­nal i Re­alOp­tions, re­pre­zen­to­wa­ne przez Tho­mas Mo­re So­cie­ty, po­wo­łu­ją się na Pierw­szą Po­praw­kę do Kon­sty­tu­cji USA, ar­gu­men­tu­jąc, że bro­ni ona za­rów­no wol­no­ści sło­wa or­ga­ni­za­cji, jak i pra­wa ko­biet do do­stę­pu do peł­nej in­for­ma­cji o wszyst­kich opcjach, ja­kie ma­ją po roz­po­czę­ciu abor­cji farmakologicznej.

W prak­ty­ce cho­dzi o py­ta­nie fun­da­men­tal­ne: czy pań­stwo mo­że za­ka­zać mó­wie­nia ko­bie­cie w cią­ży, że na­dal ma moż­li­wość uro­dze­nia dziec­ka, że na­dal ma tzw. wy­bór? Po­nad dwie­ście pod­pi­sów pod li­stem otwar­tym to od­po­wiedź, ja­kiej nie da się ła­two po­mi­nąć, na­wet je­śli ak­ta spra­wy mia­ły­by nie za­wie­rać ani jed­ne­go zdję­cia dziec­ka, któ­re dzię­ki tej in­for­ma­cji przy­szło na świat.

 

Źró­dło: liveaction.org

Udostępnij
Tweetnij
Wydrukuj